Opublikowano

Czy warto rozpieszczać swojego psa?

Piesek na poduszkach

Te oczy pełne prośby i wyrzutu… Patrzymy w nie i od razu toniemy. Czasem dla naszego czworonoga jesteśmy gotowi zrobić niemal wszystko. Sobie odebrać od ust, a jemu dać. I mamy poczucie, że w ten sposób wyrażamy swoją miłość.

Znam panią, która na spacerach prawie zawsze nosiła swoją yorczkę na rękach. Zabierała ją z trawy natychmiast, gdy tylko sunia zrobiła to, co trzeba. „Dlaczego pani ją nosi?” – zapytałam. „Bo wie pani, ja ją tak kocham! A ona się trochę boi, gdy sama chodzi i jak zobaczy psa, to ucieka do mnie na ręce. Przecież nie mogę dopuścić, by się bała” – usłyszałam w odpowiedzi. Pani na pewno chciała dla  ukochanej yorczki dobrze, ale swoim zachowaniem tylko pogłębiała jej lęki. Biorąc suczkę ciągle na ręce, wyrabiała w niej przekonanie, że świat jest pełen zagrożeń i bezpiecznie można czuć się tylko u pańci.

Wielu właścicieli cieszy się z przywiązania swoich piesków. Robią wszystko, by – w ich mniemaniu – zwierzaczki czuły się u nich dobrze. Fusia (mieszaniec shi-tsu) mojej znajomej słyszy tylko komplementy. Jaka jest cudowna, milusia, jak ślicznie leży na kanapie, jak pięknie wygląda w nowym ubranku. Suczka je tylko najlepsze mięsko, a oprócz tego masę przysmaków. Ze swoją panią nigdy się nie rozstają, bo „Fusia bardzo tęskni i piszczy”. Zapatrzona we właścicielkę, nie bawi się z innymi pieskami. Zresztą, nie pozwala jej na to otyłość. „Co pani robi, że te pani jamniki takie szczupłe?” – zapytała mnie kiedyś właścicielka Fusi. Na moją odpowiedź, że jedzą po prostu tyle, ile powinny, sama wyjaśniła, że jej suczka też niewiele je. Ale chwilę potem dowiedziałam się: „A wie pani, jak ona lubi kawę? Z mlekiem i cukrem! Codziennie rano pijemy. A do tego obowiązkowo ciasteczko. Zawsze dzielę się swoim z Fusią!” „O, to dlatego ma problem z wagą!” – rzuciłam spontanicznie. „Ależ ja nie mogę jej tego odmówić! Ona tak słodko na mnie patrzy i jest wtedy taka szczęśliwa!” – wykrzyknęła z oburzeniem znajoma. Czy rzeczywiście Fusia jest zadowolona z życia?

To mój fotel i ja tu rządzę!
To mój fotel i ja tu rządzę!

Moi przyjaciele, Ewa i Tomek, prowadzą hotel dla psów Canis Maior i nieraz rozmawiamy na temat ich podopiecznych. Rozpuszczone zwierzaki, „zagłaskane” przez właścicieli, dużo gorzej radzą sobie z rozstaniem z nimi oraz w ogóle – w życiu. Bez pani lub pana czują się niepewnie, czasami wręcz wpadają w paniczny lęk, piszczą i wyją godzinami. Niektóre czworonogi nie nadają się do zostawienia w hotelu z powodu nadmiernej tęsknoty. Czy to jest wyraz ich miłości do właściciela?

Mądry, kochający opiekun zwierzaka, uczy go – podobnie jak mądry i kochający rodzic swoje dziecko – aby dobrze funkcjonował w świecie i był pozbawiony lęków. Od samego początku, gdy tylko piesek trafi do jego domu, socjalizuje go, przyzwyczaja do rozłąki, poznaje i zaspokaja potrzeby zwierzaka (na przykład dietetyczne), a także… wyznacza granice. Pies, któremu pozwala się na wszystko, tak naprawdę czuje się zagubiony w świecie. On potrzebuje ustalenia swojego miejsca w stadzie. W naturze dorosłe osobniki pokazują młodym, gdzie ich miejsce, w wypadku udomowionego zwierzaka to my przejmujemy tę rolę. Właściciele dużych psów bardziej czują potrzebę szkolenia swoich niż ci, którzy mają małe zwierzaki. Wiedzą bowiem, że niewychowany duży pupil często staje się zagrożeniem. Z małym pieskiem jednak również warto pracować.

Piesek na poduszkach 2
Jeżeli nie postawimy swojemu psu granic, co mu wolno, a czego nie, ani nie uzna naszego autorytetu, ani nie będzie czuł w nas oparcia

„Ja tam nie będę chodzić z moim psem do żadnej szkoły, bo nie chcę go męczyć” – słyszałam nieraz takie opinie od właścicieli. Tymczasem bardziej męczy się zwierzak, który nie zna komend niż ten, który je opanował. Komendy bardzo porządkują psu świat. Ułatwiają mu odnalezienie się w nieznanych mu sytuacjach. Zwierzak wychowany jest dużo bardziej odporny na stres. Poza tym, edukacja zapewnia rozwój intelektualny, a psy potrzebują go tak samo, jak my. Te, którym wszystko wolno i nikt z nimi nie pracuje, po prostu się nudzą. Dużo szczęśliwsze będą, gdy pan się z nimi poćwiczy, wymyśli jakaś nową zabawę. I właśnie to jest dowodem naszej uwagi i miłości.

A może ktoś by nauczył mnie aportować
A może ktoś by nauczył mnie aportować

Elżbieta Bogusławska-Przybysz

Zdjęcia: Derek K. Miller/flickr.com, https://creativecommons.org/licenses/by-nc/2.0/; Hope Abrams/flickr.com, https://creativecommons.org/licenses/by-nc-nd/2.0/; Knight725/flickr.com, https://creativecommons.org/licenses/by-nc/2.0/; grfx Playground/flickr.com, https://creativecommons.org/licenses/by-nc-nd/2.0/

Komentarz “Czy warto rozpieszczać swojego psa?

  1. To prawda 🙂 z psami jest tak jak z dziećmi, jak stworzymy dla nich warunki, w których bez odrobiny stresu będą sobie żyć, nie nauczą się radzić sobie w trudnych sytuacjach. Praca szkoleniowa, trening, ćwiczenia pobudzają psi umysł, wpływają na prawidłowy rozwój układu nerwowego i powodują, że pies łatwiej radzi sobie w trudnych sytuacjach, ponieważ poprzez komendę pies rozumie, czego się od niego oczekuje. Jeśli dziecko nie poszłoby do szkoły, nie poznałoby własnego języka i zasad panujących we własnym społeczeństwie, spróbujmy wyobrazić sobie, jak by funkcjonowało. Podobnie jest z psem, który nie jest uczony niczego.