Opublikowano

Nasz przyjaciel Bari

Bari nasz przyjaciel

Jeśli chcesz mieć czworonożnego przyjaciela, odpowiedz sobie na pytanie, czy ty również jesteś w stanie być przyjacielem dla niego? To działa w dwie strony. Jeśli myślisz o przygarnięciu psa tylko po to, żeby mieć stróża koło domu, może lepiej zastanowić się nad dobrym systemem alarmowym? Pies to żywa istota, która natychmiast cię pokocha. Bezwarunkowo, za to tylko, że jesteś jego człowiekiem. I od tego człowieka będzie oczekiwać zainteresowania i opieki. To przyjaciel na całe życie, przynajmniej – jego życie.

To nie będzie tekst obiektywny, o tym, jakie zmiany w życiu człowieka wywołuje pojawienie się psa, bo nie da się pisać obiektywnie o przyjacielu.
Bari to pies rasy beauceron, duży czarny futrzak z podpalanym pyskiem i łapami.  Wielki pieszczoch, wielbiciel długich spacerów, trochę nieprzewidywalny… Nasze 48 kilogramów szczęścia.

Bari w dzieciństwie był żywiołowym psiakiem, teraz odrobinę spoważniał
Bari w dzieciństwie był żywiołowym psiakiem, teraz odrobinę spoważniał

Kiedy zdecydowaliśmy się na psa, natychmiast stworzyliśmy sobie wizję, jak odtąd będzie wyglądało nasze życie. Pies miał być naszym towarzyszem i stróżem domu. Planowaliśmy, że zamieszka w wielkiej komfortowej budzie i wieczorami będziemy na siebie patrzeć przez okno. Po sześciu latach muszę przyznać, że przyjaźń z Barim dość mocno zmieniła wiele moich wcześniejszych wyobrażeń o posiadaniu psa. Choćby to, że buda, owszem, stoi za oknem, wielka i wygodna, ale Baronik spędza większość czasu na naszej kanapie w salonie… Każdy dzień, bez względu na pogodę, zaczynamy i kończymy od spaceru – minimum pół godziny. Kiedy wyruszamy na wakacje, pierwszą myślą jest: „czy tam przyjmują z psem?”.

Tak miało być... Buda zapewniająca Bariemu wygodnie legowisko i schronienie przez zimnem przydaje się, gdy na wiele godzin opuszczamy dom i Bari zostaje na zewnątrz
Tak miało być… Buda zapewniająca Bariemu wygodnie legowisko i schronienie przez zimnem przydaje się, gdy na wiele godzin opuszczamy dom i Bari zostaje na zewnątrz
...a tak jest. Kanapa i kocyk to podstawa dobrze spędzonego wieczoru. Legowisko do spania w nocy jest w przedpokoju
…a tak jest. Kanapa i kocyk to podstawa dobrze spędzonego wieczoru. Legowisko do spania w nocy jest w przedpokoju

Wybór, nie poświęcenie
Jest wiele osób, które po prostu lubią zwierzęta i chcą mieć żywego czworonoga do towarzystwa. Oboje z Grzegorzem, moim mężem, należymy do tej grupy. Nasz pies przede wszystkim jest naszym przyjacielem i uczestnikiem codziennego życia. Towarzyszy nam przez większość czasu – nie spuszcza nas z oka, kiedy jesteśmy w domu i zawsze jest gotów wyruszyć na spacer po okolicy czy wskoczyć do samochodu. Urlopy i wszelkie święta ze względu na posiadanie psa zazwyczaj planujemy w taki sposób, żeby Bari mógł nam towarzyszyć, a więc raczej aktywnie i w miejscach, gdzie jest dużo otwartej przestrzeni, nie ma tłumów i raczej z dala od wielkomiejskich rozrywek. Ale taki styl życia nam odpowiada i nie ma w tym poświęcenia czy wyrzeczeń z naszej strony.

Yahoooo! Jakie to fajne!
Yahoooo! Jakie to fajne!
Wilk morski po kąpieli... Są plaże w Polsce, gdzie można wprowadzać psa. Oczywiście zawsze jesteśmy zaopatrzeni w odpowiedni sprzęt do sprzątania po naszym pupilu: łopatkę i worki foliowe
Wilk morski po kąpieli… Są plaże w Polsce, gdzie można wprowadzać psa. Oczywiście, zawsze jesteśmy zaopatrzeni w odpowiedni sprzęt do sprzątania po naszym pupilu: łopatkę i worki foliowe
Słońce czy słota, nasza drużyna razem
Słońce czy słota, nasza drużyna razem
Ze strony Bariego nigdy nie ma narzekania, że zimno, że daleko...
Ze strony Bariego nigdy nie ma narzekania, że zimno, że daleko…
W górach jest wszystko, co kocham
W górach jest wszystko, co kocham

Zdecydowaliśmy się na psa, kiedy zakosztowaliśmy trochę życia w Warszawie i nie zasmakowaliśmy w nim na tyle, żeby pozostać tam na kolejne lata. Postanowiliśmy zamienić miejskie wygody i odgłosy na wiejską sielankę, a przynajmniej na domek z ogródkiem i psem. Bari pojawił się  na dzień przed przeprowadzką, gdyż chcieliśmy wykorzystać każdy dzień naszych urlopów na wzajemne oswajanie się ze szczeniakiem. Został przecież zabrany przez nas z przytulnego legowiska swojej psiej mamy. Zostaliśmy jego nową, ludzką, rodziną. Często zastanawiałam się jaki los spotkał jego rodzeństwo – identyczne jak Bari słodkie pluszaki, które trafiły w różne miejsca… Jacy są ich właściciele?

Ten etap trwa krótko w życiu każdego psiaka...
Ten etap trwa krótko w życiu każdego psiaka…

Wieczny dwulatek
Na samym początku naszej wspólnej drogi z Barim przeczytaliśmy kilka fachowych lektur  na temat wychowania oraz potrzeb naszego pupila. Wiedzieliśmy, że kierując się tylko intuicją i dobrymi chęciami możemy wyrządzić naszemu psiakowi sporo krzywdy – i to nie tylko doprowadzając go np. do otyłości czy różnych chorób wywołanych złą dietą, ale kształtując jego psychikę według swoich upodobań i wyobrażeń. W pierwszych miesiącach wspólnego życia z Barim wspieraliśmy się książkowymi poradami fachowców od psiej natury. Okazały się bardzo przydatne w praktyce.
Bari został też zapisany do psiej szkółki, gdzie przez kilka miesięcy zdobywał umiejętności PT czyli psa towarzyszącego. Szerzej piszę o tym tutaj: Pies lubi się uczyć. Wkrótce też odkryliśmy ciekawy program w telewizji prowadzony przez Cesara Millana. Niektóre jego porady spotykają się z ostrą krytyką ekspertów od szkolenia psów. I w tym miejscu muszę przyznać, że jako amatorzy w tej dziedzinie, staraliśmy się poznawać różne szkoły i sposoby wychowywania psa, wybierając te, które okazały się skuteczne w przypadku naszego. Nie dążyliśmy do wytresowania go na psa idealnego, ale takiego, który potrafi się właściwie zachować wobec ludzi. Mamy świadomość, że tak duże zwierzę jak Bari powinno być od początku nauczone zasad w kontaktach z obcymi ludźmi i naszymi gośćmi, żeby uniknąć poważnych nieprzyjemności.

Nasi przyjaciele mogą być spokojni o swoje dzieci, które uwielbiają bawić się z Baronikiem. Z wzajemnością zresztą
Nasi przyjaciele mogą być spokojni o swoje dzieci, które uwielbiają bawić się z Baronikiem. Z wzajemnością zresztą

Uczyliśmy się od podstaw budowania relacji z naszym psem. Oczywiście nie staliśmy się ekspertami w tej dziedzinie, ale doświadczenie zdobyliśmy spore. Każdy właściciel szczeniaka musi nauczyć się, jak sprawić, żeby pies czuł od początku, że jego właściciel jest dla niego szefem i trzeba go słuchać.
Psy są inteligentne i potrafią świetnie manipulować swoimi opiekunami, jeśli tylko wyczują przyzwolenie. Stąd się biorą późniejsi domowi terroryści obiadowi, którzy domagają się przysmaków z talerzy gości, albo obgryzają meble pod nieobecność domowników, nie mówiąc już o wyjących koncertach z tęsknoty i samotności…
Takim zachowaniom można zapobiec, jeśli konsekwentnie postępuje się z psem. Tajniki umysłu naszego czworonożnego przyjaciela nie stanowią już dla nas wielkiej tajemnicy. Wiemy już, że odbiegają od naszych wcześniejszych wyobrażeń i odniesień do ludzkich reakcji. Jedno, co mi na zawsze utkwiło z analogii do ludzkiego świata, to informacja, że pod względem postrzegania świata, pies, niezależnie od swego wieku, na zawsze pozostaje na poziomie dwuletniego dziecka.

 Bari uwielbia zabawki. Na każdym etapie swojego życia
Bari uwielbia zabawki. Na każdym etapie swojego życia

Zanim zdecydowaliśmy się na Bariego, dokładnie przeanalizowaliśmy nasze oczekiwania wobec psa. Wypisaliśmy sobie kilka ważnych dla nas cech, które powinien mieć nasz wybraniec: spokojne usposobienie, chęć do uczenia się, mało hałaśliwy… Beauceron, rasa mało w Polsce znana, teoretycznie spełniał te cechy. Po latach okazało się, że najważniejsze cechy potwierdziły się, ale szczerze mówiąc, niezależnie od natury naszego szczeniaka, to, jaki nasz pies jest teraz, wypracowaliśmy razem.

Bari uwielbia rowerowe przejażdżki. Dzielnie towarzyszy, przypięty do roweru w specjalnej elastycznej uprzęży
Bari uwielbia rowerowe przejażdżki. Dzielnie towarzyszy, przypięty do roweru w specjalnej elastycznej uprzęży

Przepracowaliśmy z Barim „okres niszczycielski”, kiedy wykopywał wszystkie roślinki, które dzień wcześniej posadziłam, pozostawiając zapach swoich rąk na grządkach, obgryzł obudowę swojej pięknej nowiutkiej budy, kiedyś nawet dobrał się do kontaktu elektrycznego na zewnątrz domu… Mogło się to skończyć katastrofą, ale konsekwentnie wykorzenialiśmy niebezpieczne skłonności naszego szczeniaka i zapobiegliśmy w ten sposób wielu kłopotliwym nawykom psa w dorosłym wieku. Często odbywało się to poprzez wspólną zabawę. Zwierzak przywiązywał się do nas coraz mocniej i chętnie uczył nowych umiejętności.

Kto tu jest panem?
Pan dla psa jest najważniejszą istotą na świecie. Pan powinien być tylko jeden. Bari szybko zaakceptował w tej roli mojego męża Grzegorza, i widać to na każdym kroku. Czeka na jego komendy, pochwały, pieszczoty. Ja utrzymuję drugą pozycję w naszym stadzie, ale to nie zawsze jest dla wszystkich oczywiste, więc muszę pilnować tej pozycji. Pies bardzo chętnie zdobywa nowe terytoria i bardzo szybko zagospodarowuje je – jeśli pozwolimy mu wejść na kanapę, trudno już to cofnąć. Każdego dnia będzie tam zasiadał albo wylegiwał się, nie bacząc na to, że pani też chce tam posiedzieć (mężowi skwapliwie ustępuje bez wyraźnego ponaglania). Jeśli podczas obiadu dalibyśmy mu cokolwiek z talerza, następnym razem nie opędzimy się od jego wygłodniałego pyska, który dokona inspekcji zawartości stołu… Przy gabarytach Bariego, zaczyna to być kłopotem. Uniknęliśmy tego problemu i prosimy wszystkich gości o przestrzeganie tej zasady – dla ich dobra.  Przy stole nie ma miejsca dla naszego czworonoga.

Upalne dni to najtrudniejszy czas dla czarnego futrzaka...
Upalne dni to najtrudniejszy czas dla czarnego futrzaka…

Bari, jak każdy pies, jest łasy na smakołyki. Kiedyś pozwoliłam mu  towarzyszyć w kuchni, kiedy przygotowywałam  jedzenie. Odtąd każde moje pojawienie się w kuchni natychmiast przywabia zwierza, który bardzo uważnie obserwuje moje poczynania, czekając na najmniejszy nawet kęs jedzenia, jaki nieopatrznie upadnie mi na podłogę. Staram się jednak nie przekraczać pewnej granicy – to zazwyczaj są niewielkie ilości smakołyków. Właściwa karma pojawia się rano i wieczorem w misce w wyznaczonym miejscu.

Znamy miłośników psów, którzy tak bardzo są zakochani w swoim pupilu, że pozwalają mu na wszystko i to pies staje się ich panem – wcale nie jest to dobre dla psa, który nigdy nie powinien decydować o tym „co teraz robimy”. Kiedy nie może sprostać jakimś wyzwaniom, które przekraczają jego możliwości, na przykład gdy pojawia się obca osoba – próbuje się odnaleźć w nieznanej sytuacji na swój sposób i bardzo często staje się agresywny. Wpajane od szczeniaka reakcje na komendy „zostań!” czy „waruj!” bardzo ułatwiają nam teraz opanowanie takich sytuacji.

Bari, pilnuj! Kiedy zapragniemy wykąpać się w jeziorze, na dzikiej plaży nasze ubrania i skarby są pilnie strzeżone...
Bari, pilnuj! Kiedy zapragniemy wykąpać się w jeziorze, na dzikiej plaży nasze ubrania i skarby są pilnie strzeżone…

Cokolwiek by nie powiedzieć krytycznego o ludziach rozpieszczających psy – ich pupile na pewno mają o wiele więcej szczęścia niż te, które trafiają w ręce, a właściwie łapy osób, które nie dostrzegają w nich żywych czujących istot, potrzebujących stale miski ze świeżą wodą, ciepłego kąta w zimie i ocienionego miejsca w lecie, a na co dzień kontaktu z człowiekiem.

Bari jest często motywem i modelem Grzegorza zabaw z fotografią
Bari jest często motywem i modelem Grzegorza zabaw z fotografią
Bari chętnie pozuje do zdjęć
Bari chętnie pozuje do zdjęć

„Spacer” – słowo magiczne
Spacery stały się normą od pierwszych miesięcy, odkąd szczeniak po zaleconej przez weterynarza kwarantannie związanej z pierwszymi szczepieniami, mógł już kontaktować się z otoczeniem. Co prawda na początku przyjęliśmy założenie, że skoro mamy ogródek, to Bariemu wystarczy terenu do biegania i załatwiania potrzeb. Szybko zmieniliśmy zdanie, kiedy zaczęło się sprzątanie ogrodu… Jednomyślnie (Bari też był za) uznaliśmy, że lepiej wyprowadzać psa regularnie na pobliskie łąki lub do lasu niż regularnie sprzątać po nim ogród. A i do samego spacerowania nasz psiak rwał się co sił. Najszybciej właśnie nauczył się rozpoznawać słowo „spacer”. To magiczna komenda, która o każdej porze dnia i nocy, przy najgorszej nawet pogodzie, stawia naszego czworonoga przy drzwiach, w pełnej gotowości do wymarszu w nieznane…

Ile razem dróg przebytych?
Ile razem dróg przebytych?

Znamy wszystkie rodzaje spacerów – w lipcowym skwarze i styczniowym mrozie, kiedy sypie śnieg, szaleje wichura i pada deszcz, bladym świtem i w środku nocy… W kolekcji wspomnień i zdjęć są również obrazy pełne uroku – kiedy śpiewają ptaki, budzi się przyroda wiosną, albo zapada jesienny zmierzch nad łąkami, morskim brzegiem i po kamienistych górskich ścieżkach… Ile obrazów, zapachów, niepowtarzalnych pejzaży i fotografii zawdzięczamy tym obowiązkowym spacerom!  W ciągu sześciu lat na palcach można zliczyć dni, gdy przynajmniej jedno z nas nie wyszło z Barim na minimum półgodzinny spacer… To bywa problemem, gdy na przykład oboje z nas dopada grypa, co na szczęście jest rzadkością. Zresztą świeże powietrze sprzyja zdrowieniu…

Widuję wiele psów przy okolicznych posesjach, które cały dzień stoją za ogrodzeniem z utęsknieniem patrząc na drogę. Widać, że są nawet zadbane, bo ich właściciele nie są tak bezduszni jak pierwsza wspomniana kategoria, traktująca psa tylko jako stróża, ale na przyjaźń ze zwierzakiem nie znajdują już czasu. Telewizor i komputer nie pozwalają im wygospodarować choćby pół godzinki dziennie na spacer przed snem. To nie jest zresztą poświęcanie się dla psa, ale i dobrodziejstwo dla własnego organizmu.

Nasz Bari zajmuje sporo miejsca w naszym życiu i domu. I korzysta z tego w pełni. Swoimi ogromnymi łapami zostawia rysy na podłodze, czasem wnosi piasek, gubi sierść, co kilka dni trzeba prać specjalnie dla niego przeznaczone okrycie kanapy etc. Codziennie trzeba odkurzać salon… Samochód co jakiś czas wymaga czyszczenia z opcją „pies”. Ale nam to nie przeszkadza. Te niedogodności są elementem naszej codzienności, którą rekompensuje pełne uwielbienia spojrzenie Bariego.  Gdy wielki futrzak przytula się do nas, kiedy zasiadamy na kanapie przed telewizorem, robimy mu miejsce obok siebie.

Szczęśliwe chwile, najlepiej kilkanaście godzin na dobę...
Szczęśliwe chwile, najlepiej kilkanaście godzin na dobę…

Posiadanie psa, którego się kocha i obserwuje każdego dnia, wyrabia w człowieku wrażliwość na inne zwierzęta i całą przyrodę.  Codziennie spacerując, nie sposób nie dostrzegać jej detali, piękna, zmian. Z czasem rodzi się w człowieku nawyk i głód kolejnych obserwacji, kolejnych wypraw na odkrywanie jej tajemnic. Z własnym psem przy nodze…

Podobno, kiedy pan wychodzi z domu, dla psa oznacza to rozstanie na zawsze. Stąd może ta nieokiełznana radość Bariego przy bramie, kiedy powracamy do domu. Codziennie tak samo wielka, intensywna, szczera. Dla mnie bezcenna.

Tekst Zoja Żak
Zdjęcia Grzegorz Żak

To było dobry dzień
To był dobry dzień

A tu ciąg dalszy czyli…  historia edukacji Bariego

Polecamy praktyczne poradniki na temat wychowania psa: Jak wybrać psa dla siebie
Czy warto rozpieszczać swojego psa?
Chodźmy na spacer

 

Dodaj komentarz