Opublikowano

Poznaj swoją naturę i chudnij

Dziki banan

Chociaż popularność różnych diet rośnie, osób otyłych i z nadwagą na całym świecie przybywa. Dlaczego? Zastanawiałam się nad tym, pracując przez osiem lat w piśmie o odchudzaniu.

Jednego z najciekawszych wywiadów udzieliła mi Elżbieta Trojanowska z warszawskiej Kliniki Diety Medlinea, z wykształcenia dietetyczka i biolog ze specjalizacją w zakresie fizjologii człowieka. Jej zdaniem, nasz organizm ewolucyjnie nie jest przystosowany do warunków, w jakich współcześnie żyjemy. Przetrwały w nim mechanizmy sprzed wielu tysięcy lat, z których warto zdawać sobie sprawę, jeśli chce się zdrowo odżywiać.

Apetyt na słodkie

Człowiek został zakodowany do tego, by pozyskiwać cukier w naturze, bo glukoza jest istotna dla jego procesów życiowych. Rozpoznawał słodki smak jako korzystny dla jego organizmu i kiedy znalazł miód czy owoce, natychmiast je zjadał, by dostarczyć sobie energii. Nie miał problemu z tyciem, bo produkty te trudno było zdobyć, poza tym występowały w niewielkich ilościach. Dzikie owoce były dużo mniejsze niż te współczesne, hodowlane. A dziś? Słodyczy mamy pod dostatkiem, kupi się je nie tylko w sklepach, ale w każdym kiosku. W dodatku przeważnie do ich produkcji używa się białego cukru, dostarczającego tylko tzw. pustych kalorii. Sprawiają one, że bardzo szybko je przyswajamy, odkładają się w organizmie w postaci tłuszczu i już po chwili od ich zjedzenia mamy ochotę znów sięgnąć po coś słodkiego.

Jak sobie radzić?

Oczywiście, nie namawiamy nikogo do całkowitej rezygnacji z łakoci, bo – jak widać – byłoby to wbrew naturze. Mamy za to propozycje, by zastąpić te niezdrowe słodkie przekąski naturalnymi, dużo bardziej wartościowymi. Są pyszne i łatwo przygotować je samemu. Przepisy na nie przedstawiamy w dziale „Dobre smaki”. I jeszcze jedno: aby nie musieć wciąż wystawiać na próbę zakodowanej w nas pokusy natychmiastowego zjadania słodkich przysmaków, radzimy nie trzymać ich zbyt dużo w zasięgu wzroku.

Wpływ stresu na metabolizm

Inny głęboko utrwalony mechanizm dawniej pomagał nam w sytuacjach zagrożenia czy polowania. W organizmie wydzielały się wtedy hormony stresu (adrenalina, noradrenalina, kortyzol), które informowały go, że powinien przestawić się z trybu „trawienie pokarmu” na tryb „gotowość do działania”. Hormony te podnosiły poziom glukozy w organizmie i dodawały człowiekowi energii, by mógł łatwiej poradzić sobie z trudną sytuacją. To trwało jednak krótko ‒ kiedy zagrożenie mijało albo udało się coś upolować, poziom tych hormonów opadał. Można było spokojnie oddać się jedzeniu. Dziś, kiedy ciągle podlegamy stresowi, ten mechanizm jest rozregulowany. Bardzo często  od rana do wieczora mamy pełno obowiązków, ciągle jesteśmy podenerwowani i nie odczuwamy głodu, jemy byle co lub wcale, a po powrocie do domu, wieczorem, mamy ochotę zjeść konia z kopytami i pałaszujemy ogromne ilości tego, co nam wpadnie w rękę, a to skutkuje szybkim odkładaniem się nadmiernych kilogramów.

Jak sobie radzić?

Dbać o odpowiedni odpoczynek i relaks – my oczywiście polecamy częsty kontakt z naturą i podpowiadamy, jak czerpać z niego jak najwięcej. Warto w ciągu dnia wyjść choćby na dziesięć minut z pracy na trawę, na przykład podczas przerwy śniadaniowej, i tam spożyć posiłek. Należy jeść niewielkie posiłki, regularnie, co trzy godziny, nawet gdy nie odczuwamy głodu, dzięki temu unikniemy wielkiego ssania w żołądku wieczorem.

►Tryb awaryjny

Organizm przełącza się na niego, kiedy przyjmujemy zbyt mało jedzenia, np. stosujemy bardzo niskokaloryczną dietę (1000 kalorii i mniej). Jest to bowiem dla niego sygnał, że „nadchodzą ciężkie czasy”. Efekt? Spowalnia metabolizm. I potem, kiedy kończymy odchudzanie i wracamy do normalnego żywienia, tyjemy, bo przemiana materii jeszcze na jakiś czas pozostaje spowolniona. Im częściej stosujemy taką dietę, tym trudniej potem unormować metabolizm. Dawniej taki mechanizm był zabezpieczeniem na czas głodu, pomagał przetrwać w trudnej sytuacji, dziś to on jest przyczyną efektu jo-jo.

Ciekawostka: tryb awaryjny nadal bardzo przydaje się dziś w momencie, gdy zachorujemy. Brak ochoty na jedzenie podczas grypy czy silnego przeziębienia jest czymś naturalnym, bo organizm koncentruje wtedy całą energię na walkę z wirusami i bakteriami. Gdy zdrowiejemy, automatycznie wraca nam apetyt.

Jak sobie radzić?

Unikać drastycznych diet, a jeśli już jest to konieczne (w sytuacji, kiedy trzeba, na przykład, szybko schudnąć przed operacją), to stosować je pod opieką lekarza i dietetyka, który podpowie, jak po uzyskaniu efektu stopniowo zwiększać kaloryczność posiłków. Jeśli musimy się odchudzać, róbmy to powoli, nie szybciej niż 1 kg tygodniowo, wtedy utrata wagi jest trwała i nie szkodzimy swojemu zdrowiu. A najlepiej po prostu na co dzień wdrożyć zasady zdrowego żywienia. Na naturalnie.pro radzimy, jak to robić.

Tekst i zdjęcie dzikich bananów: Elżbieta Bogusławska-Przybysz

Przepisy

Czytaj też

Dodaj komentarz