Opublikowano

Olej palmowy w natarciu

orangutan

Czasami niektóre rzeczy nam smakują, bo nie zdajemy sobie sprawy, skąd pochodzą lub jak powstały.  Gdy jednak tę świadomość zyskamy, nasze upodobania się zmieniają i z większym rozmysłem kładziemy jedzenie na talerz. Ja, na przykład, sprawdzam, czy produkty, które kupuję, mają w składzie olej palmowy.

Robię to od niedawna, bo nie byłam świadoma, jak bardzo olej palmowy zawładnął naszym życiem oraz co się za tym kryje. I myślę, że wiele osób też tego nie wie. Syndromem naszych czasów są szybkie, nieprzemyślane posiłki. Ciągle gdzieś pędzimy i po prostu jemy to, co mamy pod ręką. Mało kto patrzy na skład podany na etykiecie.

Olej palmowy jest wyjątkowo ekspansywny. Jeśli rozejrzeć się wokół, znajdziemy go niemal wszędzie. Zawiera go połowa pakowanych produktów spożywczych dostępnych w każdym supermarkecie. Tłuszcz ten dodaje się m.in. do: herbatników, wafelków, cukierków, batonów i wyrobów czekoladopodobnych, popcornu, chipsów, płatków śniadaniowych, mrożonek (m.in. frytek, panierowanych ryb, pizzy), zupek w proszku, margaryn, kremów (m.in. popularnej Nutelli) i innej przetworzonej żywności. Jest też bazowym składnikiem kosmetyków, m.in. szamponów, odżywek, mydeł, płynów do kąpieli, kremów, szminek. Produkuje się z niego również znicze, oleje techniczne, biopaliwa. Konsumpcja oleju palmowego z roku na rok rośnie. I rośnie popyt.

owoce palmy olejowej
Tak wyglądają owoce, z których wytwarza się olej palmowy
Skąd ten galop?

Olej palmowy jest bardzo tani. Z hektara ziemi uzyskuje się go sześć razy więcej niż oleju z pestek winogron oraz dziesięć razy więcej niż sojowego. W porównaniu z innymi tłuszczami, wykazuje się też dużą odpornością na wysokie temperatury. Aby tak się stało, poddawany jest jednak rafinacji. Surowy, ma naturalnie pomarańczową barwę, dzięki bogactwu beta-karotenu. Zawiera też duże ilości i witaminy E (silnego antyoksydantu), A, D i K. W procesie rafinacji traci jednak większość tych cennych składników. Ponadto, w porównaniu z innymi tłuszczami roślinnymi, olej palmowy ma w składzie dużo więcej, bo aż 50 proc., nasyconych kwasów tłuszczowych (w oleju rzepakowym, winogronowym czy oliwie znajdziemy ich 7-15 proc.). Jest neutralny w smaku i dość delikatny,  dlatego dodaje się go powszechnie do żywności. Stąd codziennie, choć o tym nie wiemy, zjadamy duże ilości tego oleju. FAO (Organizacja Narodów Zjednoczonych do Spraw Wyżywienia i Rolnictwa) przewiduje, że popyt na ten tłuszcz ciągle będzie rósł. I to w bardzo szybkim tempie.

Surowy olej palmowy jest pomarańczowy, po rafinacji staje się zółty
Surowy olej palmowy jest pomarańczowy, po rafinacji staje się żółty
Za jaką cenę?

Ponad 80 proc. oleju palmowego na świecie pochodzi z Borneo. Pod plantacje masowo wycinany jest pierwotny, należący do najstarszych na naszym globie las deszczowy, z unikalnym ekosystemem. Dewastacja odbywa się w zawrotnym tempie. Niektórzy szacują, że jeśli nic tego nie powstrzyma, do 2022 roku zniknie 98 proc. lasów deszczowych na Borneo! Co więcej, przeważająca większość plantatorów działa nielegalnie. Ogromne połacie lasów są wypalane (Indonezja zajmuje teraz trzecie miejsce na świecie, jeśli chodzi o emisję dwutlenku węgla), a z niskich kar, jakie za to grożą, nikt sobie nic nie robi. Rolnikom ziemia jest często po prostu odbierana. Rzeki, tak ważne w ekosystemie Borneo, są zatruwane przez toksyczne odpady. Ryby umierają całymi ławicami… Najbardziej zagrożone są orangutany, gatunek małp żyjących tylko tutaj. Szacuje się, że jest ich teraz około 50 tysięcy, ale liczba ta drastycznie spada. Co roku 5 tysięcy orangutanów ginie, przeważnie w okrutny sposób zamordowanych.

Więź małego orangutana z matką jest wyjątkowo silna, nie rozstają się ani na chwilę
Więź małego orangutana z matką jest wyjątkowo silna, nie rozstają się ani na chwilę
Kto tu stał się bestią?

Orangutan znaczy w lokalnym języku człowiek lasu. Przez wieki tu panował, uznawany był nawet za króla Borneo. A teraz został przez koncerny olejowe uznany za szkodnika.
Naturalnym środowiskiem życia tych małp są lasy deszczowe. Poprzez ich wycinkę obszar bytowania orangutanów skurczył się już o połowę i ciągle się zmniejsza. Zwierzęta, które żywią się nie tylko owocami, ale też korzonkami i liśćmi, zjadają młode pędy palm. I za to są tępione. Właściciele koncernów najmują ludzi, którym każą zabijać każdego orangutana, jeśli tylko pojawi się na plantacji. Płacą za to i żądają dowodu zbrodni (może być nią np. ucięta dłoń zwierzęcia). Orangutany często giną w mękach, bite, siekane, oblewane benzyną i podpalane… Biolodzy podkreślają, że jest to gatunek, który bardzo wolno się reprodukuje. Młode aż osiem lat żyją z matką, nie rozstając się z nią ani na krok i uczą się od niej radzenia sobie w lesie. Ona zaś dopiero po tym czasie jest gotowa i zdolna do urodzenia kolejnego potomka… Osierocony malutki orangutan nie ma szans na samodzielne przeżycie.

Połowa pakowanych słodyczy w supermarkecie zawiera olej palmowy
Połowa pakowanych słodyczy w supermarkecie zawiera olej palmowy
Lekkie wybudzenie z letargu

O tym, jak działają spółki palmowe, do niedawna nikt nie wiedział.  Mniejsi i więksi producenci kupowali na Borneo olej i cieszyli się, że pozyskują go tak tanio. A niczego nieświadomi konsumenci pałaszowali kolejne chipsy i batony z olejem palmowym. Głośno zrobiło się dopiero w 2008 roku, po emisji przez BBC reportażu Dying for a biscuit (Umierając za herbatnika). W problem zaangażowały się organizacje ekologiczne. Pojawiła się coraz silniejsza presja na wielkie koncerny, by używały certyfikowanego oleju, pochodzącego z tzw. zrównoważonej produkcji, z większym poszanowaniem środowiska, wciąż jednak przeważają ogromne, tworzone w rabunkowy sposób plantacje. Kilka miesięcy temu byłam na Borneo. Widziałam wielkie pola palmowe tuż obok parków narodowych, najsmutniejszy był widok z okien samolotu: wielkie wykarczowane obszary lasów i niekończące się szeregi równo posadzonych palm…

Plantacje palmowe na miejscu lasu deszczowego. Prowincja Sarawak w Malezji
Plantacje palmowe na miejscu lasu deszczowego. Prowincja Sarawak w Malezji

W wielu krajach świadomi konsumenci zaczynają unikać produktów zawierających olej palmowy. Producenci wychwytują ten trend, coraz częściej też na wyrobach można spotkać różne oznaczenia podkreślające, że nie użyli tłuszczu z palmy, np. Palm oil free, Orangutan friendly . We Francji wprowadzono tzw. poprawki Nutelli, czyli trzystuprocentowy podatek na olej palmowy.  Ma to zniechęcić producentów do stosowania tego oleju, a konsumentów do jego spożywania (bo wiąże się to z podniesieniem cen).
Co możemy zrobić my sami? Na pewno starać się kupować i jeść świadomie. Sprawdzać skład wyrobów na opakowaniu. Do tej pory było to utrudnione, bo olej palmowy w produktach spożywczych na etykietach często krył się pod pojęciami: olej roślinny, tłuszcz roślinny lub tłuszcz roślinny utwardzany. Od 13 grudnia 2014 r. weszło w życie rozporządzenie unijne UE 1169/2011, według której trzeba podawać szczegółowe źródło tłuszczu w produkcie. O użyciu oleju palmowego świadczą też oznaczenia: emulgator E471 (stosowany w margarynach) oraz tłuszcze CBE i CBS (substytuty masła kakaowego występujące w wyrobach czekoladowych). Jeśli już sięgamy po produkt zawierający olej palmowy, zwracajmy uwagę, by miał on oznaczenie, że surowiec pochodzi z certyfikowanych plantacji, czyli że producent należy do organizacji RSPO (Roundtable on Sustainable Palm Oil Okrągły stół dla zrównoważonej produkcji oleju palmowego). Warto docenić też nasze polskie tłuszcze, szczególnie olej rzepakowy, który uprawiany na naszych terenach ma tak korzystne właściwości, jak żaden inn w Europie.

Chłopak z kamerą i orangutany

Michal Gálik jest młodym Słowakiem z Koszyc. Jako student ekologii i etologii zwierząt na Uniwersytecie Karola w Pradze, spotkał doktora Stanislava Lhotę, pracownika naukowego, który prowadził badania naukowe m.in. na Borneo. Zafascynowało go to. Mistrz zaprosił sympatycznego studenta na daleką wyspę. Michal uzbierał pieniądze na samolot, zabrał ze sobą małą kamerę video. Nie miał żadnych sponsorów, kierowała nim tylko i wyłącznie chęć nakręcenia prawdziwego dokumentu. Po wylądowaniu na miejscu podróżował po Borneo stopem. Spędził tam z doktorem Lhotą dwa miesiące. Odwiedzał plantacje olejowe, ich pracowników, ośrodki rehabilitacji orangutanów, rozmawiał z wieloma mieszkańcami. W ten sposób powstał wyjątkowy, niezwykle przejmujący film pt. Zelená poušť (Zielona pustynia). Można go obejrzeć w internecie, w wersji słowackiej, czeskiej lub angielskiej. Autor zachęca do oglądania i udostępniania go dalej. Włożył w niego własny czas i pieniądze, bo uznał, że warto coś zrobić dla ginącego ekosystemu Borneo. Uważa, że w dzisiejszym globalnym świecie wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za to, co dzieje się na drugiej półkuli. Informacje o tym filmie dostałam od Katki, zaprzyjaźnionej Czeszki, która wiedziała, że wróciłam niedawno z Borneo. Oglądałam głęboko poruszona.

Michal Gálik podczas rozmów z mieszkańcami Borneo
Michal Gálik podczas rozmów z mieszkańcami Borneo, fot. www.greendesertmovie.com
Świat z przeszłości?

Borneo to wyjątkowe miejsce. Zapada w umysł i serce. Na pewno na naturalnie.pro dokładnie je przedstawię, aby pokazać, co możemy stracić. Inaczej: co tracimy.
Jak już pisałam przy innej okazji, byłam w ośrodku rehabilitacji orangutanów. Stałam wraz z innymi na specjalnej platformie i czekaliśmy, aż wyjdą ludzie lasu. Kiedy pojawiły się dwie samice, jedna starsza i druga malutka, poczułam, jak zaczyna mi bić serce. To było niesamowite przeżycie. Wszyscy wokół mnie zamarli, patrzyliśmy jak urzeczeni. nie spodziewaliśmy się, że zrobi to na nas takie wrażenie. Ta swoboda ruchu, ta wolność, te wszystkie ewolucje… I miny dumnych orangutanów.  ‒ Czułem się, jakbym stał w jakiejś świątyni, tak podniosły panował tam nastrój ‒ stwierdził jeden z kompanów naszej podróży.
Jak długo będzie można oglądać orangutany na wolności?

W ośrodku rehabilitacji orangutanów Semenggoh w Malezji
W ośrodku rehabilitacji orangutanów Semenggoh w Malezji

orangutan 5 p

W filmie Zelená poušť dr Stanislav Lhota mówi: Ziemia z plantacji palmowych szybko się wyjaławia. Palma rośnie 20-30 lat, potem obumiera. Pytanie, co się stanie za ten czas? Nikt jeszcze nie myślał nad tym problemem, bo większość plantacji jest młoda. Prawdopodobnie jednak nie będzie można na tej ziemi nic uprawiać.
Lasu deszczowego nie da się na terenach po plantacjach odnowić, ze względu na brak wody. Palma olejowa nie zatrzymuje wody pod ziemią, tak jak robią to inne drzewa. Bierze więc wilgoć i wszystkie cenne składniki, a pozostawia po sobie nieużytki. Czyżby za kilkanaście czy kilkadziesiąt lat na miejscu dawnych lasów pozostała już tylko pustynia?

5951682463_6daf653b48_z

Elżbieta Bogusławska-Przybysz

 

Zdjęcia: Elżbieta Bogusławska-Przybysz, Roger Smith/Flickr.com, https://creativecommons.org/licenses/by-nc/2.0/; Lou Gold/Flickr.com, https://creativecommons.org/licenses/by-nc-sa/2.0/; Rainforest Action Network/Flickr.com, https://creativecommons.org/licenses/by-nc/2.0/; Raml/Flickr.com, https://creativecommons.org/licenses/by-nc-sa/2.0/; Wakx/Flickr.com, https://creativecommons.org/licenses/by-nc-sa/2.0/

Polecamy również:
Jesteśmy jak drzewa
Cała prawda o tłuszczach

 


Dodaj komentarz