Opublikowano

Jarzębina – dziewczyna w czerwonych koralach

Jarzębina

Sympatyczne drzewo – cieszy ludzkie oko i nadaje mocnego kolorytu jesiennemu pejzażowi. Ukochana przez ptaki, oblegana i zbawienna zimą, kiedy nie ma co jeść, a na jej gałęziach pozostały przemarznięte, czerwone jagody.

Sorbus aucuparia – łacińska nazwa jarzębiny pochodząca od aves cupare, co znaczy właśnie „pożądanie ptaków”. Niemiecka nazwa Vogelbeerenbaum także nawiązuje do ptaków – „ptasie drzewo”. Garną się do jarzębiny drozdy, gile, jemiołuszki, jarząbki, kosy, zięby, kwiczoły oraz tzw. droździki, bardzo podobne do kwiczołów. Czerwonymi jagodami nie gardzą zwierzęta leśne – borsuki i sarny.

Ptak o nazwie łuskowiec pałaszujący owoce jarzębiny
Ptak o nazwie łuskowiec pałaszujący owoce jarzębiny

W fitoterapii jarzębina jest cennym surowcem – używane są zarówno jej kwiaty, jak i jagody. Teraz mamy szansę na wypróbowanie jej owoców – byle nie na surowo! Wprawdzie dr Łuczaj, znawca roślin, twierdzi, że jarzębina nie jest trująca (http://lukaszluczaj.pl/czy-jarzebina-jest-trujaca). Nie każdy z nas jednak ma przystosowany żołądek do surowych i „dzikich” potraw.
Jagody jarzębiny zawierają  tzw.  kwas parasorbowy, który  może wywołać zatrucie, mdłości i biegunki. Suszenie, gotowanie albo przemarzanie zabija ten kwas i jarzębina staje się zupełnie bezpieczna, a nawet smaczna i bardzo wartościowa (zawiera wit. C, beta-karoten, wit. E, K, P oraz minerały).
Jeśli ktoś cierpi na  awitaminozę, arteriosklerozę, chorobę nadciśnieniową, ma zaburzenia układu moczowego i pokarmowego, ma reumatyzm, powinien zainteresować się jarzębiną. Owoce jarzębiny można zbierać pod koniec września lub w październiku, ścinając jej dojrzałe, czerwone baldachy. Świeże owoce jarzębiny są gorzkie (na Morawach rośnie odmiana dająca owoce pozbawione goryczy).

Propozycja na drobne „przetwórstwo jarzębinowych owoców”:

– 1/2 kg jagód jarzębiny (jeżeli jarzębinę zbieramy przed przymrozkami, dajemy ją na dobę do zamrażalnika),
– 1/2 kg jabłek – weźmy słodkie, wtedy nie będziemy musieli dodawać dużo cukru (ja przeważnie biorę boskop, czyli renetę),
– szklanka cukru,
– 10 dag rodzynek.

Jabłka obieramy, wydrążamy gniazdka nasienne, kroimy w kostkę i dusimy razem z jarzębiną ok. półtorej godziny na wolnym ogniu. Zdjąć z ognia, przetrzeć przez sito.
Pozostałość  wraz z rodzynkami ponownie doprowadzić do wrzenia. Dosypać cukier (jeżeli za mało słodka – dodać według uznania).
Gorącą jarzębinę wkładać do wyparzonych słoików. Pasteryzować 10 minut.

To tyle z ptasiego drzewa. Zielara

Ptasie drzewo w całej swojej krasie
Ptasie drzewo w całej swojej krasie

Poczytajcie też o rokitniku, o zdrowotnych właściwościach bzu czarnego i ciekawych zastosowaniach nawłoci, a także o przysmakach, jakie można zrobić z imbiru lub lawendy.

Zdjęcia: Mariusz Bartosik/flickr/https://creativecommons.org/licenses/by-nc-nd/2.0/(w czołówce)
Risto Silaste/ https://creativecommons.org/licenses/by-nc-nd/2.0/ Wendell Smith/https://creativecommons.org/licenses/by/2.0/

Dodaj komentarz