Opublikowano

Dynia zdobywa Europę

IS_Tambako The Jaguar

Jest rodowitą Amerykanką. Od jesieni do wczesnej zimy można ją spotkać  nad Wisłą, Tamizą i nad Łabą. Ostatnio bardzo często w postaci zupy „po tajsku”, czyli „azjatycku” z mlekiem kokosowym oraz startym imbirem. Ile w niej „tajskości” – nie badałam, może tyleż samo, co „greckości” w rybie po grecku,  nie to jest ważne – ważne, że zupa jest smaczna, rozgrzewająca.

Pomarańczowa, radosna Amerykanka – dynia (Cucurbita) kulinarnie  integruje Amerykę z Europą i z Azją na dodatek. Kosmopolityzuje się jak pizza, która stała się własnością całej naszej globalnej wioski.  Wartościowy jest  pomarańczowy miąższ (witamina A), cenne są pestki dyni bogate w cynk, z których tłoczy  się bardzo wartościowy olej. Cynk pomaga utrzymać właściwy poziom odporności naszego organizmu (zwiększa produkcję przeciwciał) i  pomaga uruchomić  rezerwy witaminy A z naszej wątroby, co utrzymuje skórę, włosy, paznokcie w należytym stanie.

Skubanie pestek dyni pomogło mi przed przeszło dwudziestoma laty wyrwać się z nikotynowego uzależnienia. Kiedy już wszystkie antynikotynanty zawiodły, chwyciłam się tych  pestek jak ostatniej deski ratunku. Sięgałam po nie zamiast po papierosa. Trochę ta  odwykówka na pestkach trwała, ale sprawa została uwieńczona sukcesem! Uwolniłam się ze szpon nałogu z wielką radością!  Przy okazji moje paznokcie stały się wtedy mocniejsze, włosy zgęstniały, jakiekolwiek zadrapanie czy skaleczenie goiło się bardzo szybko (cynk!).

Ogromne plantacje dyni widziałam w austriackiej Styrii koło Grazu. Austria należy do głównych producentów znakomitego oleju z pestek dyni. Olej ten ma ciemnozieloną albo brązową barwę i  oryginalny smak. U nas już dostępny w supermarketach i sklepach ze zdrową żywnością. Drogi, wart jednak swojej ceny, ponieważ jest wielkim sprzymierzeńcem naszego zdrowia. Olej ułatwia metabolizm węglowodanów, chroni układ nerwowy (zawiera wit. B1), wspomaga siły odpornościowe organizmu, wpływa korzystnie na wzrok (B2). Jest bogaty w witaminę młodości, czyli E, a  oprócz cynku, o którym była mowa wyżej, zawiera selen – pierwiastek chroniący serce i tarczycę.  Wszystko przemawia za dynią, olejem i pestkami, nieprawdaż?

Dynie. https://creativecommons.org/licenses/by-nd/2.0/Flickr

A teraz wariant zupy z dyni według Johany z Poczdamu: 

– zeszklić na oliwie pokrojoną cebulę i zmiażdżony ząbek czosnku;
–  małą dynię (na zupę używamy dyni Hokkaido) obrać ze skóry, wydrążyć miąższ z pestkami (przydadzą się później podprażone do zupy);
– następujące warzywa pokroić w kostkę: korzeń pietruszki, kawałek selera, dwa małe ziemniaki, marchew;
– dodać ok. 700 ml wody;
– sól, pieprz ew. mała papryczka chili i dwie kostki warzywne. 

Gotujemy ok. 20 minut. Miksujemy (przed miksowaniem wyjąć papryczkę chili). Doprawiamy startym świeżym imbirem, posypujemy prażonymi ziarenkami dyni. Możemy dodać łyżkę oleju słonecznikowego. Smacznego! 

W następnym wpisie będzie o naturalnym antybiotyku z ogrodu, czyli o naszym poczciwym chrzanie. Zielara  

PS: W trakcie pisania zeszłam do kuchni i pochłonęłam kromę razowca polaną OLEJEM DYNIOWYM, bo w tamtym tygodniu akurat go zakupiłam. Bardzo mi smakowało. Jutro kupuję dynię! Na zupę.

A tu znajdziecie jeszcze inną recepturę na krem z dyni z nutką imbirowo-kokosową.

ZDJĘCIA
Zdjęcie w czołówce: Tambako The Jaguar://creativecommons.org/licenses/by-nd/2.0/Flickr                               Dynie. https://creativecommons.org/licenses/by-nd/2.0/Flickr

Dodaj komentarz