Opublikowano

Wieś, w której stanął czas

Vlkolinec wejście

Patrząc na te malownicze, drewniane chaty można odnieść wrażenie, że znaleźliśmy się w skansenie, ale to nie do końca prawda. W oryginalnej zabudowie liczącej 150 lat, w pięknym otoczeniu przyrody, wciąż mieszkają ludzie! I bardzo dbają o to, by w ich wsi było czysto i kolorowo.

Podobno w średniowieczu chętnie osiedlały się tu wilki, stąd nazwa Wilkoliniec (Vlkolínec   w języku słowackim vlk znaczy wilk). Pierwsza pisemna wzmianka o tej wiosce pochodzi z 1376 roku. Początkowo mieszkali tu drwale i węglarze, później też rolnicy i pasterze. Zachowana do dziś drewniana zabudowa pochodzi z XVIII i XIX wieku. Samych chat stoi tu aż 45. Wszystkie kryte gontem, z drewnianymi oknami, ogrodzone płotami z deseczek… Nic dziwnego, że ta baśniowa słowacka osada została uznana za unikat na skalę światową i w 1993 roku trafiła na listę UNESCO.

Wieś leży koło miasta Ružomberok (administracyjnie jest jego częścią), w paśmie górskim Wielka Fatra. Jest zawieszona na wysokości 718 m n.p.m. pod szczytem Sidorowo (1099 m n.p.m.). Przy drodze prowadzącej do wioski od dzielnicy Biały Potok (Biely Potok) stoją duże drewniane rzeźby w stylu ludowym. Wykonane współcześnie, ale świetnie podkreślają charakter tego miejsca. Wstęp jest płatny, kosztuje 2 euro. Starsza pani, która sprzedaje wejściówki, uśmiecha się do nas i wręcza nam serwetki zrobione przez siebie na szydełku. Mówi, że nie chce pieniędzy. Lubi dziergać i obdarowywać swoimi pracami osoby, które wydają jej się sympatyczne. Wzrusza mnie ten miły akcent na powitanie.

W tych drewnianych budkach pobiera się opłatę za wejście do wioski
W tych drewnianych budkach pobiera się opłatę za wejście do wioski

Jest początek lutego, chłodno, choć bezśnieżnie, nie widać prawie ludzi… Mam wrażenie, jakbym przeniosła się w czasie. Obejścia Wilkolińca zachwycają mnie już od pierwszej chwili. Domy bardzo zadbane, niemal identyczne, pomalowane na delikatne, pastelowe kolory. Zbudowane z bali, bez użycia gwoździa, wszystkie na podmurówkach, bez podziemi. Piwnice były budowane na zewnątrz.

Bliźniaczo podobne chaty Wilkowińca
Bliźniaczo podobne chaty Wilkolińca

Oglądamy te zabytkowe budowle, idąc krętą drogą w górę. Zaglądamy w różne zakamarki tam, gdzie można, bo na niektórych obejściach mieszkańcy wywiesili tabliczki zakazujące fotografowania. Szanujemy ich prywatność.

Podobno chaty także w środku zachowały dziewiętnastowieczny układ i dużo z dawnego wyposażenia. Składają się z trzech pomieszczeń. Aby turysta mógł sobie wyobrazić ich tradycyjny wygląd, jeden z budynków, tzw. Dom Rolniczy, został przekształcony w muzeum i zwiedza się go podobnie jak zwykłe skanseny. Podłoga w przedsionku i komorze jest z udeptanej gliny, zaś w izbie, która pełni rolę kuchni, jadalni i sypialni z desek. Piec został umieszczony w przedsionku, a dym odprowadzany jest poprzez otwór w pokrytym strzechą dachu.

Piec i stół jadalny w Domu Rolnika w Wilkolińcu
Piec i stół jadalny w Domu Rolnika w Wilkolińcu

Zwiedzanie muzeum wyostrzyło mój wzrok. Po wyjściu na zewnątrz zwracam baczniejszą uwagę na detale. Ze zdumieniem stwierdzam, że Wilkoliniec jest dopracowany w każdym szczególe. Nic nie znalazło się tu przypadkiem. Jeśli ławeczki, to tylko drewniane. Rynny odprowadzające wodę wydrążono z pni. Wszystkie tabliczki informacyjne również zostały wykonane z drewna. Mieszkańcy urządzili we wsi sklepik, można też zjeść coś ciepłego. Przyglądam się drewnianym oknom i naturalnym ozdobom na parapetach. Ileż uroku jest w tej prostocie!

Drewniane okno w Wilkolińcu
Drewniane okno w Wilkolińcu

Mieszkańcy wsi mają duże poczucie humoru. Niektórzy ustawiają w oknach i przed domami zabawne figurki. Szczególnie intrygująca wydaje się duża postać czarownicy. Trochę kiczowata, ale pasuje do tego miejsca. Ma w sobie coś pociągającego, trudno przejść obok niej obojętnie.

Vlkolinec 45

Ważnymi drewnianymi zabytkami Wilkolińca są dwupiętrowa zrębowa dzwonnica z 1770 roku, uważana za wizytówkę osady, oraz zrębowa studnia z 1860 roku.  Głęboka na 13 metrów. Dziś nieczynna, kiedyś była jedynym ujęciem wody dla wszystkich mieszkańców.

Drewniana studnia w Wylkolińcu
Drewniana studnia w Wilkolińcu
Stara dzwonnnica... Jedynie fragment samochodu jednego z mieszkańców zdradza, że to czasy współczesne
Stara dzwonnnica… Jedynie widoczny na zdjęciu fragment samochodu jednego z mieszkańców zdradza, że to czasy współczesne

W górnej części wsi drogi się rozchodzą. Jedna prowadzi do barokowo-klasycystycznego kościoła (wprawdzie murowanego, ale z drewnianą dzwonnicą), druga wznosi się w kierunku szczytu Sidorowo. Ta droga kusi nas najpierw. I okazuje się, że słusznie. Otwiera się stamtąd wspaniała panorama gór. Szkoda, że jest tyle chmur i widoczność taka słaba, ale i tak można zorientować się, jak wspaniale położona jest ta zabytkowa wieś.

Dachy chat Wilkolińca widziane ze szlaku prowadzącego na szczyt Sidorowo
Dachy chat Wilkolińca widziane ze szlaku prowadzącego na szczyt Sidorowo

Zrywa się coraz silniejszy wiatr, zaczyna prószyć śnieg… Wracamy w kierunku kościoła i cmentarza. Atmosfera staje się coraz bardziej magiczna. Mijamy znów rzeźbę czarownicy, a także wzgórze cmentarne z kapliczką i licznymi krzyżami… Kościół, niestety, zamknięty.

Mimo zimna, nie chce się opuszczać tego miejsca. Po Wilkolińcu można spacerować bez  końca i ciągle odkrywać coś nowego. Nawet w taką niesprzyjającą aurę, jaka nam się trafiła. A może właśnie taka pogoda dodatkowo podkreśliła magię tej wsi? Brakowało tylko wycia wilków…

Na koniec ponownie zaglądam do pani, która podarowała nam serwetki. Jeszcze raz jej dziękuję, a ona tylko się uśmiecha. I jest to bardzo szczery, życzliwy uśmiech.

Tekst i zdjęcia Elżbieta Bogusławska-Przybysz

Wylkoliniec

Komentarz “Wieś, w której stanął czas

  1. Wędrowałam kiedyś po Małej Fatrze. Bardzo miło wspominam te okolice.

Dodaj komentarz