Opublikowano

Szałwia nie bodzie

Szałwia

A ja jadłem jajecznicę z szałwią! – napisał jakiś czytelnik  w komentarzu na blogu Łukasza Łuczaja: Łukasz Łuczaj i Rośliny. Jajecznica z szałwią? A dlaczego nie? Znakomite zastosowanie!

Zauważyłam, że od pewnego czasu szałwia (Salvie officialis) przestaje być postrzegana tylko jako zioło do płukana gardła. Z szałwią mamy niezbyt przyjemne skojarzenia:  ból zęba,  zapalenie okostnej, ból gardła, krwawienie dziąseł i temu podobne „wredności” zdrowotne. Kazano nam robić płukanki odwarem szałwiowym…

Znaczenie lecznicze szałwii było i jest bardzo duże. Wykorzystywano jej właściwości antyseptyczne, przeciwpotne, pobudzające trawienie, przeciwzapalne, przyśpieszające gojenie. W starych recepturach klasztornych szałwię  zalecano  w postaci wina, naparu albo odwaru z kwiatów lub liści przy nadmiernej potliwości, kłopotach trawiennych, przy dolegliwościach kobiecych (szałwia reguluje cykl miesięczny, ale też zaleca się ją kobietom w okresie menopauzy, ponieważ łagodzi stany napięcia nerwowego i depresji). Jest dobra podczas rekowalescencji po przebytej chorobie.
Ma również zastosowanie w kosmetyce: do wybielania zębów (nacieramy świeżymi listkami) i jako naturalny dezodorant – pijąc napar szałwii hamujemy zbytnią potliwość.

Tak kwitnie szałwia
Tak kwitnie szałwia

Od pewnego czasu szałwia zaczęła sukcesywnie wkraczać u nas do kuchni, czyli tam, gdzie już od dawna w innych regionach geograficznych ma pozycję ugruntowaną.

– Zgadnij, co to jest? – zapytała mnie  Ania J.
– Jak to co? Aniu! To są ruskie (nie: Ruskie!).
– A na ruskich co? – nie dała Ania J. za wygraną.
Szałwia! –  wykrzyknęła. I  miała satysfakcję, że nie zgadłam od razu. – Oni to jedzą bardzo często!
Oni, tzn. Włosi. Cały basen śródziemnomorski pachnie szałwią. Grecja, Hiszpania, Chorwacja, Dalmacja…

Jadąc do Chorwacji można sobie zebrać troszkę szałwii lekarskiej Salvia officinalis (po chorw. kadulja), częstej na suchych miejscach (np. na Pagu i koło Szybeniku). Warto wiedzieć, że Chorwacja to główne zagłębie zbioru szałwii. Każda populacja szałwii bardzo różni się składem chemicznym. Ma to odbicie w chorwackim zwyczaju, żeby zbierać tyko szałwię, która „nie ogląda morza” – taka spryskiwana słonym powietrzem jest mniej wartościowa. Z szałwii można robić wspaniałe napary na gardło, dodawać jako przyprawy. Mało kto wie, że robi się z jej kwiatów wyśmienity syrop i nalewkę. Liście można rzucać na blachę na gorącym piecu. Unoszący się dym odkaża wtedy powietrze w domu – przeczytałam wczoraj ostatni wpis na blogu „Łukasz Łuczaj i Rośliny
(http://lukaszluczaj.pl/jadalna-chorwacja-latem/) i od razu przypomniała mi się Ania J. ze swoimi ruskimi na sposób włoski.

Ania J. od razu zdradziła przepis: na patelni rozpuścić trochę masła i wrzucić parę listków świeżej (albo ususzonej szałwii). Przyrumienić. Prawda, że proste? A ruskie jak nie-ruskie!

Szałwia ma korzenno-gorzki smak. Jest dobra do roślin strączkowych, czyni je smaczniejszymi i lekkostrawnymi, podnosi ich własny smak. Włoskie potrawy bardzo często przyprawia się szałwią (najbardziej znane włoskie danie z szałwią nazywa się saltimbocca).

Różne odmiany szałwii
Różne odmiany szałwii

Po degustacji pierogów z szałwią u Ani J. wypróbowałam później kilka sposobów na zastosowanie szałwii jako przyprawy. Można uzyskać naprawdę oryginalny smak i zmienić banalne danie w coś niepospolitego, jednakże pod jednym warunkiem: trzeba szałwię stosować ostrożnie!

Polecam następujące kompozycje:
1. bazylia, szałwia, pietruszka (do makaronu, ryżu, do chleba);
2. bazylia, melisa, szałwia (dodawałam często do różnych sałatek);
3. szczypta lawendy, szałwia, cząber, koperek – ten zestaw poleca się do ryb (nie pamiętam w jakiej książce to przeczytałam), ale jest dobry nie tylko do ryb.
Kto je mięso, szczególnie powinien szałwię stosować – ułatwia trawienie, sprawia ulgę naszej wątrobie.

Szałwia 3
Można ją uprawiać w ogrodzie, na balkonie i na parapecie

Salvae po łacinie znaczy „leczyć”. Pamiętajmy o tym!
Jako dziecko słyszałam kiedyś takie powiedzenie, którego sensu nie rozumiałam: „Kto ma księdza w rodzie, tego bieda nie bodzie! –  powtarzała jakaś moja ciotka. Słowo „bodzie  mnie zastanawiało… Po latach, w wolnym tłumaczeniu zielarskim powiem tak:

Kto ma szałwię w ogrodzie, tego choroba nie bodzie!

A zatem, panie i panowie, odwagi przed nieznanym! Szałwię w dłoń!
Do jajecznicy!
Do ryby!
Do mięsa!
I na ruskie!
I na ruskie pierogi położyć! Niech będzie po śródziemnomorsku. Szałwia nie bodzie.
Zapewniam!
Zielara

Zdjęcia: Grzegorz Żak, Robin/flickr.com, https://creativecommons.org/licenses/by-nc-nd/2.0/; Klasse Im Garten/flickr.com, https://creativecommons.org/licenses/by-nc-nd/2.0/; Irene Grassi/flickr.com, https://creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0/

7 Komentarze(y) “Szałwia nie bodzie

  1. To ja to napisałam, to ja jem jajecznicę z szałwią, jestem kobietą i jestem z Poznania. W Wielkopolsce szałwia tradycyjnie używana jest do przyprawiania duszonego mięsa. Dodawanie listków szałwii do brytfanny z mięsem i do fasolówki to normalna sprawa.

    1. Bardzo dziękujemy za ten wpis 🙂 Czy po prostu rwie Pani świeżą szałwię na kawałeczki i dodaje do jajecznicy? Dziękujemy za podpowiedzi dotyczące mięsa i pozdrawiamy serdecznie

    2. Myślę, że to z tradycji niemieckiej ta szałwia w kuchni poznańskiej. Cieszę się, że Pani się ujawniła. Przyznaję, że jajecznica z szałwią bardzo mnie zaintrygowała. Pozdrawiam!

      1. Może tak być. W Wielkopolsce szałwia jest wysoko ceniona, ja jestem z nią za pan brat od dziecka. Moja mama często używała szałwii w kuchni. Szałwia rosła w ogródku u rodziców. Dla mojej mamy to była roślina ‚must have’. Faktem jest, że w Niemczech szałwia ma jeszcze silniejszą pozycję. To w Niemczech produkuje się słynne cukierki szałwiowe, nie wiem, czy do Warszawy docierają, ale są pyszne.
        Szałwię do jajeczniczy dodałam tak jak szczypiorek, ale można ją podsmażyć przez chwilę na maśle z boku patelni i dopiero wymieszać.

        1. Akurat ja bywam częściej w Łodzi… Cukierki szałwiowe znam. Natomiast w wielu źródłach spotykam przepis na ciasteczkach szałwiowe zwane „myszkami”, ale przyznam, że nigdy ich nie robiłam. Czy Wielkopolska zna tę tradycję? Ja wiem, że w Poznaniu wypieka się wspaniałe ciasta i wiele jest przypisane Waszemu regionowi, np. rogale na św. Marcina. Raz jadłam domowe i są pyszne. Za szałwią w kuchni będę optować zawsze! Ktoś powiedział, że szałwia jest jak kapryśna primabalerina – lubi mieć scenę dla siebie.

          1. Ciasteczek szałwiowych nie znam. Takie na słono to u nas piekło się z kminkiem. Moja szałwia rośnie na balkonie i jak na razie podoba jej się tam.

        2. Jajecznicę z szałwią spróbuję 🙂 Bardzo dziękuję za podpowiedź.

Dodaj komentarz