Opublikowano

Sama słodycz w doniczce

stewia

Chociaż stewia od wieków znana jest w Ameryce Południowej, u nas zrobiło się o niej głośno dopiero niedawno. Budziła sporo emocji. Dziś kontrowersje wokół niej trochę ucichły i można spokojnie przyjrzeć się, na ile ta roślina jest godna uwagi i… zaproszenia do naszej kuchni.

Mieszkańcy Brazylii, Boliwii czy Paragwaju stosowali liście stewii jako środek słodzący i leczniczy. Przypisywali temu zielu różne właściwości. Uważali, że przyspiesza gojenie się ran, poprawia trawienie, łagodzi zgagę, zmniejsza uczucie zmęczenia oraz chęć na palenie tytoniu i picie alkoholu.

Dzieci chętnie jadły młode listki, traktując je jak cukierki. Nic dziwnego, stewia – chociaż nie zawiera kalorii! – jest kilkadziesiąt razy (a niektóre odmiany nawet więcej) słodsza od sacharozy, co zawdzięcza tzw. glikozydom stewiolowym. Roślina ta służyła więc jako naturalny słodzik. Rdzenne plemiona Indian Guarani nazywają ją nawet Caa-chee, czyli miodowym liściem.

Suszona stewia
Suszone liście stewii
Coraz więcej zalet

Paragwajskie zioło w latach 70. XX wieku docenili Japończycy. Uważają roślinę za dietetyczną i służącą zdrowiu, stosują ją m.in. do konserw, marynat, pasztetów, lodów i gumy do żucia. W Europie odnoszono się do stewii dość niechętnie, przypisując jej sporo szkodliwych działań, m.in. obawiano się, czy nie jest rakotwórcza albo czy nie obniża płodności. Kilka lat temu naukowcy rozwiali jednak te wątpliwości. Jest coraz więcej badań, które potwierdzają dobry wpływ stewii na zdrowie. Wiadomo, że choć jest bardzo słodka, nie podnosi stężenia glukozy we krwi, może więc być bezpiecznie stosowana przez diabetyków. Lekko obniża ciśnienie tętnicze, dlatego poleca się ją osobom z nadciśnieniem – w przeciwieństwie do niektórych leków stosowanych przy tym schorzeniu, stewia nie wpływa na sprawność seksualną. Zapobiega próchnicy i chorobom dziąseł. Wiadomo też, że nie jest rakotwórcza ani nie obniża płodności, ale oczywiście nie powinna być spożywana w nadmiarze. Nikt bowiem nie przebadał, co by było, gdyby stewię dodawać do wszystkiego w dużych ilościach.

Stawiamy na zieleń

Z pewnością roślina ta może pomóc osobom dbającym o linię, bo obniża wartość kaloryczną potraw. Na rynku pojawiły się ekstrakty, a także słodziki ze stewii, w formie proszku i pastylek. Reklamowane są jako stuprocentowo naturalne, ale – zdaniem wielu specjalistów – tak naprawdę często zawierają różne chemiczne dodatki, m.in. smakowe. Na pewno w pełni naturalnym sposobem słodzenia jest stosowanie po prostu liści stewii. Mają one sporo cennych minerałów, m.in.: potas magnez fosfor, a także  kwas foliowy i witaminę C.
Roślinę można hodować w ogródku albo na parapecie, kupując ją gotową lub wysadzając z nasion. Należy zadbać tylko, by stała w jak najbardziej nasłonecznionym miejscu, bo dzięki temu jest słodsza. Listki można zrywać i bezpośrednio dodawać do potraw albo suszyć i stosować potem w całości lub w postaci sproszkowanej.

kiełkowanie stewii
Z nasion stewii można wyhodować też słodkie kiełki

Nie każdemu będzie odpowiadała ta zielona alternatywa dla cukru. Po pierwsze dlatego, że nie zawsze lubimy, gdy w potrawach pływają liście lub ich rozdrobniony susz. Po drugie, stewia ma charakterystyczny posmak, trochę metaliczny, trochę przypominający lukrecję, niektórzy określają, że jest lekko trawiasty. Rozwiązaniem może być przygotowanie syropu z tej rośliny. Jest to niezwykle proste. Wystarczy liście stewii, świeże lub suszone, gotować w niewielkiej ilości wody na małym ogniu (tak długo, aż uzyskamy gęstość syropu, jaka nam będzie najbardziej odpowiadała, ale już 10 minut wystarczy) i przecedzić. Po ostudzenie można przechowywać w lodówce przez kilka tygodni.

Stewią można osłodzić herbatę, dodając kilka listków lub kroplę syropu z tej rośliny
Stewią można osłodzić herbatę, dodając kilka listków lub kroplę syropu z tej rośliny
Nie dla każdego, nie do wszystkiego

Zaletą stewii jest jej odporność na niskie i wysokie temperatury – do 200°C. Nadaje się więc i do mrożonek, i do dżemów czy marmolad, co jest szczególnie istotne, bo można dzięki temu uzyskać niskokaloryczne przetwory. Liście czy syrop z tej rośliny sprawdzają się też jako środek do słodzenia rożnych napojów: herbaty, kawy, lemoniad, koktajli, można je również stosować do sałatek i ciast, ale na zimno. Niektórzy dodają stewię do wypieków, ale należy pamiętać, że ma ona inne właściwości niż cukier: nie karmelizuje się i nie fermentuje. To oznacza, że nie może być pożywką dla drożdży, a także że ciasta tylko nią słodzone nie będą kruche, dlatego najlepszym wyjściem w tym wypadku jest zastąpienie nią tylko części cukru.
I jeszcze jedna ważna uwaga. Stosowanie stewii wymaga pewnej wprawy. Trzeba uważać, by potrawy nie przesłodzić – zwykle wystarczy do niej wlać jedną czy dwie krople syropu. Dodanie zbyt dużo stewii może też spowodować pojawienie się lekko gorzkiego posmaku. Na pewno jednak warto spróbować, zwłaszcza jeśli mamy problemy z nadwagą, bo gubi nas ciągły apetyt na słodycze.

Elżbieta Bogusławska-Przybysz

Zdjęcia: fickr.com, Rosa Say, https://creativecommons.org/licenses/by-nc-nd/2.0/   Karen P, https://creativecommons.org/licenses/by-nc-nd/2.0/   Yosi Arad, https://creativecommons.org/licenses/by-nc-sa/2.0/  kochtopf, https://creativecommons.org/by-nc-nd/2.0/

4 komentarze(y) “Sama słodycz w doniczce

  1. Lukrecję bardzo lubię, więc jej posmak by mi nie przeszkadzał. Nie próbowałam stewii. Czy ciężko się ją hoduje?

    1. Jest łatwa w uprawie, nie lubi tylko przesuszenia, dlatego trzeba regularnie podlewać 😉

  2. Ja nie znoszę lukrecji, ale w zasadzie nie używam cukru. Natomiast mój mąż jest straszliwym cukrożercą…na szczęście lubi lukrecję. Spróbuję go przestawić na stewię w takim razie.

    1. Trzymamy kciuki 🙂

Dodaj komentarz