Opublikowano

Dlaczego tyle jesz?

orangutan na naturalnie_edytowany-1

W ośrodku rehabilitacji orangutanów Semenggoh w Malezji dwa razy dziennie, rano i późnym popołudniem, karmi się podopiecznych. Orangutany, które tam trafiają, wcześniej były leczone w zwierzęcym szpitalu i tu dochodzą do pełnego zdrowia. Żyją na wolności, ale są dokarmiane. W stałym miejscu, w lesie. Można to obserwować ze specjalnego tarasu, z bezpiecznej odległości.

Udało nam się zobaczyć dwie młode samice, które przyszły po wyłożone banany i marchewki. – Mają państwo szczęście – powiedział nam pracownik ośrodka. – Orangutany nie zawsze przychodzą. Można je zobaczyć tylko wtedy, kiedy w lesie nie ma dużo owoców i są głodne. Ostatnio przez tydzień się nie pojawiały.

orangutan 3 p na naturalnie
Samica orangutana z ośrodka w Semenggoh z marchewką w dłoni

Pomyślałam sobie, co by było, gdyby tak ludzie mieli w miejscu swojego zamieszkania dwa razy dziennie wystawiane darmowe owoce i warzywa do wzięcia. Już wyobrażam sobie te kolejki, które zaczęłyby się ustawiać… A ile osób w nich stojących byłoby naprawdę głodnych?

No właśnie. Fizjologiczny głód to dla nas ludzi tylko jeden z niewielu powodów sięgania po żywność. Właściwie można powiedzieć, że coraz rzadziej jesteśmy głodni. Jedzenie spełnia w naszym życiu bardzo wiele funkcji i zaspokaja potrzeby, z których nie zawsze zdajemy sobie sprawę.

Wyrażanie uczuć
Kiedy chcemy komuś okazać, że go kochamy lub lubimy, obdarowujemy go słodkościami, zapraszamy na obiad albo kolację itd. Już w dzieciństwie rodzice i dziadkowie dawali nam pyszności, wyrażając tym swoją miłość albo nagradzając za dobre zachowanie. Jedzenie zaczęło wywoływać w nas ciepłe skojarzenia. Jednocześnie też trudno nam odmówić, gdy ktoś przyrządza dla nas smakowite danie (lub zaprasza nas do restauracji), bo to wydaje się jednoznaczne z nieprzyjęciem uczuć drugiej osoby i sprawieniem jej przykrości.
Jemy, gdy jesteśmy smutni, chcąc się pocieszyć. Ale jednocześnie ucztujemy też, kiedy mamy dobry nastrój, bo  świętujemy swoje imieniny albo zdany egzamin na uczelni czy awans w pracy.

Rozładowywanie napięcia
Któż z nas tego nie zna: w pracy nerwowe sytuacje, bieganina w ciągu dnia, a tu wreszcie wolne. I wtedy nagle pojawia się ochota, by zjeść coś dobrego. Otwieramy lodówkę, szafki i… w krótkim czasie zapełniamy żołądek tak, że czujemy ociężałość. Również długotrwały stres ma wpływ na nasz sposób odżywiania się, bo wówczas pojawia się skłonność do ciągłego podjadania.

Dostarczanie przyjemności
Żeby pojechać na fajną wycieczkę, zaplanować ciekawy wieczór, znaleźć satysfakcjonujące hobby itd., trzeba włożyć trochę wysiłku. Ciasta czy słodycze są bardzo łatwo osiągalne – dziś kupi się je w każdym sklepie, a nawet kiosku. Stały się przyjemnością dostępną niemal na wyciągnięcie ręki.
Po jedzenie często sięgamy po prostu z nudów, bo nie mamy pomysłu na ciekawsze zajęcie. Zdaniem dietetyków, najbardziej objadamy się w weekendy.

Tworzenie nastroju do rozmowy
Życie towarzyskie bez jedzenia? Trudno to sobie wyobrazić. Co prawda tradycyjna polska gościnność trochę osłabła, ale i tak lubimy ucztować. Dobre danie poprawia humor i sprawia, że łatwiej gawędzi się ze współbiesiadnikami. Nawet spotkanie z przyjaciółką w kawiarni czy wyjście do kina jest często okazją, by zamówić coś do jedzenia, mimo braku głodu.

Odciąganie uwagi od problemów
Czasami jemy, żeby nie myśleć o niepowodzeniach w pracy, o samotności, o chorobie kogoś bliskiego… Zdaniem psychologów, bywa też, że podświadomie doprowadzamy się do otyłości, bo w ten sposób chcemy się schować w ciele, odgrodzić od świata zewnętrznego, w którym sobie nie radzimy. Przyczyny mogą być czasem bardzo poważne, np. lęk przed bliskością, niewiara w swoją atrakcyjność i in.

Warto zdawać sobie sprawę z tych wszystkich powodów jedzenia, bo bywa, że biorą one górę nad głodem fizjologicznym. Łatwo wówczas stracić kontrolę nad swoim talerzem. Orangutany w Semenggoh najpierw zastanawiają się, czy rzeczywiście potrzebują bananów z ośrodka, nim po nie pójdą. O tym, że chwila refleksji przed posiłkiem to dobra praktyka, piszemy też w innych tekstach na naturalnie.pro.

Tekst i zdjęcia: Elżbieta Bogusławska-Przybysz

 

 

Dodaj komentarz