Opublikowano

Wiosna w odcieniach turkusu

+Panorama wodospadów 2 ok [800x600]_edytowany-1

Chorwackie Plitwickie Jeziora są świetnym miejscem na powitanie wiosny. Świeżutka zieleń przepięknie współgra wtedy z wodą, która ma tu niesamowite kolory: seledynowy, błękitny, granatowy, ale z dominującej przewadze… turkusowy! Tak maluje w Plitwicach natura!

Ten niezwykły park narodowy znalazł się na liście UNESCO już w 1979 roku. Całkowicie zasłużenie! Jest teraz jedną z największych atrakcji turystycznych Chorwacji, celowo więc pojechaliśmy tam przed sezonem, na przełomie marca i kwietnia, aby obejrzeć go spokojnie, bez tłumów, i móc do woli fotografować. Okazało się to strzałem w dziesiątkę.

Plitwickie Jeziora obejmują razem obszar aż około 200 hektarów, dlatego od razu kupiliśmy dwudniowy bilet wstępu, zakładając, że jeden dzień na zwiedzanie to zdecydowanie za mało. Polecam takie rozwiązanie. Park składa się z 16 kaskadowo połączonych jezior (dodatkowo są też mniejsze oczka wodne), pomiędzy którymi przelewają się z mniejszą i większą siłą malownicze wodospady. Podobno jest ich 90, trudno więc wszystko to zobaczyć w krótkim czasie.

Już przy kasach (przy wejściu nr 1) zachwyciła mnie panorama z tarasu widokowego (widać ją na górnym zdjęciu). Schodzi się stąd do jednego z najważniejszych miejsc w parku – pod Wodospad Wielki (Veliki slap), najwyższy ze wszystkich na terenie Plitwickich Jezior. Ma 78 metrów wysokości. W sezonie wycieczki chętnie robią sobie tutaj fotki zbiorowe, na szczęście my możemy delektować się względną pustką.

Wodospad Veliki slap ma wysokość 78 m, jest uznawany za jedną z wizytówek parku
Wodospad Veliki slap  jest uznawany za jedną z wizytówek parku

Plitwickie Jeziora zwiedza się, chodząc po drewnianych pomostach tuż nad wodą. Miejscami pomosty są dość wąskie, nie mają poręczy ani barierek, dlatego towarzyszą temu dodatkowe emocje. Zwłaszcza, że woda jest zimna… Za to tak przejrzysta, że bez trudu można dostrzec białe, wapienne dno i leżące na nim konary drzew. Nie wolno jednak ulegać złudzeniom. Choć wydają się one na wyciągnięcie ręki, miejscami jest tu naprawdę głęboko.

++Drzewa w wodzie ok [800x600] z podpisem
Spacerując po pomostach, można podziwiać podwodny świat
Nagle dostrzegam w wodzie ławicę pstrągów. Jedną, drugą, trzecią… Są dorodne i tak bliziutko, że widać każdy szczegół.

Pstrągi nie boją się turystów. Wiedzą, że z ich strony im nic nie grozi...
Pstrągi nie boją się turystów. Wiedzą, że z ich strony im nic nie grozi…

W wodzie pływają też kaczki. Wygląda to niesamowicie, sprawiają wrażenie, jakby były zanurzone w kryształowym szkle, tak wyraźnie widać pod wodą ich łapki.

Kaczka pływająca po krystalicznie czystej wodzie
Kaczka pływająca po krystalicznie czystej wodzie

Przechadzamy się od tzw. Dolnych Jezior do Górnych. Jeziora pooddzielane są groblami trawertynowymi, na których spiętrzają się wody i przelewają, miejscami tworząc wodospady, a miejscami po prostu imponujące spiętrzenia. Spacerując po mostkach, słyszy się zewsząd szum spadającej wody i widzi jej białą pianę. A spacer jest tym bardziej intrygujący, że pomosty chwilami wiją się wśród skał. Zachwycam się pięknym widokiem, staram się utrwalić go w pamięci, a za zakrętem odkrywa się kolejny, jeszcze piękniejszy.

Tak wygląda spacer wśród wodospadów z góry
Tak wygląda spacer wśród wodospadów z góry

Dalej od wodospadów woda jezior jest spokojna, równiutka. Podziwiam ciekawe odbicia na jej powierzchni. Czasem można spotkać kogoś, kto siedzi na pomoście i wpatruje się w wodę albo słucha szumu wodospadów z zamkniętymi oczami. Robimy tak i my. Kojąco działają tu i widoki, i dźwięki.  W pewnym momencie, na przeciwległym mostku dostrzegam grupę młodych ludzi. Są cicho, chyba i oni ulegli magii tego miejsca, ale ja obserwuję ich kolorowe odbicia w wodzie. Bardzo ciekawie kontrastują z barwami otoczenia.

Młodzi turyści na kładce w Plitwickich Jeziorach i ich odbicia w wodzie
Młodzi turyści na kładce w Plitwickich Jeziorach i ich odbicia w wodzie

Nad największym z jezior, które nazwano Kozjak, jest polana i mały port, w którym można wsiąść na stateczek wycieczkowy (elektryczny, cichutki, więc płynie się naprawdę przyjemnie) i dopłynąć w inne miejsce parku, do Górnych Jezior. Tam jest już mniej drewnianych mostków, więcej chodzi się brzegiem, ale widoki również są imponujące. Podziwiamy wiosenną zieleń. Przeróżne kwiatki  rosną tu bardzo obficie, a śliczne zielone jaszczurki wspinają się po drzewach. Co chwilę trafiamy na zakochane ptasie pary. Nawet chwilami czuję się nieswojo i mam wrażenie, że naruszam  ich intymność.

Para kaczek na brzegu jeziora – te akurat były zajęte staranną toaletą
Para kaczek na brzegu jeziora – te akurat były zajęte staranną toaletą

Atmosfera Plitwickich Jezior działa na nas kojąco. Cieszymy się, że mamy bilet także na następny dzień, a jest nim… poniedziałek. Zjawiamy się z samego rana i niemal cały park należy do nas, bo niewiele spotykamy osób. Tego dnia podglądaliśmy nie tylko kaczki, ale i inne ptaki, które podchodziły, oswojone naszą obecnością. Odkryliśmy wiele urokliwych zakątków.

Po powrocie do domu pokazałam swoje zdjęcia koleżance, która rok wcześniej zwiedzała Plitwickie Jeziora, ale latem. „Ojej, i tu był wodospad? I tu, i tu? A jaki tu ładny widoczek! Dlaczego ja go nie dostrzegłam?” – wykrzykiwała koleżanka. Porównałyśmy nasze fotki. Okazało się, że chodziłyśmy podobnymi ścieżkami (bo przecież trudno zboczyć z pomostu), tylko latem część widoków zasłaniają liście na drzewach. My, zamiast nich, mieliśmy tylko seledynowe pąki lub drobne listki, które stanowiły piękny pierwszy plan dla lazurowych jezior.

Niesamowita gra kolorów natury...
Niesamowita gra kolorów natury…

Tekst: Elżbieta Bogusławska-Przybysz
Zdjęcia: Elżbieta Bogusławska-Przybysz i Mariusz Przybysz

Plitwickie Jeziora

 

Czytaj też podobne teksty:

Zawieszone tuż pod niebem

Wzdłuż Czerwonego Kanionu

Bajkowy gaj korkowy

 

Dodaj komentarz