Opublikowano

Babka drożdżowa „Floruś” od jamniczary

babka

Pojawiają się na horyzoncie, w naszym życiu, w sąsiedztwie. Niby zwyczajni. Nie dostali Nobla, nie bili rekordów, nie puszczali oka z kolorowych okładek poczytnych czasopism. W którymś momencie znikają z horyzontu, z naszego życia. Wtedy zastanawiamy się, czy rzeczywiście nie ma ludzi niezastąpionych?

Kiedy przyjeżdżałam do Łodzi, pojawiała się taka niby zwyczajna osoba ze swoim jamnikiem Florkiem. Przynosiła kawałek świeżo upieczonego ciasta, przeważnie drożdżowego, które już inaczej nie nazywa się w mojej rodzinie jak Florkowiec. Blokowi psiarze nazywali tę kobietę Panią Florkową i tak już zostało. Niezapomniana autorka domowych wypieków i jamnik Florek  tworzyli pakietżyczliwości do świata. W którymś momencie starsza pani, o której, ze względu na jej pogodę ducha nigdy nie pomyślałam jako osobie starszej, odeszła na zawsze.

W notesie pozostały przepisy na ciasta, takie receptury bazy, kulinarne pewniaki klasyka domowych wypieków: drożdżowe, kruche, biszkopt. Wszystkie otrzymały nazwę od Florka.

Dzisiaj podam przepis na babkę, która jak najbardziej może być upieczona na Wielkanoc.

Babka drożdżowa Floruś od jamniczary (tak mam w notesie).

Składniki:

● 1/2 kg mąki
3 jajka
12,5 dag cukru
1/2 szklanki mleka
6 dag drożdży
20 dag masła
szczypta soli
rodzynki (20 dag albo i więcej)
wanilia (przy okazji zajrzyj do naszego postu Waniliowa kolekcja).

Zaczyn: mleko, drożdże, łyżka cukru. Rozprowadzić drewnianą łyżką i pozostawić na 15 minut.

W tym czasie:

► masło stopić i schłodzić,
mąkę przesiać,
zmiksować schłodzone masło z jajami.

Po 15 minutach do zaczynu dodać:

► przesianą mąkę
zmiksowane jaja z cukrem i szczyptą soli
schłodzone masło.

Całość wyrabiamy ręcznie albo mikserem (na najmniejszych obrotach). Przykrywamy lnianą ściereczką i odstawiamy do wyrośnięcia na godzinę.

Po godzinie przerabiamy jeszcze raz (bardzo krótko) i odstawiamy do ponownego wyrośnięcia.

Pod koniec, czyli po dwóch godzinach, dodajemy rodzynki (uprzednio namoczone, potem odsączone na sicie i oprószone mąką, aby się nie skupiały w dolnej części ciasta). Wkładamy do formy natłuszczonej i oprószonej mąką. Pieczemy w temperaturze 45 stopni Celsjusza, z włączonym wiatrakiem, 45 minut. Po zakończeniu pozostawiamy jeszcze przez 10 minut w piekarniku.

Ciasto jest wilgotne i bardzo, bardzo dobre!

Jeżeli chodzi o kulinarną stronę mojego życiorysu, mogę powiedzieć, że dużo zmian zawdzięczam jamnikom: wegetarianizm pisałam o tym w poście Od komunizmu do weganizmu oraz pieczenie ciast, co robiłam niechętnie, dopóki na horyzoncie nie pojawiła się pani Florkowa z kawałkiem drożdżowego, nazwanego później „Florkowcem”. Zielara

Taki był Florek i od niego wszystko się zaczęło, jeżeli chodzi o moje ciasta
Taki był Florek i od niego wszystko się zaczęło, jeżeli chodzi o moje ciasta

 

Zdjęcia: Zupfgugelhupf/flickr.com, https://creativecommons.org/licenses/by-nc/2.0/; Brad Thompson/flickr.com, https://creativecommons.org/licenses/by/2.0/

Dodaj komentarz