Opublikowano

Moja siostra hiena…

hieny 8 pm

Gdy zobaczyłam w ciemnościach zbliżające się oczy dzikich zwierząt, poczułam dreszczyk emocji. A kiedy największa hiena podeszła do karmiciela, siedzącego zaledwie kilka metrów ode mnie, dostałam gęsiej skórki. W ślad za przywódczynią stada odważyły się przyjść po mięso następne, ale tylko ona jadła kęski podawane bezpośrednio przez człowieka. Reszta zbierała je z ziemi.

Podobno hiena należy do zwierząt, których nie można oswoić, a raczej – mało kto próbuje to zrobić, bo jest wyjątkowo niebezpieczna. Ma najmocniejsze wśród ssaków szczęki i specyficzne uzębienie, potrafiące zmiażdżyć najtwardsze kości, w naturze więc nikt nie chce mieć kontaktu z tymi zwierzętami. Nawet takie drapieżniki, jak lwy czy gepardy, czują przed nimi respekt. Najgroźniejsze i największe są hieny cętkowane (i właśnie takie obserwowałam). Żywią się nie tylko padliną, ale też polują, także na duże zwierzęta: antylopy, zebry, młode nosorożce i in. Odznaczają się przy tym niesamowitą bezwzględnością: zamęczają ofiarę powoli, osaczając ją i pastwiąc się nad nią, tak jakby napawały się jej cierpieniem. Wydają przy tym charakterystyczny dźwięk przypominający chichot.

Są zwierzętami dość dużymi, samica hieny cętkowanej waży do 76 kg
Są zwierzętami dość dużymi, samica hieny cętkowanej waży do 76 kg
Któż by pomyślał, że siła nacisku szczęki tego zwierzęcia wynosi 800 kg na cm kw. (dla porównania – u człowieka nacisk ten wynosi 73 kg/cm kw.)
Któż by pomyślał, że siła nacisku szczęki tego zwierzęcia to 800 kg na cm kw. (dla porównania – u człowieka wartość ta wynosi 73 kg/cm kw.)

W stadzie rządzą samice, które są zwykle większe i agresywniejsze od samców. Na czele na ogół stoi najstarsza, a inne jej się podporządkowują, ale nie obywa się bez zgrzytów. Samice walczą ze sobą już od szczenięctwa. Hierarchię w stadzie bardzo dobrze widać podczas posiłków. Pierwsza zawsze je przywódczyni, potem inne samice, a na końcu samce.

Spojrzenie tych zwierząt raczej nie wróży nic dobrego...
Spojrzenie tych zwierząt raczej nie wróży nic dobrego…

Wpisany na listę UNESCO, założony ok. X wieku etiopski Harar od dawnych czasów żyje w przyjaźni z hienami cętkowanymi. To miasto niezwykłe. Otoczone murami centrum jest labiryntem wąskich uliczek i kamieniczek, pooddzielanych od siebie podwórkami. Panuje tu atmosfera jak przed setkami lat – zresztą, życie w Hararze zmienia się bardzo powoli. Mieszkańcy, których zdecydowana większość to muzułmanie, na ulicach handlują (głównie jedzeniem), szyją i zajmują się różnymi pracami. Są otwarci, nie stawiają większego oporu, gdy się ich fotografuje. Na jednym z głównych placów można nakarmić czarne jastrzębie kawałkami mięsa wielbłąda. Wielkie ptaki siedzą na dachach i wrosły na stałe w krajobraz miasta.

Sprzedawcy przypraw w Harerze
Sprzedawcy przypraw w Hararze
Pogaduszki przy okazji „bananowej” transakcji
Pogaduszki przy okazji „bananowej” transakcji
Czarne jastrzębie czekają na łupy
Czarne jastrzębie czekają na łupy
Jastrzębie nad Harerem
Jastrzębie nad Hararem

Według opowiadań Etiopczyków, mieszkańcy Hararu wiele lat temu zawarli z hienami pakt. Wcześniej zwierzęta nocami dostawały się przez dziury w fortyfikacjach do miasta, buszowały w śmietnikach i czasem atakowały dzieci oraz bydło. Aby temu zapobiec, mieszkańcy podobno zaczęli karmić drapieżniki owsianką, za murami miasta. Traktowano to też jako wróżbę. Jeśli hieny zjadły całą podawaną im owsiankę, zapowiadało to dla Hararu czasy głodu, ale nieszczęścia należało się spodziewać również wtedy, kiedy nie tknęły pożywienia. Najlepiej więc, jeśli zjadły połowę. Kontaktami z hienami zajmowały się specjalne osoby, które potrafiły nawiązać z nimi kontakt i „mówić” w ich języku.

Zanim hiena zdecyduje się wziąć kęs, karmiciel mówi do niej, zachęcając ją do jedzenia
Zanim hiena zdecyduje się wziąć kęs, karmiciel mówi do niej, zachęcając ją do jedzenia

Zapewne zwierzęta nigdy owsianki nie jadły, ale zwyczaj karmienia hien jest w Hararze starannie pielęgnowany. Umiejętność nawiązywania kontaktu z tymi drapieżnikami przekazywana jest na zasadzie relacji mistrz – uczeń. Obecnie w mieście jest dwóch karmicieli, na których mówi się hyena man. Codziennie po zmierzchu idą oni z kawałkami mięsa na przedmieścia Hararu.
Karmienie hien jest główną hararską atrakcją dla turystów, dlatego nie spodziewałam się zbyt dużo po tym wydarzeniu. A jednak bardzo pozytywnie mnie ono zaskoczyło! Żadnych tłumów ani nic sztucznego, tylko na pokaz, nie było. Zobaczyłam bardzo kameralne i autentyczne widowisko. Do Hararu przyjeżdża niewiele turystów, oprócz naszej malej grupy pojawiło się jeszcze tylko kilka osób. Karmienie odbywa się na wzgórzu, w ciemnościach. Nie można używać latarek ani lampy błyskowej w aparacie, jedyne źródło światła  to włączone reflektory w samochodzie.
Hyena man usiadł na stołeczku (a raczej – na dużej puszce), postawił obok kosz z mięsem i zaczął nawoływać zwierzęta oraz wydawać z siebie różne dźwięki. Hieny zjawiły się dość szybko, ale tylko przywódczyni stada podeszła do karmiciela, który podawał jej mięso na patyku, ręką albo z ust…

Przywódczyni stada podchodziła do człowieka bardzo blisko
Przywódczyni stada podchodziła do człowieka bardzo blisko
Czasem zachowywała się jak pies domowy
Chwilami zachowywała się jak pies domowy

Reszta hien czekała przyczajona. Hararczyk zachęcał, by podejść do niego i podać liderce mięso, kilka osób się na to zdecydowało. Potem hyena man zaczął rzucać jedzenie pozostałym członkom stada. Podchodziły przygarbione, jakby się skradały. Wydawały przy tym różne odgłosy. W każdym ich ruchu było widać niesamowitą dzikość. Po kilkunastu minutach zaczęły się jednak zachowywać tak, jakby widzowie zupełnie im nie przeszkadzali. Poszturchiwały się i podgryzały, porykiwały na siebie. Niektóry kładły się na ziemi na płasko i obserwowały otoczenie. A cały ten spektakl rozgrywał się w odległości zaledwie kilka metrów od nas. Niczym nie byliśmy oddzieleni od tych drapieżników.

Hieny mają bardzo silnie umięśnione i dość długie przednie kończyny, co sprawia, że ich sylwetka chwilami jest przygarbiona
Hieny mają bardzo silnie umięśnione i dość długie przednie kończyny, dzięki temu ich sylwetka jest charakterystyczna, jakby lekko przygarbiona
Niby zgodnie jedzą, każda swój kawałek, ale łypią na siebie wzrokiem
Niby zgodnie jedzą, każda swój kawałek, ale łypią na siebie wzrokiem
Chwilami przypominały niewinną fokę...
Chwilami przypominały niewinne foki…
Ta hiena wygląda jak potulny psiak domowy, ale prawdopodobnie to tylko pozory...
Ta hiena wygląda jak potulny psiak domowy, ale to tylko pozory…
Kiedy się najadły, wyraźnie miały dobry humor, bo ocierały się o siebie i zaczepiały się nawzajem
Kiedy się najadły, wyraźnie miały dobry humor, bo ocierały się o siebie i zaczepiały się nawzajem

Nikt nie wie, jak karmiciele uczą się rozmawiać z hienami… Ta tajemnica znana jest tylko im. Zwierzęta mają do nich zaufanie. Hararczycy wierzą, że hieny chronią ich miasto, ostrzegają przed niebezpieczeństwem, np. przed zbliżającym się stadem „obcych” hien. Być może kiedyś karmienie tych zwierząt stanie się komercyjnym, bardziej masowym spektaklem, ale teraz na pewno warto je zobaczyć. Kontakt między drapieżnikami a hyena manem wydaje się bardzo naturalny i spontaniczny. A całemu wydarzeniu towarzyszy atmosfera tajemnicy. Czy hiena i człowiek rzeczywiście mogą się zaprzyjaźnić? Podobno jeszcze nigdy podczas rytuału karmienia zwierzęta nie zaatakowały żadnego z turystów, a zwyczaj ten jest praktykowany od 1950 roku…

Zwierzęta te nie należą do najpiękniejszych, ale w ich wyglądzie jest coś fascynującego
Zwierzęta te nie należą do najpiękniejszych, ale w ich wyglądzie jest coś fascynującego

Tekst i zdjęcia: Elżbieta Bogusławska-Przybysz

Polecamy też teksty o etiopskich wikłaczach: Gniazda dla wybrednej żony i złośliwych małpkach: Makaki – szajka z dżungli

 

5 Komentarze(y) “Moja siostra hiena…

  1. Bardzo ciekawa historia. Czytałam z dreszczykiem! Niewiele rzeczy może nas jeszcze pozytywnie zadziwić 🙂

    1. Najfajniejsze było to, że ten kontakt z hienami był bardzo autentyczny. W naturze, bez żadnego ogrodzenia… W każdej chwili mogły sobie pójść. Takie dobrowolne spotkanie dwóch światów.

  2. Podziwiam, ja naprawdę bym się STRASZNIE bała! 🙂

    1. Jak pojawia się fascynacja, to chowa się strach 😉

Dodaj komentarz