Opublikowano

Róże dzikuski

dzika róża

Ty szypszyno, ty… Możecie sobie wyobrazić bardziej szeleszczącą nazwę? Zastanawiam się, w jakich okolicznościach nasz przodek Słowianin wyszeleścił to imię – czy do różowego kwiatu, czy do czerwono-pomarańczowych owoców dzikiej róży, jakie widzimy o tej porze roku.

Zbierałam ją w tamtym tygodniu w Łapalicach, urokliwej miejscowości na Kaszubach. Jednocześnie można było pozyskiwać  płatki dzikiej róży (akurat była to Rosa villosa). i owoce – wszystko za jednym zamachem. Sierpień jest korzystnym czasem na zbieranie róży – jeszcze jest sporo kwitnących kwiatów i już pojawiają się dojrzałe, apetyczne owoce.

Róża jabłokowata (Rosa villosa) bardzo często występuje na północy kraju
Róża jabłkowata (Rosa villosa) bardzo często występuje na północy kraju

Płatki używam do herbaty. Lekko przesuszone zalewam ciepłą oliwą z oliwek Extra vergine i odstawiam do maceracji na dwa tygodnie. Później stanowi to świetną bazę do kosmetyków naturalnych – do kremów, jako olej do masażu skóry, do olejowania włosów.

Płatki dodajemy do herbat ziołowych albo robimy z nich macerat olejowy. Ja pamiętam też pączki z konfiturą różaną (Kraków – cukiernia na Wiślnej)
Płatki dodajemy do herbat ziołowych albo robimy z nich macerat olejowy. Ja pamiętam też pączki z konfiturą różaną (Kraków – cukiernia na Wiślnej)

Róża dzika (Rosa canina) zwana psia różą jest gatunkiem występującym u nas pospolicie, zwłaszcza o tej porze roku trudno jej nie zauważyć – czerwone owoce o intensywnej, nasyconej barwie przyciągają wzrok, wabią ptactwo.

O różach można mówić i pisać nieskończenie, nie tylko w kontekście prozdrowotnym. Mamy całą symbolikę związaną z różą, są ogrody różane, róża jest poetycka itd. Niby dużo wiemy, a jednak nie każdy wszystko… Zacytuję jedno zdanie z książki, którą kiedyś czytałam, ale zdradzę jej tytuł na końcu: „Założenie, że skoro my coś wiemy, to wszyscy inni również to wiedzą, jest ryzykowne.”

Owoce dzikiej róży fitoterapia poleca prawie wszystkim, najbardziej jednak:
osobom z problemami układu krążenia;
kobietom w ciąży i matkom karmiącym;
sportowcom (owoce „na siłkę”, jak owies, o którym już pisałam);
wszystkim, którzy chcą wzmocnić odporność swojego organizmu.

– Odporność organizmu to podstawa! – powiedział stary zielarz Mirek Nurzyński, którego niedawno odwiedziłam i skorzystałam z jego  przepisu na macerat z owoców dzikiej róży.

Oto drink na wzmocnienie, który regularnie wypijam w sezonie różanym:
garść owoców dzikiej róży wyszypułkować, tzn. przeciąć każdy owoc i wydrążyć ze środka pestki;
zalać wydrążone owoce ciepłą, przegotowaną wodą (szklanka) – bardzo ważne jest, by temperatura nie przekraczała 40 stopni Celsjusza, bo wówczas róża utraci dużo witamy C;
zostawić na noc, a rano dosłodzić łyżeczką miodu  – wypić płyn, zjeść namoczone owoce. Można je zmieszać z muesli. Można też owoce bardziej rozdrobnić, nawet zmiksować, jeżeli ktoś woli spożyć w takiej formie.

Owoce z różanego drinka też świetnie smakują
Owoce z różanego drinka też świetnie smakują

Dlaczego mamy się tak trudzić? Zbierać, drążyć, zalewać wodą, itd… To propozycja dla tych, którzy pójdą na tzw. wyzwania i zechcą zadać sobie trochę trudu, choć trudzenie się wyszło z mody, bo „teraz wszystko ma być łatwe i intuicyjne” – znowu z tej samej książki.

Marmolada z owoców dzikiej róży należy do moich ulubionych przysmaków, choć przygotowanie jest lekcją niebywałej cierpliwości
Marmolada z owoców dzikiej róży należy do moich ulubionych przysmaków, choć przygotowanie jest lekcją niebywałej cierpliwości

Róża ma tyle do powiedzenia, tyle do zaoferowania! Wspomniany kwas askorbinowy (witamina C), minerały: sód, potas (dlatego pomaga „krążeniowcom” i pomaga obniżyć ciśnienie, łagodzi  paradontozę; bardzo korzystna jest dla reumatyków, zawiera magnez i żelazo.
Preparaty z róży wzmacniają, odżywiają, odtruwają, pomagają znieść wzmożony wysiłek fizyczny i psychiczny (dobry suplement dla nauczycieli, warto przygotować się na stresy nowego roku szkolnego). Obowiązkowo powinni z dobrodziejstw dzikiej róży korzystać sportowcy!
Jeżeli nie rośnie u ciebie w ogrodzie krzak dzikiej róży albo nie masz możliwości nazbierać sobie owoców ze stanu naturalnego, polecam świetne przetwory rodzimej firmy  „Polska Róża”.

Mogę już zdradzić tytuł wspomnianej książki – akurat skojarzył mi się z różą, brzmi: „Pełna moc możliwości” Jacka Walkiewicza. Książka nie jest zielarska, jest z obszaru tzw. rozwoju osobistego.
Właśnie skojarzyła mi się z różą, z jej ogromną, pełną mocą możliwości.
Instynktownie przeczuwał tę moc nasz przodek, Słowianin, nazywając ja czule szypszyną.
Skorzystajmy z jej mocy!

Róże w każdej wersji: niedzikiej i dzikiej są takie romantyczne!
Róże w każdej wersji: niedzikiej i dzikiej są takie romantyczne!

Panu Jackowi Walkiewiczowi dziękuję za książkę „Pełna moc możliwości”, bo jej lektura podczas lotu do Doncaster pozwoliła mi zapomnieć o moim strachu przed lataniem. Nawet po zapowiedzi pilota o bardzo kiepskiej widoczności i silnej mgle na lotnisku, nie przerwałam mojej lektury.

Polecam dzikie róże, polecam Walkiewicza. Pełna moc możliwości w pierwszym i drugim przypadku!

Zielara
PS: W mieloną dziką różą, która świetnie wzmacnia organizm, zaopatruję się tutaj: http://ezdrowie.org.pl/kategoria/wojtkowski/ Sprawdzony produkt!

Zdjęcia: Allie_Caufield/flickr.com, https://creativecommons.org/licenses/by/2.0/; Kristina D.C. Haepner/flickr.com, https://creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0/; Dietmut Teijgeman-Hansen/flickr.com, https://creativecommons.org/licenses/by-nc-nd/2.0/; Cristina/flickr.com, https://creativecommons.org/licenses/by/2.0/; nociveglia/flickr.com, https://creativecommons.org/licenses/by/2.0/; Manel/flickr.com, https://creativecommons.org/licenses/by-nd/2.0/;

 

 

3 komentarze(y) “Róże dzikuski

  1. Codziennie rano wodą różaną przemywam twarz zamiast tonikiem, świetna sprawa 🙂
    A soki z róży z „Polskiej róży” pycha, pijam namiętnie!

    1. I przeziębień nie ma? Ja na tych sokach ciążę jako wegetarianka przetrwałam i dzieciak zdrowy jak ryba się urodził. Jaką wodę różaną ma Pani na myśli?

Dodaj komentarz