Opublikowano

Spokój jest w tobie

3870006964_4d20288227_z

Każdy z nas czasem potrzebuje ciszy… Nie chodzi tu tylko o brak hałasu, ale też o zmniejszenie liczby różnych bodźców, które do nas docierają. W dzisiejszym świecie o ciszę w takim znaczeniu coraz trudniej. To powoduje, że rośnie zainteresowanie medytacją.

Jeszcze do niedawna słowo „medytować” kojarzyło nam się głównie z mnichem buddyjskim, siedzącym nieruchomo w pozycji kwiatu lotosu, gdzieś w otoczeniu przyrody lub w klasztorze w dalekich stronach. Dziś to podejście się zmienia. Okazuje się, że medytacja, a przynajmniej jej elementy, są nam niezbędne w codziennym życiu.

Specjaliści od zdrowia psychicznego zaczynają bić na alarm, bo współczesny zabiegany tryb życia odbija się niekorzystnie nie tylko na zdrowiu fizycznym. Nasz mózg dostaje zbyt dużo bodźców z otoczenia, w dużej części za sprawą nowoczesnych mediów. Telewizja nadaje dziś prawie całodobowo (przynajmniej niektóre jej kanały), Internet mamy w komputerze i telefonie, dlatego ciągle docierają do nas informacje, dostajemy sms-y i maile, na które „musimy” odpowiedzieć, prowadzimy rozmowy przez komunikatory, na spacer i do samochodu zabieramy odtwarzacz mp3… Do tego mamy na głowie mnóstwo spraw, musimy pamiętać o obowiązkach służbowych i domowych… Jak w tym wszystkim ma się odnaleźć nasz umysł? Jest wprawdzie plastyczny, potrafi szybko dostosowywać się do odbierania różnych bodźców, ale to nie znaczy, że wolno bezkarnie wystawiać go na próbę. Jeśli nie damy mu możliwości wyciszenia się, skutkuje to przemęczeniem, rozdrażnieniem, skłonnością do zmienności nastrojów i depresji, dochodzi też do degeneracji komórek i szybszego starzenia się mózgu…

438253839_7bb6d9ff9f_z

Zainteresowanie medytacją w ostatnich latach rośnie, tak samo jak powszechna staje się moda na poznawanie krajów Azji. W całym świecie, a szczególnie w Stanach Zjednoczonych i Europie Zachodniej, zaczęły powstawać ośrodki, w których pod okiem mistrzów można ćwiczyć swoje umiejętności medytacji, popularne stały się też wyjazdy do ashramów w Indiach. W ślad za tą spontanicznie realizowaną przez ludzi potrzebą, badaniem roli medytacji w naszym życiu zajęli się naukowcy. Szczególnie dużo uwagi w swojej pracy poświęca temu tematowi Richard Davidson, profesor psychologii i psychiatrii na Uniwersytecie Wisconsin, uznany przez magazyn „Time” za jedną ze 100 najbardziej wpływowych osób świata. Udało mu się udowodnić, że medytacja nie tylko poprawia samopoczucie, ale też w sposób trwały poprawia funkcjonowanie mózgu.

Badania profesora Davidsona pokazały, że ludzie, których mózg jest bardziej aktywny w lewej części kory przedczołowej, są bardziej otwarci, skupiają się mocniej na emocjach pozytywnych, natomiast ci, u których aktywność koncentruje się w prawej części, na ogół są wycofani i doświadczają więcej takich emocji, jak złość, lęk, smutek. Medytacja zaś działa podobnie, jak psychoterapia, bo zwiększa równowagę pomiędzy jedną i drugą stroną, to zaś oznacza m.in., że takie osoby są bardziej stabilne emocjonalnie, czują się szczęśliwsze. Co więcej, odznaczają się większą odpornością na ból fizyczny, a także łatwiej znoszą wszelkie niepowodzenia. Dodatkowe korzyści można byłoby mnożyć niemal w nieskończoność: zlikwidowanie napięcia, mniejsza podatność na stres, uczucie głębokiego relaksu, lepsza koncentracja i sprawniej działający mózg, obniżenie ciśnienia, uregulowanie rytmu bicia serca itd.

1561586412_e20c99e1a7_z

Medytacja nie jest przypisana do jednej religii. Kiedy zaczęło się o niej mówić w związku z buddyzmem, jakby na nowo odkryto ją też w innych Kościołach. Nie bez powodu chrześcijańskie klasztory zaczęły przyjmować chętnych, którzy chcieliby przyjechać do nich na kilka dni czy tygodni, żeby pomedytować i się wyciszyć. Zresztą, same modlitwy są rodzajem medytacji, zwłaszcza te długie, trwające pół godziny czy godzinę…

Chociaż medytacja może być przeżyciem duchowym, wcale nie musi być powiązana z wiarą. Przydaje się w życiu codziennym jako technika, nawyk, który warto pielęgnować. Nawet wyłączenie komórki i spędzenie pół godziny w ciszy, w odosobnionym miejscu, z dbałością o głęboki oddech, może być formą medytacji. Jeszcze lepiej wyjść na łono przyrody, usiąść w ustronnym miejscu, skupić swoją uwagę na otoczeniu, przyjrzeć się, na przykład, kwiatom, ich płatkom, łodygom, pokontemplować… Wolne dni i święta dostarczają wielu do tego okazji, warto z nich skorzystać, by dać swojemu umysłowi wytchnienie. Nie zapominajmy o tym.

Elżbieta Bogusławska-Przybysz

Zdjęcia: Mitchell Joyce/flickr.com, https://creativecommons.org/licenses/by-nc/2.0/; Tarcio Saraiva/flickr.com, https://creativecommons.org/licenses/by-nc-nd/2.0/; Lua Ahmed/flickr.com, https://creativecommons.org/licenses/by/2.0/

Czytaj też podobne teksty:

Jesteśmy jak drzewa

Wiosna w odcieniach turkusu

Pokój z widokiem na…

Tropiciel przyrody

Radość tu i teraz

2 komentarze(y) “Spokój jest w tobie

  1. Pamiętam jak uwielbiałam jako dziewczynka siadywać samotnie w lesie Kabackim i odrywałam się od rzeczywistości 🙂 Chyba trzeba do tego wrócić 😉

    1. Pora roku zaczyna sprzyjać 😉 Pozdrawiamy 🙂

Dodaj komentarz