Opublikowano

Tropiciel przyrody

wilk Grzegorza Leśniewskiego

Dziś zdjęcia robi każdy… Lubimy utrwalać piękne krajobrazy, rośliny, zwierzęta. Sztuką jest jednak pokazać na fotografiach to, czego na co dzień nie zauważamy, co jest bardzo trudne do uchwycenia. Grzegorz Leśniewski na pewno to potrafi.

Pierwszy raz zetknęłam się ze zdjęciami tego fotografa w 2011 roku. Przyznam, że wcześniej nie wiedziałam, z kim będę mieć do czynienia. Jak co roku, kupiliśmy z mężem i przyjaciółmi karnety na grudniowy XI Festiwal Slajdów Podróżniczych Terra w Warszawie. Dwa dni opowieści i wyświetlania zdjęć na dużym ekranie od rana do wieczora. Grzegorz Leśniewski ze swoim pokazem „Przez puszcze i bagna ‒ przyroda Polski wschodniej” miał wystąpić jako ostatni w sobotę wieczorem. Byliśmy tego dnia trochę śpiący, łamaliśmy się, że może zrezygnować, bo temat wydawał nam się mało dynamiczny jak na tę porę… Jakże się myliliśmy! Oglądaliśmy ten pokaz z zapartym tchem, dosłownie wbici w fotele. Podobnie reszta publiczności.

Zaloty dudków sfotografowane na Suwalszczyźnie
Zaloty dudków sfotografowane na Suwalszczyźnie, fot. Grzegorz Leśniewski
Walczące cietrzewie (samce) w dolinie Narwi
Walczące cietrzewie (samce) w dolinie Narwi, fot. Grzegorz Leśniewski

Po powrocie do domu, mimo zmęczenia po całym dniu, przeglądaliśmy jeszcze zdjęcia Grzegorza Leśniewskiego w Internecie. Jaka cudna była para zakochanych dudków! Samiec, żeby przypodobać się samicy, wpychał jej do dzioba soczystego szerszenia. Ile emocji budziły walczące głuszce czy orły! Aż ciarki przechodziły po plecach, gdy patrzyło się na niektóre ujęcia. W każdej fotografii widać było dbałość o najdrobniejszy szczegół. Doskonale dobrane tło, dobre naturalne oświetlenie… Nawet niepozornie gryzonie, jak mysz polna czy chomik zostały pokazane w takiej scenerii, że wyglądały na zdjęciach bajkowo.

Mysz polna (Apodemus agragrius), Wyżyna Lubelska, Sierpień
Mysz polna na Wyżynie Lubelskiej, fot. Grzegorz Leśniewski
Chomik europejski, fot. Grzegorz Leśniewski
Chomik europejski, fot. Grzegorz Leśniewski

Kiedy dowiedzieliśmy się, że ten wybitny obserwator i fotograf przyrody wystąpi też na XIV festiwalu Terra w grudniu 2014 roku, wiedzieliśmy, że możemy spodziewać się kolejnego niezwykłego spotkania – tym razem ze światem roślin i zwierząt Bieszczadów. Ambicją Grzegorza Leśniewskiego w ostatnich latach było sfotografowanie w naturalnym środowisku trzech polskich drapieżników: wilka, niedźwiedzia i rysia. Było to nie lada wyzwanie, bo zwierzęta te niezwykle trudno jest spotkać na wolności. Nawet wielu leśniczym się to nie udaje. Fotograf przyrody musi wykazać się nieludzką cierpliwością i poświęceniem.
Co to oznacza?
Miesiące studiowania szczegółów z życia zwierzaków, tropienia śladów, badania terenu. Przedzieranie się, często przez tereny podmokłe lub gęsty las, z ciężkim sprzętem i materiałami do budowania specjalnego, zamaskowanego domku do obserwacji terenu. (Budka ta została skonstruowana przez Marka Kołodziejczyka, przyjaciela Grzegorza Leśniewskiego. Składa się z dwudziestu elementów, waży ponad tonę i nie ma nawet drobnej szczeliny, dzięki czemu nie przepuszcza zapachu, co jest bardzo ważne, by nie odstraszać zwierząt.) Przesiadywanie tygodniami w tej czatowni, bez wychodzenia i bez wydawania dźwięku, z okiem przyklejonym do wizjera i męczące, bo wymagające ciągłej koncentracji czekanie. A kiedy po paru dniach nagle gdzieś z lasu wynurza się wilk, pojawiają się silne emocje, ale i pytanie: Czy teraz nacisnąć spust migawki, czy poczekać, może przyjdzie cała wataha i będzie szansa na lepsze ujęcie? Bo wiadomo, że wilk jest zwierzęciem bardzo płochliwym i odgłos migawki go wystraszy. Grzegorz Leśniewski wspomina taką sytuację, kiedy zbyt długo zwlekał: „Wilki cofnęły się do lasu, a ja nie odważyłem się wykonać zdjęcia. Wtedy jeszcze nie zdawałem sobie sprawy, że na następną okazję będę musiał czekać dziewięć kolejnych dni.
Natura odwdzięczyła się fotografowi. Po kilku latach starań udało mu się zrobić wspaniałe zdjęcia nie tylko wilka, ale też rysia i niedźwiedzia.

Ryś w Bieszczadach, fot. Grzegorz Leśniewski
Ryś w Bieszczadach, fot. Grzegorz Leśniewski
niedźwiedzie
Para niedźwiedzi brunatnych, fot. Grzegorz Leśniewski

Co jest dla niego najważniejsze? Nie samo robienie zdjęć, ale bliskie obcowanie z naturą, które temu towarzyszy. Aparat fotograficzny jest doskonałym pretekstem do spokojnego oglądania przyrody. Sprawia, że możemy zatrzymać się w miejscu i faktycznie wniknąć w życie innych stworzeń. Po raz pierwszy doświadczyłem tego ponad 20 lat temu podczas fotografowania grubodzioba. Sama możliwość podglądania przez obiektyw zwierzęcia, które nie wiedziało o moim istnieniu, była bardzo inspirującym przeżyciem – przyznaje.

W nadleśnictwie Baligród, fot. Marcin Scelina
Grzegorz Leśniewski podglądający przyrodę w nadleśnictwie Baligród, fot. Marcin Scelina

Najbardziej lubi fotografować Polskę. Ostatnio upodobał sobie Bieszczady (ze względu na obecność jego trzech upatrzonych drapieżników), ale twierdzi, że każde miejsce jest na swój sposób niepowtarzalne i piękne. Czy to będzie Biebrza czy Lubelszczyzna, Mazowsze czy nawet Śląsk. Najważniejsze jest to, ile sobie trudu zadamy, aby to piękno w danym miejscu odkryć – podkreśla.

Wydra w Bieszczadach, fot. Grzegorz Leśniewski
Wydra w Bieszczadach, fot. Grzegorz Leśniewski
Sarna w rezerwacie Piaśnickie Łąki, fot. Grzegorz Leśniewski
Sarna w rezerwacie Piaśnickie Łąki, fot. Grzegorz Leśniewski

Bardzo stara się, aby w swoich zdjęciach zawrzeć jak najwięcej emocji. Cieszy się potem, kiedy dostrzega poruszenie na twarzach widzów oglądających jego prace. Z upodobaniem tworzy diaporamy – historie opowiadane obrazami połączonymi z dźwiękiem, które szczególnie silnie działają na odbiorców. Zdjęcie biegnących żubrów czy lecących ptaków z dynamicznym podkładem muzycznym muszą wywrzeć na każdym wrażenie.

W jednym z wywiadów Grzegorz Leśniewski stwierdził: Chciałbym swoimi zdjęciami uwrażliwić ludzi, którzy nigdy nie interesowali się dzikim życiem. Spowodować, że zastanowią się nad kondycją przyrody, dostrzegą jej piękno i w efekcie zaczną ją chronić. Traktuję to jako formę spłacania długu naturze, która odkrywa przede mną swoje tajemnice. Chyba nikt, kto ogląda te zdjęcia, nie może pozostać obojętnym na ich piękno.

Elżbieta Bogusławska-Przybysz

Zdjęcia Grzegorza Leśniewskiego można oglądać na stronie www.grzegorzlesniewski.pl
oraz na profilu www.facebook.com/DzienDobryBieszczady

3 komentarze(y) “Tropiciel przyrody

  1. Szkoda, że w Poznaniu nie ma pokazu 🙁 Też fotografuję przyrodę. Moje zdjęcia nie są takie piękne. Nie mam takiego sprzętu, czatowni i tych wszystkich ciężkich rzeczy do noszenia. Specjalizuję się w ptakach. Z uwagi na mój nędzny sprzęt, muszę podejść do nich bardzo blisko, tak więc prawie zawsze o mnie wiedzą. Muszą mnie zaakceptować i pozwolić zrobić sobie zdjęcie. Piękne zdjęcia przyrody zawsze chętnie oglądam. 🙂
    Gdyby ktoś chciał jednak do mnie zajrzeć, to moje ptaki są tu:
    https://picasaweb.google.com/110281371630379219235

    1. Bardzo ładne zdjęcia i świetnie uporządkowane, obejrzałam z dużą ciekawością 🙂 My też fotografujemy ptaki, część zdjęć można zobaczyć na ptakiniebieskie.pl, a na naturalnie.pro mamy materiał o ptasiej wyspie http://naturalnie.pro/skrzydlata-wyspa/ Ale też nie budujemy czatowni 😉
      Zapraszamy na festiwal do Warszawy, warto przyjechać na całe dwa dni 🙂

  2. Nie tym razem 🙁

Dodaj komentarz