Opublikowano

Pies twoim terapeutą

Alchi na dłoni p ok

Kontakt z czworonożnym przyjacielem pozytywnie wpływa na nasze zdrowie psychiczne i fizyczne. Czujemy się lepiej, częściej się uśmiechamy, mamy więcej przyjaciół, rzadziej chorujemy na serce czy bezsenność… A przy tym jest to bardzo naturalna, przyjemna i łatwo dostępna terapia.

O tym, że zwierzęta leczą, wiedzieli już starożytni. W antycznej Grecji czy Rzymie szkolono psy, aby – przebywając w towarzystwie człowieka – często go lizały. Wierzono, że są wysłannikami bogów, a ich języki mają leczniczą moc (nie wiedziano jeszcze wtedy, że to enzymy znajdujące się w ślinie przyspieszają gojenie się ran). Także w kolejnych wiekach wykorzystywano psy do walki z chorobami – na przykład spanie z ciepłymi pupilami w łóżku miało w zimie zapobiegać reumatyzmowi arystokratów w słabo ogrzewanych pałacach – ale zawsze było to działanie intuicyjne. Dopiero w ostatnich latach pojawiły się dowody na skuteczność terapii zwierzętami.

Skąd nagle zainteresowanie tym tematem?

Okazuje się, że w cywilizowanym świecie, w dobie nowoczesnych mediów, kiedy mnóstwo czasu spędzamy przed ekranem telewizora lub komputera i jesteśmy zamknięci w betonie, psy (oraz inne domowe zwierzaki, o których będziemy pisać osobno), wyrównują w naszym życiu różne deficyty. Przede wszystkim – zaspokajają potrzebę bliskiego kontaktu i dotyku. Jest coraz mniej czasu na to, by spotkać się z ludźmi bezinteresownie i po prostu z nimi być, a pies, nawet gdy stukamy zapamiętale w klawiaturę, potrafi dać bliskość, choćby kładąc głowę na naszych kolanach. Głaskanie zwierzęcia sprawia przyjemność i działa rozluźniająco, bo stymuluje receptory nerwowe naszej skóry. Znaczenie ma tu zarówno to, że futerko jest miłe w dotyku, jak i ciepło ciała czworonożnego pupila (ma on temperaturę o ok. 1,5 stopnia Celsjusza wyższą niż człowiek).

Alchi ziewający 3 tygodnie ok p

Mniej leków

Zbadano, że dzięki kontaktowi ze zwierzęciem zmienia się chemia naszego organizmu. Spada poziom kortyzolu, czyli hormonu stresu, wyzwalają się endorfiny poprawiające samopoczucie i zmniejszające odczuwanie bólu, wzrasta też wydzielanie oksytocyny, odpowiedzialnej za uczucie bliskości i budowanie więzi. Inne substancje, których produkcja nasila się podczas kynoterapii (czy dogoterapii  oba te terminy są równoważne) to m.in. limfocyty T poprawiające odporność organizmu. Długoterminowe badania, przeprowadzone w Niemczech i Australii, pokazały, że ludzie, którzy mają psa przez co najmniej 5 lat, o 10 proc. rzadziej muszą chodzić do lekarzy. W 2012 roku w Holandii udowodniono, iż właściciele psów używają mniej leków i biorą mniej zwolnień lekarskich. Z kolei Amerykanie w latach 90. obliczyli, że w domach spokojnej starości, do których przychodzą terapeuci z psami, aż o 60 proc. spadły wydatki na zakup środków nasennych oraz lekarstw obniżających ciśnienie krwi i poziom cholesterolu.

Pod stałą opieką

Psy od lat pracują jako przewodnicy niewidomych, szkoli się je też do pomocy osobom niesłyszącym czy poruszającym się na wózku. Są również opiekunami pacjentów z cukrzycą i cierpiących na epilepsję. Po odpowiednim przygotowaniu przez trenera, potrafią doskonale wyczuć zbliżający się atak padaczki (wychwytują przemiany chemiczne w organizmie człowieka) i dają o tym znać chorej osobie. Podobnie sygnalizują też spadek cukru we krwi, dzięki czemu pacjent może w porę przyjąć insulinę i uchronić się przed zasłabnięciem. Wiadomo też, że psy są w stanie wykryć nawet wczesne stadium niektórych nowotworów.

Naukowa wiedza na temat tego, jak bardzo obcowanie ze zwierzętami może poprawić zdrowie, sprawiła, że kynoterapia staje się coraz popularniejsza na całym świecie. Specjalnie przygotowane osoby razem z wyszkolonymi psami terapeutycznymi prowadzą zajęcia w szkołach, przedszkolach, odwiedzają też szpitale, hospicja, domy spokojnej starości.  Dobre rezultaty daje praca z pacjentami z upośledzeniami fizycznymi i psychicznymi, m.in.: z zespołem Downa, autyzmem, mózgowym porażeniem dziecięcym, zaburzeniami mowy, niewidomymi, niesłyszącymi, ze schorzeniami narządów ruchu, z ADHD, chorobliwą nieśmiałością, nerwicami. Należy jednak dobrze rozumieć: pies nie uzdrawia, a jedynie pomaga w zdrowieniu. Działa jako motywator, pomaga przełamać bariery, relaksuje. Dzięki możliwości głaskania, przytulania i nawiązaniu bliskiego kontaktu ze zwierzęciem pacjenci dużo chętniej poddają się terapii, dokładniej wykonują wszelkie zalecane ćwiczenia i znacznie szybciej osiągają efekty.

Basimek_ok__800x600__z_podpisem

Więcej uśmiechu i zadowolenia

Na świecie nie ma lepszego psychiatry od szczeniaka liżącego cię po twarzy mawiał amerykański pisarz i myśliciel Edward Abbey. Liczne badania dowiodły, że ludzie mieszkający z psem lub kotem czują się szczęśliwsi od tych, którym w życiu nie towarzyszy czworonożny przyjaciel. Rzadziej skarżą się na uczucie osamotnienia. Pupil mocno angażuje ich uwagę, sprawia, że myślą o weselszych sprawach i stają się bardziej otwarci do ludzi.

W 2000 roku kilku psychiatrów amerykańskich przez miesiąc odbywało sesje terapeutyczne z pacjentami w towarzystwie psów. Odnotowali istotne różnice w porównaniu z grupą kontrolną. Okazało się, że ci, którym w leczeniu towarzyszył zwierzak, po kilku tygodniach stawali się bardziej towarzyscy, chętniej pomagali innym, częściej się uśmiechali, z większym optymizmem podchodzili do problemów, byli też bardziej aktywni.

Czworonożny pupil daje człowiekowi bezwarunkową akceptację, nie ocenia go, zawsze cieszy się na jego widok. Potrafi swojego pana otworzyć, dotrzeć do jego najgłębszych uczuć. Tworzy się między nimi więź. Psychologowie pracujący przy Stanowym Uniwersytecie w Oklahomie odkryli, że osoby mające czułe stosunki z psami nawiązują cieplejsze stosunki także z ludźmi.

Julka_z_psami_14 ok p

W każdym wieku

Pies może mieć doskonały wpływ na dzieci. Niemowlęta w jego towarzystwie lepiej się rozwijają szybciej raczkują i zaczynają chodzić. Zdarza się też, że to do zwierzaka maluchy wypowiadają pierwsze słowa. Dzieci mające psa uczą się odpowiedzialności, opiekuńczości. Czują się ważniejsze (jest w domu ktoś, kto zajmuje w hierarchii miejsce niżej niż one), łatwiej też nawiązują kontakty z rówieśnikami, co jest szczególnie ważne w wypadku jedynaków. Badania przeprowadzone w 2006 roku na Uniwersytecie Warwick w Coventry wykazały, że kilkulatki wychowane w domach, w których są zwierzęta, rzadziej chorują. Ciekawe wnioski dotyczyły alergii na sierść: kontakty z psem we wczesnym dzieciństwie, a nawet w życiu płodowym, zmniejszają skłonność do wzmożonej reakcji na alergeny oraz prawdopodobieństwo wystąpienia astmy czy egzemy.

Zwierzak poprawia komfort życia osób niepełnosprawnych i starszych. Czują się one bardziej potrzebne, a mniej bezradne i wyobcowane. Mobilizują się do aktywności, a także bardziej dbają o siebie. Związek z pupilem zwiększa ich chęć do życia i zmniejsza prawdopodobieństwo depresji.

Wszystko to nie oznacza, że każdy powinien sprawić sobie zwierzaka. Żeby pies działał terapeutycznie, człowiek musi otworzyć się na relacje z nim i pragnąć jego towarzystwa. Nie da się nikogo uszczęśliwić na siłę. Ważne jest też, by to była rzeczywiście dobrana para. Podczas zajęć kynoterapeutycznych również wybiera się odpowiedniego zwierzaka dla określonego pacjenta. Dla jednego lepszy będzie pies mały, do którego można się przytulić, dla innego  malutki pupil do głaskania na kolanach.  Podobnie jest ze zwierzakiem domowym. Należy pamiętać, że psy różnią się nie tylko wyglądem, ale i temperamentem, potrzebami. Właściciel powinien świadomie brać pupila do domu i zadbać o wzajemne z nim porozumienie. A im bliższa relacja nawiąże się między nimi, tym większa korzyść dla nich obojga.

Więcej na temat psów i innych domowych pupili, łącznie z praktycznymi wskazówkami, jak budować dobre kontakty ze swoimi podopiecznymi, będziemy pisać w dziale Zwierzyniec.

Elżbieta Bogusławska-Przybysz

Na zdjęciach Julia Oraczewska oraz jamniki długowłose z hodowli Dagi Dog i Lizus Maksimus.

 

 

Dodaj komentarz