Opublikowano

Prawdziwa natura (w) Brukseli

ogród botaniczny 12

Kiedy wyjeżdżam do dużego miasta, zawsze zastanawiam się, co mogą znaleźć w nim dla siebie miłośnicy natury. W zeszłym roku miłym zaskoczeniem była dla mnie łąka w samym centrum Mediolanu (pisałam o tym w tekście Sielski Mediolan). Niedawno pod tym kątem przyjrzałam się Brukseli.

Mieszkańcy stolicy Belgii (i Europy) nie są zbyt wielkimi miłośnikami zieleni – klombów, kwietników i skwerków z drzewami tu jak na lekarstwo. Chociaż w przewodnikach wyczytałam, że Bruksela to bardzo zielone miasto, to jednak parki w jej centrum nie wydały mi się zbyt imponujące. Być może dlatego, że jestem przyzwyczajona do rozmiarów parków warszawskich. Park Brukselski, położony naprzeciwko Pałacu Królewskiego, jest nieciekawy i mocno zatłoczony. Sam pałac latem, kiedy rodzina monarchów wyjeżdża na urlop, można bezpłatnie zwiedzić. I warto to zrobić, choćby po to, aby obejrzeć Salę Lustrzaną, w której w 2002 roku na zlecenie królowej Paoli belgijski artysta Jan Fabre umieścił na suficie i wielkim żyrandolu aż 1,4 mln połyskliwych, zielonych pancerzyków egzotycznych chrząszczy. Efekt jest imponujący.

fot. www.monarchie.be
fot. www.monarchie.be
Z pancerzyków tych chrząszczy wytwarza się również biżuterię. fot. Ian Jacobs/flickr.com
Z pancerzyków tych chrząszczy wytwarza się również biżuterię. fot. Ian Jacobs/flickr.com

Po przejściu główną promenadą Parku Brukselskiego rozłożyłam mapę i szukałam jakiegoś innego, ciekawego zielonego miejsca w pobliżu. Padło na ogród botaniczny. Leży on w pobliżu szklanych wieżowców biznesowych, które składają się na tutejszy Mały Manhattan (zdjęcie w czołówce). Z jednej strony ogranicza go stara oranżeria – niestety, okazała się nieczynna, podobnie jak zachwalana przez przewodniki kawiarnia, z innych – wysokie budynki i kilkupasmowa ulica. Park zresztą został rozdzielony taką ulicą na dwie części. Jego powierzchnia jest niewielka, ale Belgowie wykazali się niezwykłą pomysłowością, aby na małej przestrzeni zmieścić jak najwięcej gatunków roślin. Zostały one ułożone w wielostoponiowe kompozycje w ciasnych, trójkątnych alejkach, aby wszystkie były dobrze widoczne. Poniżej trochę zdjęć z tego miejsca.

Bruksela ogród botaniczny 11

ogród botaniczny w Brukseli 7

ogród botaniczny w Brukseli 8

ogród botaniczny 2

ogród botaniczny w Brukseli 15

ogród botaniczny w Brukseli 5

ogród botaniczny w Brukseli 9

ogród botaniczny w Brukseli 10

ogród botaniczny w Brukseli 14

ogród botaniczny w Brukseli 17

W ogrodzie botanicznym są również sadzawki z roślinnością wodną. W jednej króluje irys – kwiat uważany za symbol rejonu brukselskiego. Kiedy odwiedzałam w sierpniu stolicę Belgii, irysy w sadzawce już przekwitły, za to zdobiły ją przepiękne lilie wodne.

Sadzawka z irysami w ogrodzie botanicznym w Brukseli
Sadzawka z irysami w ogrodzie botanicznym w Brukseli
Lilie wodne wśród przekwitniętych irysów
Lilie wodne wśród przekwitniętych irysów

Kto chce obejrzeć ogród botaniczny z prawdziwego zdarzenia, podobno najsłynniejszy w Europie, powinien udać się na północ od Brukseli, do miejscowości Meise. Ja, niestety, nie miałam na to czasu, za to odwiedziłam największy zielony teren na mapie stolicy, czyli park Laeken w pobliżu Atomium i okolice. W Laeken jest pałac, w którym rodzina królewska rezyduje dużo częściej niż w centrum. Na wiosnę przez kilka tygodni można bezpłatnie oglądać szklarnie królewskie, przez pozostałą część roku są zamknięte dla zwiedzających.

Pięknie utrzymana trawa w Laeken i rozlegle przestrzenie zachęcają mieszkańców Brukseli do piknikowania
Pięknie utrzymana trawa w Laeken i rozlegle przestrzenie zachęcają mieszkańców Brukseli do piknikowania
Park w Laeken. W tle neogotycki biały pomnik króla Leopolda I, bardzo romantyczna budowla
Park w Laeken. W tle neogotycki biały pomnik króla Leopolda I, bardzo romantyczna budowla

Najciekawszy w tej okolicy wydał mi się jednak bogaty w ciekawą roślinność publiczny ogród Jardins du Fleuriste, z dwiema symetrycznie położonymi sadzawkami i z tarasem z widokiem na Brukselę.

Jardins du Fleuriste
Jardins du Fleuriste

Zachwyciły mnie przepiękne, kolorowe krwawniki, które pokazuję poniżej.

Laeken 2

Laeken 3

Laeken

W pewnym momencie odkryłam płot porośnięty passiflorą. Kwitła bardzo intensywnie i długo przyglądałam się jej ciekawym fioletowym kwiatom. W Brukseli bardzo popularna jest marakuja, czyli owoc passiflory jadalnej. Dodawana jest niemal do wszystkiego. Lody marakujowe należą tu do najpopularniejszych, z tego cierpko-kwaśnego owocu robi się też pyszne belgijskie ciasteczka, zwane makaronikami. Poniżej kwiaty passiflory sfotografowane w Jardins du Fleuriste.

passiflora

passiflora 2

Jeśli ktoś ma szczęście być w sierpniu w stolicy Belgii, może obejrzeć wielki dywan z begonii, ułożony na Grand Place. Ja, niestety, nie zdążyłam, begonie zostały uprzątnięte na kilka dni przed moim przyjazdem. Taki dywan układany jest co dwa lata, następny więc będzie można podziwiać w 2018 roku.

Bruksela to miasto, w którym odczuwa się wyraźnie inne znaczenie słowa „natura” niż „przyroda”, na plan pierwszy wysuwa się ludzka fizjologia. Mieszkańcy wyznają osobliwy kult… siusiania. Symbolem belgijskiej stolicy jest wyrzeźbiona w 1619 roku figurka Manneken Pis, czyli siusiający chłopiec. W 1987 roku odsłonięto w centrum figurkę siusiającej dziewczynki, czyli Jeanneke Pis. Niestety, ze względu na wandali jest mocno okratowana. To jednak nie koniec, w 1999 roku powstała jeszcze rzeźba Zinneke Pis, przedstawiająca sikającego psa. Stoi tuż przy ulicy, nic więc dziwnego, że w 2015 roku uległa wypadkowi. Po naprawie przed samochodami chroni ją metalowy słupek.

Manneken Pis
Manneken Pis
Jeanneke Pis
Jeanneke Pis
Zinneke Pis
Zinneke Pis

Zamiłowanie do siusiania niestety wyczuwa się również organoleptycznie – zapach moczu jest na ulicach równie częsty jak zapach belgijskiej czekolady. Nic dziwnego, skoro stoją tu odkryte budki „siusialnie”, czyli załatwić się można tu za metalowym parawanem. Brukselczycy nie mają oporów przed odsłanianiem ciała. Świadczy o tym choćby demonstracja nagich osób, które pomalowały swoją skórę. Nie wiem, co w ten sposób chcieli przekazać, ale na pewno byli swobodni, na luzie i bardzo chętnie pozowali do zdjęć.

nadzy 5

nadzy 4

nadzy 6

Tekst i zdjęcia Elżbieta Bogusławska-Przybysz

Zapraszamy również na wędrówkę po zielonym Mediolanie.

 

 

Dodaj komentarz