Opublikowano

Powiedz dietom „bye, bye”!

Listek na talerzu ok

Dukana, białkowa, kapuściana, Kwaśniewskiego, Dąbrowskiej, tysiąca kalorii… Nazwy diet można byłoby mnożyć. Do tego dochodzą przeróżne gotowe niskokaloryczne zupy, czy koktajle w proszku… I po co nam to wszystko? Przecież tak naprawdę zdrowy styl odżywiania obejmuje zasady, które powinny być wprowadzone na stałe. I nie wymagają wyrzeczeń.

Przez ostatnie lata bardzo dokładnie badałam (jako dziennikarka) temat odchudzania, utrzymania szczupłej sylwetki itp. Rozmawiałam z wieloma dietetykami oraz osobami pragnącymi zrzucić zbędne kilogramy i tymi, którym się to udało. Przyglądałam się staraniom tysięcy uczestników konkursów oraz akcji związanych z odchudzaniem. I odkryłam, że w gubieniu zbędnej czy w zachowaniu właściwej masy ciała nie chodzi o dietę. A przynajmniej nie ona jest najważniejsza.

Diety, szczególnie te, które zapowiadają szybki efekt, przypominają magiczną pigułkę, dlatego tak chętnie je stosujemy. A właściwie: próbujemy stosować, bo większość osób poddaje się bardzo szybko. Zwłaszcza, gdy są to rygorystyczne „plany żywieniowe” (bo coraz częściej używa się właśnie takiego pojęcia), w których nie wolno jeść wielu produktów. Naukowcy zrobili kiedyś doświadczenie. Jednej grupie osób całkiem zakazali jeść czekoladę, druga mogła sięgnąć po małą kostkę tego łakocia w określonym czasie. Okazało się, że ci, którzy mieli całkowity zakaz, dużo częściej go łamali i w sumie zjedli znacznie więcej czekolady niż ci z drugiej grupy. Decydując się na jakąś odchudzającą dietę, nawet jeśli w niej wytrwamy, myślimy tylko o tym, by zakończyć rygor, a potem zwykle wracamy do poprzedniego stylu życia i… dawnej wagi.

Żadna radykalna dieta się nie sprawdza
Żaden radykalny sposób odżywiania nie jest dobry, powoduje szkody w organizmie, a także dyskomfort psychiczny

Żeby odchudzanie się udało, trzeba naprawdę chcieć zmiany, a ludzie z natury boją się zmian. Tym trudniej jest, gdy chcemy od razu osiągnąć efekt i decydujemy się na rozwiązanie radykalne. Wszelkie zmiany muszą być wprowadzane powoli. Psychodietetycy radzą, by nad każdą z nich pracować oddzielnie i stopniowo, krok po kroku, zmieniać niezdrowe nawyki żywieniowe na te właściwe. Do tego potrzebna jest nam wiedza, które produkty służą zdrowiu i szczupłej sylwetce, a które nie. Gdy mamy tylko rozpisany jadłospis (nawet jeśli nie jest to jakaś radykalna kuracja odchudzająca), a w nim dokładnie podane, co o której godzinie jeść, to tej wiedzy nie zdobywamy. A jeśli już, to tylko w formie cząstkowej. Po zakończeniu diety znów jesteśmy bezradni i jemy to, co nam wpadnie w ręce. To też jest argument, dlaczego specjaliści od żywienia nie polecają na dłuższą metę cateringu dietetycznego ‒ bo w ten sposób klient nie uczy się komponowania racjonalnych posiłków, ale całkiem zdaje się na innych. Oczywiście, firmom serwującym dania w pudełeczkach jest to na rękę.

Zdrowe odżywianie staje się dziś prawdziwą sztuką (stąd też tytuł naszego działu). Powodów jest wiele. Na pewno brak czasu na przygotowanie sobie jedzenia. Zalew w sklepach tuczącej, wysoko przetworzonej żywności. Stres i różne psychologiczne czynniki, o których pisałam w tekście Dlaczego tyle jesz, niewiedza, jakie produkty służą zdrowiu… To, co kiedyś było naturalne ‒ jedliśmy, gdy byliśmy głodni i sięgaliśmy po nieprzetworzone produkty (dawniej były tylko takie), teraz wymaga umiejętności poruszania się wśród olbrzymich ilości powszechnie dostępnego jedzenia, w dużej części szkodliwego. Specjalistów od dietetyki przybywa, zapotrzebowanie na ich usługi rośnie. Otyłych osób… też jest coraz więcej.

Żaden dietetyk nie rozwiąże za nas problemu. Nie zrobi tego również psychodietetyk (zawód ten powstał, gdy odkryto, że niewłaściwe odżywianie się bardzo często wynika z przyczyn emocjonalnych), oni mogą jedynie wspomóc, coś podpowiedzieć. Przede wszystkim to my sami musimy chcieć zmiany. To nam powinno zależeć na zdrowym, racjonalnym odżywianiu się. Na stałe. Mam jednak bardzo miłą wiadomość: chudnąć możemy w sposób zupełnie naturalny i nie rezygnując całkiem z dań smacznych, ale bardziej tuczących. Podstawą jest regularność posiłków. Kiedyś przeprowadzono kontrowersyjne badanie: dwie grupy odżywiały się tylko kaloryczną pizzą. Jedna miała ją jeść nieregularnie, a druga ‒ w określonych ilościach pięć razy dziennie. W sumie osoby z obu grup zjadły tyle samo w ciągu dnia, ale te drugie odrobinę straciły na wadze, podczas gdy pierwsze przybrały.

Coraz więcej mówi się o potrzebie powrotu do jedzenia intuicyjnego, czyli o umiejętności słuchania organizmu. Jeśli jemy wolno, przeżuwając każdy kęs, doskonale wyczuwamy moment, kiedy czujemy się syci. I wtedy należy odłożyć sztućce. Uczucie ciężkości w żołądku mówi nam, które potrawy nam nie służą, podobnie organizm podpowie też, jakich produktów powinniśmy mu dostarczyć. Ja, na przykład, bardzo często odbieram sygnał, że brakuje mi warzyw ‒ a tych potrzebujemy bardzo dużo (polecam tekst Żegnaj raku już na zawsze).

Wrócę jeszcze na chwilę do doświadczenia z czekoladą. O co w nim chodziło? O to, że osoby, którym całkowicie zakazano jedzenia czekolady, dużo częściej o niej myślały. A ciągłe myślenie o jedzeniu sprawia, że mamy większą skłonność do objadania się. Dlatego nawet jeśli na co dzień odżywiamy się zdrowo, ale lubimy np. jakąś tłustą czy inną niezalecaną przez dietetyków potrawę, od święta możemy sobie na nią pozwolić ‒ tak jak osoby z naszego doświadczenia, w których diecie uwzględniono kostkę czekolady. Ważne jest, by samemu ze sobą ustalić regułę, np. raz w miesiącu albo w co drugą niedzielę. I jej przestrzegać.

Wszystkie posiłki są bardzo zdrowe, ale jeśli czasami pozwolisz sobie np. na kawałek tortu, nie miej wyrzutów sumienia
Wszystkie posiłki są bardzo zdrowe, ale jeśli czasami pozwolisz sobie np. na kawałek tortu, nie miej wyrzutów sumienia

Ludzie, którzy są aktywni, mają dużo zainteresowań i potrafią czerpać radość z życia, dużo rzadziej cierpią na otyłość lub mają nadwagę. Jedzenie jest jedną z wielu ich przyjemności, a nie jedyną. Nie skupiają się na nim. Po prostu w ich życiu panuje równowaga.

O roli nadmiernego myślenia o jedzeniu przekonałam się sama. Dawniej nie interesowałam się dietami. Nie miałam problemu z nadmiernymi kilogramami. Kiedy zaczęłam pracę w miesięczniku o odchudzaniu, codziennie pisałam i redagowałam teksty o jedzeniu, robiłam na ten temat wywiady z różnymi osobami. W efekcie cały czas myślałam, co by tu dobrego zjeść i ciągle kupowałam jakieś przysmaki. A potem chodziłam ociężała i biadoliłam, że nie mieszczę się w coraz więcej rzeczy. Odkąd zaś przestałam tam pracować, problem zniknął. Zanim coś zjem, pytam sama siebie, czy rzeczywiście mam na to ochotę.

Diety to temat ważny i budzący emocje. Trudno wyczerpać go w jednym tekście. Będziemy do tego tematu jeszcze nieraz wracać na naszych stronach. Zapraszamy do lektury.

Elżbieta Bogusławska-Przybysz

 Zdjęcia: Craig Sunter/flickr, https://creativecommons.org/licenses/by-nd/2.0/  Horrace/flickr, https://creativecommons.org/licenses/by-nc/2.0/  Katherine Hala/flickr, https://creativecommons.org/licenses/by-nc-nd/2.0/

 

 

Dodaj komentarz