Opublikowano

Poskrom w sobie lwa

lew

Każdy z nas ma dwa oblicza: jedno przyjazne, a drugie wrogie dla otoczenia. Podobnie jest ze zwierzętami. Różnica polega na tym, że my, w przeciwieństwie do nich, możemy świadomie wpływać na swoje zachowanie.

Tak, tak, okazuje się, że słynna historia „Dr Jekyll i Mr Hyde” autorstwa Roberta Louisa Stevensona, kryje sporo prawdy. Wszyscy mamy, w pewnym sensie, podwójną osobowość.

Niedawno uczestniczyłam w ciekawym wykładzie prof. Ewy Godzińskiej na temat badania ratowniczych zachowań u zwierząt. Udało się udowodnić, że wiele z ssaków, ptaków czy owadów potrafi pomagać innym w niebezpieczeństwie, nawet kiedy same przy tym ryzykują (polecam też tekst Bądź altruistą jak mrówka). Takie czyny altruistyczne mogą sprawiać przyjemność, bo uaktywnia się wtedy układ nagrody w mózgu. Natura jest jednak trochę przewrotna, bo przyjemności mogą dostarczyć również: przemoc, niszczenie, a nawet mordowanie. Zauważono, na przykład, że u samców myszy walka z innym samcem jest bardzo nagradzająca (w mózgu zachodzą przemiany chemiczne powodujące uczucie przyjemności). Gryzonie te szybko się uczyły, jeśli wiedziały, że za wykonanie określonego zadania będą miały możliwość walki z innymi osobnikami tej samej płci.

Co z wykładu prof. Ewy Godzińskiej uważam za najbardziej godne zapamiętania? To, że mózg zwierzęcia i człowieka ma dwa tryby: altruistyczny i egoistyczny. I może się przełączać pomiędzy tymi trybami. A to oznacza, że ten sam osobnik raz potrafi być prospołeczny i empatyczny wobec otoczenia, a innym razem ‒ mieć skłonności niszczycielskie. Z jednej strony ta prawda może niepokoić, bo uświadamia, że nawet najlepszy człowiek jest zdolny do krzywdzenia innych, z drugiej jednak ‒ daje nadzieję. Utwierdza nas bowiem w przekonaniu, że w każdym z nas drzemie dobro.

Nie wiadomo jeszcze do końca, co sprawia, że mózg przełącza się pomiędzy trybem altruistycznym i egoistycznym, ale naukowcy mają nadzieję, że obserwacje zwierząt już niedługo dadzą na to pytanie odpowiedź. Na szczęście ludzie, mając świadomość tej dwoistej osobowości, mogą sami sterować swoim zachowaniem. Dzięki dobrym uczynkom osiągamy też długotrwałe korzyści psychiczne, bo możemy cieszyć się z efektów swoich działań. Dobrze wie o tym najstarszy człowiek w Australii, 109-letni Alfred Date, który z zapałem zaangażował się w pomoc małym pingwinom. Dzierga dla nich na drutach ciepłe sweterki. Z powodu niekontrolowanych wycieków oleju do morza ptakom skleja się futerko i nie chroni dobrze przed chłodem, mogą zamarznąć, a sweterki mają temu zapobiec. Wcześniej staruszek obdzielał robótkami też całą swoją liczną rodzinę: dzieci, wnuki i prawnuki. Dzięki temu czuje się potrzebny. I może w tym właśnie tkwi sekret jego doskonałej formy?

Pingwiny w sweterkach od pana Alfreda, fot. Penguin Foundation
Sweterki od pana Alfreda na modelach z materiału, fot. Penguin Foundation
Pingwiny w golfikach od pana Alfreda, fot. Penguin Foundation
Pingwiny w pulowerkach od pana Alfreda, fot. Penguin Foundation

Elżbieta Bogusławska-Przybysz

 

Zdjęcie w nagłówku: Francois de Halleux/flickr.com,  creativecommons.org/licenses/by-nc-nd/2.0/

 

 

2 komentarze(y) “Poskrom w sobie lwa

  1. Oj. Wiadomo,że w ubraniu gorzej się pływa. To znaczy co? Że szybciej się topią? Bo na zdjęciu wygląda fajnie i zabawnie

    1. One nie pływają w tych sweterkach! Sweterki wkłada się pingwinom podczas rehabilitacji w klinice dla zwierząt. Chodzi o to, by nie zmarzły, a także nie próbowały same rozdzielać sobie dziobem sklejonych ropą piór, bo ropa jest dla nich zabójcza. Doprecyzowałam w tekście, być może ktoś oprócz Pana też chce wiedzieć 😉 Ale myślę, że dla wymowy artykułu nie ma to większego znaczenia. Szczegóły akcji (już jest zakończona) opisuje fundacja Penguin Foundation na swojej stronie: http://penguinfoundation.org.au/what-s-new/knits-for-nature/
      Pozdrawiam serdecznie.

Dodaj komentarz