Opublikowano

Radość tu i teraz

słonie w piasku

Przywykło się uważać, że szczęście przynosi słoń z podniesioną trąbą. Takie przekonanie panuje głównie w Polsce, w wielu krajach twierdzi się wręcz odwrotnie – w Indiach, na przykład, sprzedawane są głównie słonie z trąbą skierowaną do dołu. Ja jednak przychylam się do naszej rodzimej opinii. Widziałam, jak wygląda ten największy na świecie ssak, kiedy jest radosny.

Kiedyś siedzieliśmy z mężem nad rzeką w tajskiej dżungli. W pewnym momencie patrzymy: idą dwa słonie. Piękne, majestatyczne. Postanowiły przejść na drugi brzeg. Nie śpieszyły się z tym jednak. Ile frajdy dostarczyła im woda! Nabierały ją trąbami i polewały się po cały ciele. Zanurzały się w płytkiej rzece, czasem było nad powierzchnią wody widać tylko którąś nogę lub ucho. Robiły też trąbą fontanny przed sobą, rozpryskując wodę na różne strony. Kiedy w końcu wyszły na brzeg, zaczęły bawić się… piaskiem! Nabierały go w trąby i posypywały się z wielką radością. Były w siódmym niebie. A potem po prostu poszły w las. Ten obrazek wciąż noszę w pamięci.

słoń 4 pm

słonie 5 pm

słoń 2 pm

Niedawno szliśmy przez góry w zupełnie innym miejscu, w ośmioosobowej grupie. Wśród nas Stanisław, dojrzały mężczyzna, zawsze uśmiechnięty. Szlak miał około dziesięciu kilometrów, po przejściu ponad połowy znaleźliśmy się na skalnej platformie. Zobaczyliśmy kilkumetrowe wyżłobienie wypełnione wodą, która płynęła w tej okolicy licznymi strumykami. Nagle Stanisław stwierdził: Zupełnie jak wanna! Tam musi być przyjemnie, idę się wykąpać! Reszta stała nieruchomo, niektórzy głośno Stanisława zniechęcali: Nie boisz się? Przecież to niebezpieczne!, Na pewno w tej wodzie są jakieś jadowite stwory i coś cię ugryzie!, Zaraz się poślizgniesz i złamiesz nogę! itd.

A Stanisław? Wystarczyło spojrzeć na jego minę, kiedy zanurzał się w górskiej wodzie, by zobaczyć, jaką ma frajdę. Później z taką ekscytacją opowiadał o przyjemnej, ciepłej kąpieli, że większość zaczęła mu zazdrościć. Niektórzy nawet nabrali ochoty, by pójść w jego ślady, ale nie mieli już okazji.

Patrząc na tego zadowolonego człowieka, przypomniałam sobie słonie widziane w Tajlandii. I pomyślałam, że czasem wystarczy sięgnąć po szczęście. Umiejętność cieszenia się chwilą jest bardzo cenna. Dzieci potrafią to robić spontanicznie, a dorośli? Może warto bardziej otworzyć się na nadarzające się w życiu okazje…

Tekst i zdjęcia: Elżbieta Bogusławska-Przybysz

2 komentarze(y) “Radość tu i teraz

  1. Ja miałam taką chwilę w Turcji na raftingu. Rafting jest emocjonujący sam w sobie i daje dużo radości, ale tak to już jest, że radość wzmaga apetyt na jeszcze więcej radości. W pewnym momencie ktoś z sąsiedniego pontonu chlapnął na nas wiosłem wodą, no i zaczęło się. Chlapaliśmy na siebie nawzajem zupełnie tak jak te słonie. Woda była lodowato zimna, co w połączeniu z upalnym słońcem dawało nam dużo radości. Aż sternik musiał na nas huknąć: Uwaga, próg skalny, wszyscy do wioseł!

    1. Takie spontaniczne chwile się potem długo pamięta 🙂 Ja znam ludzi, którzy mają 70 i więcej lat, a odnajdują w sobie radość życia, często mimo chorób, zawsze mi imponują 🙂
      Obserwuję swoje psy, one są zawsze gotowe do zabawy. Jak widzę ich radość, to sama się uśmiecham 😉

Dodaj komentarz