Opublikowano

Podpłomyk ‒ najstarszy chleb

podplomyk

W krajach o klimacie tropikalnym piecze się takie niezaczynione przaśne placki po prostu na słońcu. Najsmaczniejsze są podpłomyki zaraz po upieczeniu można wysuszyć je tak, żeby łamały się jak chrupkie pieczywo albo też wyjąć je z piekarnika nieco wcześniej, żeby były łamliwe, ciągnące. Wtedy można zawijać w nie malutkie porcje sałatki, duszonych jarzyn, sera itp.

Składniki:
1 szklanka pszennej mąki razowej, 1 szklanka żytniej mąki razowej, 2 łyżki oleju oleju, około 1 szklanki wody, szczypta soli

Wodę rozmieszać z olejem i powoli dodawać do mąki. Zagniatać tak długo, aż uzyska się bardzo elastyczne ciasto. Rozwałkować je do grubości około 2 mm i pokroić w prostokąty. Grubą, żeliwną płaską formę rozgrzać w piekarniku i posmarować olejem, posługując się bibułą lub papierem umoczonym w oleju 10-15 minut na złotobrązowy kolor w średnio gorącym piekarniku.

Przepis pochodzi z książki Barbary Kowalewskiej „Kuchnia makrobiotyczna”. Książka ukazała się chyba w 1990 roku, kiedy uczyłam się gotować „po nowemu”. Jakimś cudem kilka pozycji o wegetarianizmie zachowało się z tamtego pionierskiego okresu. Przaśniki piekę dość często. Powyższy przepis z upływem lat został przeze mnie trochę zmodyfikowany. Dodaję więcej oliwy z oliwek (autorka przepisu pisze „olej”, ponieważ, o ile pamiętam, zaopatrzenie w oliwy w tamtych czasach nie było tak dobre, jak dzisiaj). Oliwa nadaje ciastu elastyczność. Czasem używam wody mineralnej gazowanej. Jeżeli chodzi o mąkę ‒ najczęściej stosuję orkiszową, z niewielkim dodatkiem białej albo płatków owsianych. Żytnią mąkę dodaję rzadko ‒ niewiele, ponieważ zauważyłam, że przaśniki szybciej twardnieją, kiedy jest zbyt dużo żytniej mąki. Ciasta nie wałkuję (tylko czasem, kiedy mają być jak naleśniki ‒ do nadzienia warzywnego), tylko nadaję im kształt „pierniczków” o grubości mniej więcej 1 cm (jak na zdjęciu poniżej). Czasem nakłuwam widelcem. Piekę w piekarniku nagrzanym do 180 stopni Celsjusza z wiatrakiem. Po 10 minutach przestawiam z poziomu wiatraka na dół, obniżam temperaturę do 170-160 stopni i piekę jeszcze 5 minut. Potem trzeba podpłomyki przewrócić na drugą stronę i jeszcze podpiec 10 minut. Najlepiej przetestować samemu, ponieważ każdy piekarnik jest troszkę inny. Pieczemy na papierze do pieczenia.

Podpłomyki w wersji klasycznej i z ziołowymi dodatkami
Podpłomyki w wersji klasycznej i z ziołowymi dodatkami

Do ciasta można użyć przeróżnych ziaren i ziół, na przykład: siemienia lnianego, sezamu, czarnuszki, tymianku, majeranku, oregano, kminku, anyżu.

Ja ostatnio dodałam ziarenka maku, który pozostał mi z noworocznych wypieków. Okrutna macocha kazała kiedyś biednemu Kopciuszkowi oddzielić ziarenka maku od popiołu ‒ pamiętacie? Wszystko zakończyło się jak najbardziej pozytywnie ‒ pantofelek, bal i książę… Prawda została troszeczkę przez tłumacza polskiej wersji zafałszowana ‒ w oryginale jest soczewica, której ziarna są większe i łatwiejsze do przebierania. Tłumacz jednak chciał, żeby było i piękniej i straszniej, no i przyłożył macosze ‒ jak to się mówi ‒ „po całości”. Wybaczamy mu jednak. Mak też jest dobry do podpłomyków, czyli przaśników. Wypróbujcie przepis na starodawny, słowiański chleb.

Meksykańskie tortillas są również podpłomykami
Meksykańskie tortillas są również podpłomykami

Zielara

Polecamy również przepis na wegański cebularz oraz tekst Tęsknota za chlebem.

Zdjęcia: Pixabay.com, labormikro/flickr.com, https://creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0/; Adam Kohn/flickr.com, https://creativecommons.org/licenses/by-nc-nd/2.0/

 

2 komentarze(y) “Podpłomyk ‒ najstarszy chleb

  1. Jadłam podpłomyki w Egipcie w beduińskiej wiosce, ale tak sobie mi smakowały, chociaż były świeżutkie jeszcze, gorące, prosto z płyty. Piekły się bez tłuszczu nad ogniskiem na gorącej płycie, były bardzo cienko rozwałkowane, a pani, która je piekła, bardzo sprawnie przewracała je na drugą stronę. Turyści jednak po spróbowaniu kęsa, resztą częstowali miejscowe kozy, które przepadały za podpłomykami.

    1. Ja w Egipcie też jadłam 🙂 I tak mi smakowały, że chętnie zjadłabym więcej 😉 Uwielbiam 🙂

Dodaj komentarz