Opublikowano

Na skraju lądu i morza

plaża w Kambodży

Uwielbiam dzikie plaże. Szukam ich w najdalszych zakątkach świata i w Polsce, chłonę klimat i utrwalam w pamięci każdy szczegół. W tych miejscach stykają się trzy żywioły ‒ Ziemia, Woda i Powietrze ‒ i trzy światy. Ten ziemski znamy najlepiej, ale wodny, w tym wypadku morski, jest bardzo tajemniczy. Malownicze fale i wiatr budują nastrój, który ciągle się zmienia.  A jeśli do tego dołączy się grę nieba z różnymi odcieniami błękitu i chmurami, to można odnieść wrażenie, że obserwuje się kolejne akty niekończącego się spektaklu.

„Już nie ma dzikich plaż” – śpiewała kiedyś Irena Santor. To nie do końca prawda, bo jeszcze są, ale jest ich coraz mniej. Na całym świecie skrawki pięknych wybrzeży wykupują właściciele hoteli i dzikość nie tak łatwo dziś spotkać, ale szukać warto. Ilekroć znajdę się na plaży, na której stoją betonowe budynki, głośno gra muzyka, a turyści leżą ciasno leżak przy leżaku, nigdy się tam nie zatrzymuję, ale idę dalej. W Polsce miałam kilka ulubionych dzikich miejsc, np. pomiędzy Władysławowem i Jastarnią. Dziś tam, gdzie lubiłam przesiadywać, teren został ogrodzony i stanęły nowoczesne hotele… Ale i tak jeszcze nie możemy narzekać, bo daleko nam do zabetonowanego Costa del Sol i możemy u nas znaleźć piękne, naturalne skrawki wybrzeża, choćby w okolicach Helu. Przed sezonem lub tuż po nim można rozkoszować się tam pustką i widokiem dużych przestrzeni.

Dzika plaża w pobliżu Helu we wrześniu
Dzika plaża w pobliżu Helu we wrześniu

Uwielbiam odwiedzać rejony „niezadeptane” przez turystów, w których nic nie zakłóca kontaktów z przyrodą. Kilka lat temu (wraz z mężem i znajomymi) trafiłam na plaże Kambodży, w rejonie Parku Narodowego Ream. Byłam tymi miejscami zauroczona. Kambodżanie uświadomili sobie, że ich wybrzeże jest atrakcyjne i otwierają się na turystów, ale nie ma tam jeszcze tłumów. Spacer po plaży, nawet tej największej w Sihanoukville, to możliwość ukojenia zmysłów. Odpoczynek też jest tu niecodzienny. Drewniane leżaki pod wielkimi palmami, sznurkowe hamaki, budki z napojami z dachami z liści… – wszystko to stwarza komfort, ale daleko mu do snobistycznego przepychu.

palmy na główne
Ta plaża została w pełni zagospodarowana, ale z szacunkiem dla natury
Plaża w Parku Narodowym Ream
Miejsce wypoczynku w Parku Narodowym Ream nad Morzem Południowochińskim

Jak dzikie plaże, to i jedzenie powinno być na nich naturalne. Na kambodżańskim wybrzeżu owoce i różne inne smakołyki są serwowane z tacy noszonej na głowie. Jeżeli ktoś ma ochotę na kawałek arbuza czy ananasa, sprzedawca błyskawicznie i w sposób bardzo higieniczny, bo nie dotykając miąższu, potrafi owoc obrać, pokroić i zaserwować w kawałkach.

chłopiec z owocami
Tacka z owocami waży sporo, ale sprzedawcy noszą ją z lekkością
dziewczyna z owocami
Gdy temperatura sięga 40 stopni, takie owocowe bary działają bardzo kusząco
dziewczyna z owocami 2
Często owoce roznoszą dzieci
W upalny dzień kawałki świeżutkich owoców smakują wręcz wybornie
Owoce krojone są na poczekaniu i podawane świeżutkie

Na plażach w Kambodży można też zjeść przepyszne owoce morza, serwowane z osobliwych, przenośnych grilli. Sprzedawcy noszą na ramieniu drąg. Na jednym końcu zawieszona jest miska z rozżarzonymi węgielkami, a na drugim naczynie z surowymi ośmiorniczkami, langustami, kalmarami itp. Wystarczy zamówić, a produkt  w kilka minut zostanie upieczony. Serwuje się go ze świeżutko wyciśniętą limonką, ostrymi papryczkami, pieprzem. Mimo lekkich oporów na początku, spróbowałam pieczonej w ten sposób langusty. I w efekcie dwa razy zamawiałam dokładkę.

grill na plaży w Kambodży
Ubiór sprzedawców nikogo nie dziwi, w tym kraju powszechne jest chodzenie w piżamach. Traktowane są one też jako strój służbowy, a nawet wizytowy
Uśmiech to niemal nieodłączny atrybut tych sprzedawców
Uśmiech to niemal nieodłączny atrybut tych sprzedawców
Matkom często w pracy towarzyszą dzieci
Matkom często w pracy towarzyszą dzieci
Tak wygląda konstrukcja tego osobliwego grilla
Tak wygląda konstrukcja tego osobliwego grilla
Małe kałamarnice za chwilę będę gotowe. Serwuje się je na ręcznie struganych patyczkach
Małe kałamarnice za chwilę będę gotowe. Serwuje się je na ręcznie struganych patyczkach

Na plaży można też skorzystać z innych usług. Z masażu stóp, depilacji nóg nitkami albo z peelingu rybkami. Wszystko wśród bogatej zieleni, pod palmami lub figowcami i w miłej atmosferze. Bez nagabywania! A w okolicach toczy się normalne życie. Słychać odgłosy zwierząt, np. pianie koguta w jednym z domostw. Jakże to inne od tego, co znamy z typowo turystycznych plaż, np. europejskich.

Świeża dostawa owoców na plażę
Świeża dostawa owoców na plażę

Niestety, piękne kambodżańskie dzikie plaże nęcą inwestorów. Dowiedzieliśmy się, że bogaci Koreańczycy planują budowę dużych, luksusowych hoteli w Sihanoukville. Coraz większe zainteresowanie turystów jest też zagrożeniem dla Parku Narodowego Ream. Nie wiadomo, jak długo te plaże będą miały swój niesamowity charakter. Czy nadal będzie na nich tak przestronnie, zielono i rajsko.

Ja, czyli autorka tekstu, w Parku Narodowym Ream. Puste pojedyncze leżaki wśród imponującej zieleni tak zachęcały do odpoczynku, że nie można było nie skorzystać
Ja, czyli autorka tekstu, w Parku Narodowym Ream. Puste pojedyncze leżaki wśród imponującej zieleni tak zachęcały do odpoczynku, że nie można było nie skorzystać
Cieplutka woda, piasek, na którym leżało mnóstwo pięknych muszelek, i dzika przyroda. Czego chcieć więcej?
Cieplutka woda, piasek, na którym leżało mnóstwo pięknych muszelek, i dzika przyroda. Czego chcieć więcej?
Przyroda Parku Narodowego Ream
Widok w Parku Narodowego Ream
Hamak wśród palm na kambodżańskiej plaży o zachodzie słońca to też kusząca propozycja...
Hamak wśród palm na kambodżańskiej plaży o zachodzie słońca to też kusząca propozycja…
Tradycyjne drewniane łodzie mieszkańców Kambodży
Tradycyjne drewniane łodzie mieszkańców Kambodży

Każdy nad morzem szuka czego innego… Ja najbardziej lubię kontakt z naturą. Dzikie plaże pozwalają odetchnąć pełną piersią. Na kambodżańskim wybrzeżu do tych pozytywów doszło jednak coś jeszcze – autentyzm mieszkańców tych terenów. Dawali to, co mogli dać: dary natury, swoją pracę i uśmiech. Pamiętam, jak wśród skał spotkaliśmy tam młodą kobietę, która prawdopodobnie mieszkała na plaży, bo swój skromny dobytek rozłożyła pomiędzy kamieniami. Zajrzeliśmy do niej, a ona przyjaźnie pomachała do nas ręką. Coś nuciła. Wyglądała na osobę, której niczego nie brakuje do szczęścia. I jakoś zupełnie nie wydała mi się biedna…

Tekst: Elżbieta Bogusławska-Przybysz

Zdjęcia: Elżbieta Bogusławska-Przybysz i Mariusz Przybysz

 

7 Komentarze(y) “Na skraju lądu i morza

  1. Dla mnie spacer po każdej plaży to możliwość ukojenia zmysłów (z wyłączeniem sezonu letniego, gdy na plażach zalegają tłumy turystów). Bardzo podobały mi się dzikie plaże na Rugii z pięknymi kredowymi klifami. Zaskoczyły mnie natomiast greckie plaże, po których trudno spacerować, plaże są tam krótkie, poprzerywane skałami schodzącymi wprost do morza. Mam takie ulubione miejsce w Sopocie koło Koliby, gdzie można poleżeć w sznurkowych hamakach i słuchać szumu morza.

    1. Nie byłam w Grecji lądowej, tylko na Krecie. Tam można znaleźć dużo ładnych dzikich plaż, głównie w części południowej. Północna jest bardzo mocno zagospodarowana… Miejsca koło Sopotu jestem bardzo ciekawa 🙂 Pozdrawiam!

  2. Plaże w Grecji są piękne, ale nie ciągną się kilometrami tak jak nasze. Zarówno w Grecji kontynentalnej, jak i na wyspach królują góry. Góry zamykają plaże w małe enklawy. Zdarzało mi się już chodzić po 500-metrowej plaży tam i z powrotem, ale wolę dłuższe plażowe dystanse. Za to woda przy takich plażach jest najczęściej płytka i bardzo ciepła, tak więc greckie plaże to często raj dla morskich kąpieli. Mam taką ulubioną plażę na Athosie.

    1. Ja też uwielbiam wielokilometrowe plaże… Z tego powodu nie wyobrażam sobie dwutygodniowych wczasów np. w jakimś egipskim kurorcie, gdzie kawałeczek plaży należy do hotelu i na tym koniec 😉

  3. Byłam w Egipcie w takim hotelu i nie nudziłam się. Pomijając fakt, że jeździłam na wycieczki, a więc nie spędzałam całego czasu na miejscu, to czas spędzony w hotelu wspominam bardzo miło. Do hotelowej plaży przylegała rafa koralowa, po której można było spacerować i oglądać morskie żyjątka. Była też prywatna zatoka morska, pływanie w niej z ławicami małych rybek było bardzo sympatyczne.

    1. Ha, to ja trafiłam gorzej, ale ja byłam w Hurghadzie. Dwa dni 😉 Obeszliśmy wszystko, co się dało 😉

  4. Też byłam w Hurghadzie. Hotel z rafą wybrałam sobie świadomie. Zawsze staram się wybierać miejsca, które mnie w jakiś sposób intrygują.

Dodaj komentarz