Opublikowano

Sekrety pszczelej korporodziny

Pszczółka na nawłoci

Pszczela korporacja  jest idealna, bo w tej wielkiej rodzinie  nikogo  nie trzeba pilnować ani motywować do działania. Bez zbędnych odpraw, zebrań, delegowania zadań – mieszkańcy ula sami wiedzą, co robić. Panuje tu wzorowa organizacja pracy i czytelny podział ról. Zgodnie ze swoim biologicznym terminarzem, każdy pracownik stopniowo podnosi kwalifikacje zawodowe i realizuje coraz bardziej odpowiedzialne zadania. Pszczoły nie mają urlopów i nie przechodzą na emeryturę. Pracują do końca życia.

Motywacja do pracy leży w naturze pszczół. W swoim cyklu życiowym, który trwa średnio 35 dni, przechodzą bogatą ścieżkę kariery, z maksymalnym zaangażowaniem wypełniając różne obowiązki. Gdy zabraknie robotnic na jakimś odcinku, natychmiast znajdują się pszczoły, które uzupełniają braki kadrowe i przejmują te obowiązki. Każdy ul ma podobną strukturę wewnętrzną. I w każdym najważniejsza jest organizacja. Jedyna szefowa w ulu to królowa. Ona też jest bardzo zapracowana – w sezonie dziennie składa około 2000 jaj.

Porządek w każdej komórce
Księgę, jaką dla pszczelarza stanowi ul, otwieramy z Tomaszem Domańskim, właścicielem pasieki Miody Domańskich w podwarszawskim Ustanowie i pasjonatem życia pszczół. Historię pasieki pana Tomka już prezentowałam na naturalnie.pro (Człowiek z Krainy Pszczół), dzisiaj będzie on naszym przewodnikiem po pszczelej korporacji.

Tomasz Domański, właściciel pasieki Miody Domańskich
Tomasz Domański, właściciel pasieki Miody Domańskich

– Kiedy chcemy zajrzeć do ula, przydaje się specjalny odkurzacz z dymem wydzielanym przez tlące się drewienko, który ma uspokoić pszczoły – rozpoczyna swoją opowieść pan Tomasz…

Odkurzacz pszczelarski
Odkurzacz pszczelarski

Dym jest dla pszczół sygnałem zagrożenia pożarem i sprawia, że starają się ratować to, co mają najcenniejsze, czyli zapasy miodu. Schodzą więc na dół ula, do swojej spiżarni, gdzie… objadają się miodkiem. Po konsumpcji stają się spokojne i nie atakują pszczelarza.

Pszczoły w chwili paniki jedzą miód dlatego, żeby w swoich wolach wynieść go na zewnątrz. Wole mieszczące się w odwłoku jest przenośnym magazynem owada. W nim transportują wodę, nektar i miód…
Kiedy już bezpiecznie zdejmiemy daszek ula, na pierwszym planie widzimy rój pszczół uwijający się na ramce otaczającej plaster, złożony z różnobarwnych pól zbudowanych z pojedynczych zbiorniczków. Te pojemniczki, czyli komórki pszczelego plastra pełnią rolę magazynu. Każdy z nich stopniowo wypełniany jest produktami pszczelimi lub jajami składanymi przez królową matkę. W plastrze panuje porządek, odpowiedni podział inkubatorów.

IS_fragment plastra
Fragment plastra

Zobaczmy, jakie skarby się tu kryją: widać tu błyszczący się jeszcze, świeżo przyniesiony nektar, nieco dalej zgromadzone są żółte kuleczki – to pierzga. Gdzieniegdzie widnieją plamki  zbrązowiałego zasklepionego miodu – to pozostałość z zimy.

Pszczelarz wkłada do ula pusty wafelek z pszczelego wosku, tzw. węzę. Cały plaster na ramce pszczoły budują samodzielnie – tworzą komórki i wypełniają je produktami. Z czasem pszczoły budują w ulu komórki trutowe, pokoje, komnaty, przejścia. Poczynając od góry ramki, zasiedlają kolejne segmenty – piętra ula.

Komórki plastra
Komórki plastra

W środkowej części plastra zwykle znajdują się inkubatorki z jajami złożonymi przez królową, tu w fazie larwy dojrzewają przyszłe pszczoły, które są ogrzewane i dokarmiane przez pszczoły-opiekunki. Królowa składa jaja blisko siebie, żeby łatwiej było się nimi zająć opiekunkom. W ulu są to najcieplejsze miejsca. Fragment środkowej części plastra, dostrzec można złożone  jaja. Po lewej stronie widać  czerw kryty,  czyli larwy starsze niż 9 dni. W jednej z komórek zaczynają się narodziny… Pęka otoczka czerwia, zaraz wygryzie się pszczoła.

U owadów występuje zjawisko histolizy, czyli rozpadu wszystkich organów larwy, by mógł się utworzyć owad w ostatecznej formie. Po 13 dniach od złożenia jaja, z larwy powstaje substancja o konsystencji mleka, z której następnej doby formuje się pszczoła.
Każda pszczoła, żeby stać się dorosłą, musi spożyć pół komórki pierzgi i komórkę miodu. Na bazie pierzgi oraz pyłku pszczoły wytwarzają też specjalną papkę, którą karmione są młode larwy. Zawiera ona odpowiednią ilość białka, potrzebną do ich rozwoju. To właśnie odpowiednia dieta, warunki otoczenia oraz temperatura panująca na zewnątrz ula decydują o sile rodziny, jej zdrowiu i kondycji. Na dobrym pokarmie niektóre pszczoły mogą wydłużać swój czas życia! Niektóre dożywają ponad 50 dni, a pokolenie zimowe nawet 9 miesięcy.

Ścieżka kariery i moc mleczka
Kariera zawodowa pszczoły zaczyna się od sprzątania. To są jej pierwsze zajęcia, pozwalające zapoznać się z pracą: wyrzucają zanieczyszczenia, likwidują odpady. Następnie zaczynają karmić starsze larwy, a w dalszej kolejności najmłodsze larwy.  Następny etap kariery to logistyka wewnętrzna – przejmują przyniesiony nektar, który składają w miodni. Z czasem stają się budowniczymi, zdobywają też zdolność wytapiania wosku – przy odpowiedniej temperaturze. Budują z wosku kolejne plastry, mostki, połączenia. Pojawia się wówczas sekcja, która maluje propolisem ramki, ściany, zabezpieczając je w ten sposób przed chorobotwórczymi grzybami.  Propolis to pszczele lekarstwo i broń przeciw drobnoustrojom. Zbierają go na odnóżach i w ten sposób transportują we właściwe miejsca. Dzięki temu naturalnemu antybiotykowi w ulu przy stałej temperaturze 34,5 stopnia oraz dużej wilgotności nie ma grzyba. Również w medycynie naturalnej propolis, jako cudowny, naturalny preparat stosowany jest na wiele schorzeń.
Mijają kolejne dni… Pracownice pszczelej korporacji stopniowo awansują: zdobywają sprawność karmicielki – karmią starsze larwy, później zaczynają karmić młode larwy.

Pszczoły karmicielki
Pszczoły karmicielki

Tu odbywa się karmienie larw i młodych pszczół przez pszczoły karmicielki

Kolejną umiejętność, jaką zdobywają pracownice ula, to wytwarzanie mleczka pszczelego, bardzo cennego produktu służącego do karmienia larw i królowej . To właśnie mleczku pszczelemu zawdzięcza ona swoją długowieczność. Królowa żyje do 5 lat. Oprócz diety, przyczynia się do tego jej aktywny styl życia, prokreacja. Pozostaje cały czas w ruchu.

Królowa matka
Królowa matka

Oto królowa matka! Szuka właśnie wolnych komórek na złożenie jaj. Na główce ma… zieloną koronę z numerem 70. Zatem jest to pszczoła matka z 2014 roku z pasieki Miody Domańskich. Ta „korona” to swoista tabliczka rejestracyjna, zawierająca numer ula i rocznik (kolor) pszczoły. Jeśli owad ucieknie i trafi do innej pasieki, ułatwi to jego identyfikację.

Z każdej larwy potencjalnie może powstać królowa. Wszystko zależy od… diety. Duża ilości mleczka podawane larwie od narodzin gwarantuje tę rolę. Jeśli larwa pozostaje na zwykłej diecie, jak inne – będzie zwykłą pszczołą.
Ciekawostką jest, że na podstawie obserwacji królowej pszczół ludzie zaczęli dedukować, że skoro pszczoła matka dzięki mleczku żyje dłużej, to i człowiek idąc jej śladem ma szansę na długowieczność. Jak dotąd ta teoria nie sprawdziła się, ale mleczko pszczele faktycznie ma niesamowite właściwości odżywcze i zdrowotne.

Eskadra pszczół lotnych
Eskadra pszczół lotnych

Na zdjęciu widać powracające z terenu pszczoły, te owady są najbardziej niespokojne i czujne. W pobliżu ula mogą bowiem czaić się wrogowie, gotowi pożreć owady napełnione słodkościami.
Przełomowym momentem w życiu pszczoły jest okres między 15. a 21. dniem życia. W 21. dniu  pszczoła może bowiem po raz pierwszy wylecieć w teren. Młodzież najpierw uczy się zapamiętywać miejsce powrotu. Po kilkugodzinnej nauce przynoszą już pierwszy nektar, który pobierają z nektarników roślin, na łapkach zaś transportują pyłek, propolis, substancje woskowe z roślin.

Transport pyłku z nawłoci
Transport pyłku z nawłoci

Pyłek oraz propolis i substancje woskowe pszczoły transportują na trzeciej parze odnóży

Pierwszy wylot z ula po zimie odbywa się wówczas, gdy temperatura na dworze przekroczy 13 st. C. Rodzina zaczyna się wtedy błyskawicznie rozmnażać. Na początku maja pszczoły nabierają siły i masowo już ruszają w teren. Każdego dnia jedna pszczoła może odwiedzić 50-200 wiosennych kwiatków! Nektar jest transportowany w wolu, przekazywany drugiej pszczole, która wzbogaca go w aminokwasy i minerały w swoim organizmie. Następnie jest składany w komórkach plastra, by odparować wodę. Pyłek przynoszony jest na odnóżach. Po ugnieceniu go i dodaniu miodu powstaje w wyniku fermentacji mlekowej pierzga. Pszczoły robią to dokładnie tak samo, jak my kisimy ogórki czy kapustę. U pszczół rozkład funkcji jest zupełnie inny niż choćby u ssaków. Na przykład „uszy” pszczoły mają w nogach. Do transportowania wody, nektaru czy miodu  służy im wole.

W ulu pszczoła oddaje swoje zbiory i tankuje miód, żeby mieć siłę na następny lot. Zasoby kadrowe muszą być dobrze odżywione, żeby wydajnie pracować. Jeśli pszczoła lotna dobrze się odżywia, może polecieć dalej i zebrać więcej miodu. Rój zawsze musi mieć zapas pokarmu w ulu. W pracowitym okresie dziennie zjadają ok. 1 kg miodu na jedną rodzinę. Kiedy w ulu brak pokarmu, pszczoły robią się niespokojne. W pszczelej korporacji jednak nie dochodzi nigdy do buntu. Zdarza się zaś, że silny ul może zaatakować słabszy w walce o terytorium do zbiorów.

Wczesną wiosną każda rodzina budzi się i nabiera sił, zbierając nektar z pierwszych kwiatów na własny użytek. Produkcja miodu zaczyna się, gdy rodzina nabierze sił. Wówczas pszczelarz wkłada ramki przeznaczone wyłącznie do tego celu. Królową wówczas się izoluje specjalną kratą odgrodową na obszarze hodowlanym, gdzie składa jaja, a obszar magazynowy, czyli produkcyjny służy tylko do gromadzeniu miodu.

Mała ramka
Mała ramka

Mała ramka do gromadzenia miodu to mój własny wynalazek, wykonana przez kolegę Kamila, bez drutów, wygodna do podawania bezpośrednio na talerzyk.

Wypalenie zawodowe albo noszenie wody
Mówi się, że pszczoła „żyje 200 km” albo dopóki ma siłę do pracy. Te najbardziej pracowite, które wykonują wszystkie zajęcia, najszybciej się wyczerpują. Te, które najmniej się napracowały jesienią, bo narodziły się w sierpniu, przeżywają zimę. Zazwyczaj miały najmniej pracy, gdyż nie musiały karmić młodych. Ich lotne koleżanki przyniosły bardzo dużo miodu, zalały gniazdo, a kiedy zabrakło inkubatorów w plastrze, królowa przestała składać jaja. Zatem robotnice, zamiast karmić młode, mogą odpocząć i przygotować się do zimy. One też rozpoczynają sezon wiosenny w ulu. I trzeba uczciwie przyznać, że wtedy właśnie bilans obowiązków w ich życiu się wyrównuje. Muszą zająć się rozruchem ula, wychowem larw i zebrać pierwsze zapasy nektaru i pyłku oraz wody. Tradycyjnie wtedy też kończą karierę…

Pszczółka pracująca, seniorka
Pszczółka pracująca, seniorka

Postrzępione skrzydła świadczą o podeszłym wieku tej pszczoły, co oznacza, że wykonuje ona jeden z ostatnich lotów

Koniec kariery zbiega się z końcem życia pszczoły. Najstarsze wiekiem pszczoły, w ostatnich dniach swego życia wykonują loty po wodę. Wodę, podobnie jak nektar, przenoszą w wolu. Nie jest to bynajmniej relaksujące zajęcie, częściej bywa niebezpieczne, zwłaszcza wczesną wiosną, kiedy jeszcze temperatura powietrza jest dość niska. W temperaturze poniżej plus 6 stopni pszczoły giną. I zdarza się, że seniorki z pszczelej korporacji wykonują samobójcze loty w wiosennym słońcu. Kiedy bowiem przelatują przez strefę cienia lub wylądują na zacienionym terenie, może tam panować temperatura ok. 0 stopni. Wtedy pszczoła umiera.

Truteń rozsyła cv
Najbardziej dynamiczny i trochę nieprzewidywalny przebieg ma kariera trutnia – nie jest on przywiązany do danego ula na całe swoje życie. Taki osobnik często błądzi, zmienia ule, można powiedzieć, że to taki korporacyjny skoczek… Ale kiedy już spełni swoje jedyne zadanie, czyli dokona zapłodnienia królowej – kończy swój żywot. Ginie wówczas w naturalny sposób. Gdy w którejś rodzinie kończy się okres prokreacji wcześniej i pozostały tam trutnie, które nie zdążyły spełnić swojej misji, rodziny pszczele wyrzucają je jako zbędne obciążenie. Wygnańcy poszukują wówczas nowych rojów, gdzie mogą się jeszcze przydać do prokreacji.

Jaki kwiatek, taki miodek
W zależności od tego, na jaki kwiatek dany rój siądzie, taki miodek produkuje: wielokwiatowy, rzepakowy, gryczany, akacjowy, wrzosowy czy nawłociowy.
Sadzimy pewne rośliny w nadziei na zainteresowanie nimi pszczół, ale zdarza się, że one wybierają sąsiednie nasadzenia. Zazwyczaj potrzebują znacznego zagęszczenia roślin w jednym miejscu – lecą do swoich ulubionych kwiatów, pojedyncze kępy mogą być przez nie omijane.

Kwiat brzoskwini
Kwiat brzoskwini

Kwiat brzoskwini jest dla pszczół atrakcyjny

Niektóre rośliny pięknie pachnące, np. forsycja, jaśminowiec, pszczoły zawsze omijają, te zapachy je odpychają. Za to chętnie siadają na nich trzmiele. Pszczoły lubią kwitnące śliwy, czereśnie, wiśnie – produkują wówczas miód wielokwiatowy. W zeszłym roku udało mi się pozyskać  miód czereśniowy w sadzie czereśniowym wujka mojej żony. Wylatywały wprost na kwitnące czereśnie. Gdybyśmy przywieźli ule za wcześnie, pszczoły mogłyby zignorować kwiat czereśni, bo znalazłyby coś innego, np. wierzbę. Pszczoły bardzo lubią nawłoć. Stąd też mamy ten miód w ofercie.

Spadź nie spada z drzewa
Pszczoły produkują miód z nektaru lub ze spadzi.  Specyficzna jest produkcja najdroższego miodu, czyli spadziowego. Spadź jest wydzieliną mszyc albo czerwców, nie zaś nektarem bezpośrednio wyciekającym ze spadłych kwiatów lub owoców, co błędnie może sugerować nazwa. Spadź gromadzona jest w syfonikach na odwłoku mszyc. W zależności od miejsca występowania mszyc, może być iglasta lub liściasta.
Bardzo dużo spadzi mszyce produkują w warunkach burzowych, kiedy jest parno, ciepło i mszyce licznie się rozwijają. Kiedy piją soki z roślin, wydalają słodką spadź. To rodzaj nadprodukcji cukru mszyc. Na ten produkt zresztą jest wielu amatorów – na przykład mrówki. Pszczoła musi się więc niemało napracować, żeby zdobyć spadź.  Stąd bierze się wysoka cena miodu spadziowego. Nie każdą spadź pszczoły lubią. Nie przepadają za spadzią z drzew owocowych. Ale za to uwielbiają z jodły, klonu i lipy czy dębu. Czasem na zachętę do jej pozyskiwania trzeba pszczołom wrzucić do ula liść ze spadzią.

Komunikacja wewnętrzna
Pszczoły komunikują się między sobą za pomocą specyficznego tańca. Za odkodowanie tego tańca profesor Karl von Frisch otrzymał nagrodę Nobla. Przekazywanie informacji za pomocą tańca zawiera wskazówki odnoszące się do położenia słońca. Zwiadowcy wskazują w ten sposób rojowi kierunek, gdzie znajduje się pożytek, czyli miejsce odpowiednie do zbierania nektaru i pyłku. Nie określają precyzyjnie odległości, stąd zdarza się, że po drodze zbieraczki znajdą inne uprawy albo wodę. I tam się zatrzyma.
Pszczoły mają też swoje sposoby, którymi ostrzegają rój przez zagrożeniem. To na przykład bzyczenie, które i w nas budzi niepokój, ale również zapach jadu. Kiedy zgnieciemy przypadkiem jedną pszczołę, często nadlatują inne. Wypuściła ona bowiem jad, którego zapach działa jak wezwanie: „Wszyscy do obrony!”. Podobne mechanizmy mają osy, szerszenie i inne żądlące owady…
Pszczoły komunikują się również językiem ciała – kiedy podnoszą kuferki, czyli odwłoki w górę. Zwołują w ten sposób inne pszczoły, wydzielając przy tym z gruczołu specyficzny zapach feromonów.

Gry i podchody terenowe
Można powiedzieć, że pszczoły mają GPS – to ich orientacja alokacyjna. Dobrze zapamiętują miejsce, gdzie zbierały nektar. Zdarza się, że jeśli w jakimś miejscu leżała ramka z miodem, to one przylecą w to miejsce nawet po jej zabraniu. Muszą zapamiętać drogę do ula przez chaszcze, zarośla, łąki. Pomaga im słońce oraz różne elementy w terenie. Nie można przemeblowywać im terenu pasieki. Jeśli przestawimy ul o kilkanaście metrów, to pszczoła krąży nad starym miejscem, szukając wylotka, i w końcu go odnajdzie. Jeśli przeniesiemy go dalej – może już nie wrócić do swojego ula. Planując zmiany konfiguracji pasieki, najlepiej przewieźć pszczoły na odległość 3 km od starego miejsca, gdzie zaczną wówczas na nowo zasiedlać teren. Zresetują swoją pamięć terenu. Szybciej się odnajdą, niż jeśli przesuniemy ich siedziby zaledwie o 100 m. Pszczelarze wykorzystują ten mechanizm, zamieniając ule silnej i słabej rodziny, by zasilić słabszą rodzinę silnymi pszczołami. I tu znów mimochodem pojawia się korporacyjna analogia – gdyż na skutek interwencji „z samej góry”,  ten ciężko pracujący ul traci premię…

Wrogowie czy sprzymierzeńcy?
Pszczelarz, który zabiera miodek z ula, w oczach pszczół raczej nie wygląda na opiekuna, ale na poborcę podatku… Jednak bardziej realne zagrożenie stanowią szerszenie i osy. Szerszenie, jako pasiaste drapieżniki, czyhają przed ulami na powracające, wypełnione darami natury pszczoły lotne, ofierze odcinają główkę i zjadają słodki odwłok. Szerszeń to nie samo zło jednak, chociaż w pasiecie potrafi dać się we znaki. W środowisku naturalnym jest on również likwidatorem chorych, słabych osobników. Chroni w ten sposób środowisko przed przenoszeniem chorób. Duże szkody wyrządzają w pasiece mrówki, które potrafią wynieść dużo miodu z uli otworami, które znajdą w ściankach.
Kolejny, żarłoczny szkodnik to barciak – motyl składający larwy w magazynie pasieki z pustymi ramkami.

Tu działał barciak!
Tu działał barciak!

Barciak wyjada korytarzyki w ramkach, robi kanały. Przez 3 tygodnie potrafi zjeść cały plaster!
Przy okazji jednak barciak eliminuje również zaniedbane plastry – niszczy je wraz z grzybami, dezynfekuje w ten sposób teren i wówczas (na swój sposób) spełnia pożyteczną rolę. Odstrasza go dobra wentylacja i mróz.

Ptaki nie są największym naturalnym wrogiem, ale też potrafią dokuczyć pszczołom. Na przykład dzięcioł – bywa dokuczliwy w pasiekach stojących pod lasem, gdzie stuka w ul niepokojąc pszczoły, a w obudowie ula potrafi wydłubać otwór… Sikorki zaś, stukając w wylotek prowokują pszczoły do wychodzenia na zwiad i wówczas je wyłapują. Ptaki lubią polować na żywe pszczoły. Martwych, wyrzucanych z ula nie zjadają. Czasami robią gniazda w opuszczonych ulach.
Do ula, niczym do bogatej spiżarni, zaglądają też myszy, zwłaszcza przez zimą. Przed gryzoniami chronimy ule zasłaniając wylotek kratką.

Pszczółka zaatakowana warrozą
Pszczółka zaatakowana warrozą

Pszczołom czasem niestety towarzyszy ich najpoważniejszy szkodnik warroza – jednocześnie wektor wielu wirusów i chorób. Uważny obserwator zobaczy go na zdjęciu – na brązowej plamce pomiędzy skrzydełkami widać błyszczącą kuleczkę przypominającą kleszcza – to właśnie roztocz warroza.
Człowiek, który stosuje chemię w swoim sadzie lub ogrodzie, to poważny szkodnik. W ostatnich latach wśród sadowników hodujących owoce rośnie świadomość, że pszczoły są potrzebne do uzyskania zbiorów. Gorzej z ogrodnikami hodującymi kapustę czy ziemniaki, którzy nie potrzebują pomocy pszczół. Mylne oznakowania na niektórych pestycydach: „pszczoły nie dotyczy” wprowadza też w błąd, bo chociaż hodowca nie opryskuje trującą substancją kwiatów jabłoni ale na przykład kartofle, pszczoła spija również stamtąd wodę albo rosę miodową. Rośliny, których nasiona były zaprawiane pestycydami, wypuszczają kropelki soku i to również zatruwa pszczoły.

Groźne dla pszczół jest również koszenie  trawy z kwiatami, np. z koniczyną w słoneczne dni. Bezpieczniej robić to wieczorem. Średnio na 1 metrze kwadratowym trawnika z kwitnącą koniczyną są 2-4 pszczoły! W czasie koszenia mucha ucieknie, osa też ale pszczoła potrafi się zatrzymać i przyglądać, aż kosiarka ją zmieli. Chłodny, wietrzny dzień jest bezpieczniejszy dla pszczół…
Czasem więc wystarczy nawet niewielka korekta w ogrodniczych pracach, by oszczędzić wiele pracowitych trybików pszczelej korporacji i pozwolić im z zapałem realizować swoją, jakże pożyteczną dla nas misję. Dbajmy  o pszczółki i pozwólmy im szczęśliwie przeżyć każdy wypełniony pracą dzień!

Dbajmy o pszczółki, są naszym wspólnym wielkim dobrem
Dbajmy o pszczółki, są naszym wspólnym wielkim dobrem
Autorka opracowania w pasiece Miody Domańskich
Autorka opracowania z wizytą w pasiece Miody Domańskich

Z wielką ciekawością wysłuchała i opracowała: Zoja Żak

Poznaj historię Autora opowieści: Człowiek z Krainy Pszczół
Odwiedź stronę pasieki Miody Domańskich
Poznaj też pszczołę bez żądła czyli murarkę.

 

4 komentarze(y) “Sekrety pszczelej korporodziny

  1. Pokochałam pszczoły po przeczytaniu tej opowieści, chociaż dotąd kochałam głównie tylko miodek… Mogę się teraz nazywać Psiara i Pszczelara 🙂

    1. Fakt, bliższe poznanie pszczelej natury wzbudza jeszcze większą sympatię do tych niezwykłych pasiastych istot 🙂 Pszczółki potrzebują naszego wsparcia, a przynajmniej ochrony przed zagrożeniami z naszej strony.

  2. Biedne te pszczoły – tak pracować do końca życia, bez emerytury… Byłyby z nich idealne klientki ZUS-u.

    1. Obowiązkowe pszczele składki na ZUS z pewnością poprawiłyby kondycję tej instytucji… 😉 A przy okazji, z sympatii do pszczółek ostatnio rzadziej koszę trawnik i zachowuję na nim koniczynkę, którą uwielbiają, gdy kwitnie…

Dodaj komentarz