Opublikowano

Pasztet wegański z pieczarek

pieczarki

Tuż, tuż… Wielka majówka. Niektórzy planują wyprawę za miasto. Co wziąć do piknikowego koszyka? Co wziąć w ogóle, czego nie zapomnieć? Jakaś drobnostka nie może nam zepsuć relaksu…

1. Obrus. Weźmy obrus, by rozłożyć na nim prowiant. Piknik kojarzy mi się z obrusem w kratkę typu madras (jak na zdjęciu poniżej).

kosz piknikowy

2. Szklanki i talerzyki, takie prawdziwe. Bo jak weźmiemy prawdziwe, będzie przyjemniej i nie zostawimy plastikowych jednorazówek w terenie.
3. Noże, widelce, łyżeczki, które powinny być w specjalnym koszyku piknikowym (patrz wyżej).
4. Serwetki.
5. Jedzenie: lekkie, wiosenne, kolorowe, żeby była dodatkowa uczta dla oczu.
Klasyka majówkowa: rzodkiewki, pomidory, pokrojone w słupki marchewki etc. Pieczywo, najlepiej przaśniki. Wszystko, co lubicie jeść.
Klasyka nad klasykami to jajka na twardo. Nigdzie indziej nie smakują tak dobrze jak na majówce!
Owoce – jabłka, gruszki już pokrojone, winogrona etc.
6. Napoje: gorące w termosie. Woda mineralna.
7. Pudełko plastikowe na resztki, zużyte serwetki itp. Nie zapomnijcie!

Prawda, że grzech zaśmiecać taką idylliczną przestrzeń?
Prawda, że grzech zaśmiecać taką idylliczną przestrzeń?

Teraz pasztet wegański, który możemy ze sobą wziąć. Akurat tak jakoś wymyślił mi się samoistnie. Przepisem podzielę się chętnie.

Pasztet jest dobry. Zapewniam!

Pasztet wegański z pieczarek

Składniki:
duża cebula,
szklanka płatków owsianych,
pół szklanki zmielonego siemienia lnianego (siemię można uprzednio uprażyć na patelni),
500 g pieczarek,
natka pietruszki (świeża, ew. suszona),
łyżka pasty tahini (niekoniecznie, ale ja ostatnio dodaję ją, gdzie się da),
1/3 szklanki oliwy z oliwek,
ząbek czosnku,
sól i pieprz do smaku.

Przygotowanie
Cebulę kroimy bardzo drobno. Dajemy do większej miski, plus: szklankę płatków owsianych i siemię lniane. To wszystko zalewamy szklanką gorącej wody i pozostawiamy do napęcznienia.
W tym czasie zajmujemy się pieczarkami: obieramy, kroimy, dusimy na dużej patelni z łyżką oliwy, oleju kokosowego itp.

Dosypujemy do miski, gdzie już napęczniały nam płatki owsiane z siemieniem lnianym. Dajemy przyprawy, ewentualnie pokrojoną natkę pietruszki, jeżeli mamy świeżą, i zmiażdżony ząbek czosnku. Miksujemy całą masę, blenderem ręcznym lub kielichowym.

Wykładamy do foremki wyłożonej papierem do pieczenia.
Piekarnik nagrzewamy przez 10 minut do temperatury 240 stopni Celsjusza.
Wkładamy foremkę. Pieczemy w wysokiej temperaturze 15 minut, potem zmniejszamy temperaturę do 200 stopni Celsjusza i pieczemy godzinę („góra-dół”). Pozostawiamy go jeszcze w piecu.

Po upieczeniu pasztet ma kleistą konsystencję, przypominającą raczej pastę do smarowania. Wystudzony wkładamy do lodówki. I dopiero na drugi dzień przypomina on prawdziwy pasztet. Możemy go nawet kroić w plastry. Jego przygotowanie wymaga trochę zachodu, ale czyż „Majówka 2017” ma być byle jaka? Nie! Do majówki przygotujmy się starannie i celebrujmy ją.

Życzę wam dobrego resetu.

Ja na piknik jadę dopiero w czerwcu.

Tak wygląda mój koszyk piknikowy. Mam do niego sentyment szczególny, bo to była niespodzianka od mojego syna
Tak wygląda mój koszyk piknikowy. Mam do niego sentyment szczególny, bo to była niespodzianka od mojego syna

Zielara

Polecamy też pasztet wegański z zielonej soczewicypastę z fasoli jaś.

Zdjęcia: pixabay.com, Greg Hirson/flickr.com, https://creativecommons.org/licenses/by-nc/2.0/

Dodaj komentarz