Opublikowano

Zielara na lawendowych wakacjach

Lawendowe nożyczki_edytowany-3

Ostatni weekend sierpniowy spędziłam w Nowym Kawkowie na Lawendowym Polu, o którym już kiedyś pisałam. Było pięknie i tyle.

Było pięknie i tyle. Znacie takie uczucie, kiedy marzycie o jakimś miejscu, bierzecie w biurze podróży prospekt i wyobrażacie sobie, że będzie tam kolorowo jak w reklamie…

Spodziewacie się, że Mona Lisa puści do was oko, bo tak się natrudziliście przyjeżdżając do niej, a tu nic z tych rzeczy! Spogląda na was z małego obrazka, nawet nie zdążycie ust otworzyć z wrażenia, bo już was przepędzają – następne stado turystyczne jest gotowe do wejścia. Tak jest? Dokładnie tak! (Oczywiście, po powrocie nikomu się nie przyznajemy do rozczarowania – świętości nie trza szargać, bo świętościami trza im być). Dlatego miło mnie zaskoczyło na Lawendowym Polu – wyobrażałam sobie wszystko o wiele skromniejsze, a tu odwrotnie! (http://lawendowepole.pl/warsztaty/)

Oto kilka zdjęć z miejsca, gdzie wszystko pachnie lawendą – sklepik, w którym można kupić lawendowy miód, syrop, olejek, lawendowe wianuszki, bukieciki i wiele innych ciekawostek związanych z lawendą.

Bożena, uczestniczka naszych wiejskich warsztatów alchemicznych w lawendowym sklepiku
Bożena, uczestniczka naszych wiejskich warsztatów alchemicznych, w lawendowym sklepiku
Gościu! Siądź na tej ławeczce, a odpoczyń sobie! Taka ławeczka do kontemplacji lawendy...
Gościu! Siądź na tej ławeczce, a odpoczni sobie! Taka ławeczka do kontemplacji lawendy…
Można kontemplować również tak!
Można kontemplować również tak!

Posiłki, jedzone na świeżym powietrzu, pod drewniana wiatą w bliskości stawu wywoływały niezmienne pytania: „A co to takiego?”. (Dania były wegetariańskie i wegańskie z produktów wprost z ogrodu, sadu itd.).

Stół czeka na gości...
Stół czeka na gości…
I wylądowały warzywne różności z ziołami, że palce lizać...
I wylądowały warzywne różności z ziołami, że palce lizać…

Czy poczciwe buraczki można zjeść na „lawendowo”? Okazało się, że owszem tak! Tadeusz Brajczewski na kulinarnych warsztatach „Lawendowe Inspiracje” prezentował różne potrawy, którym lawenda dodała smaku i wyrazu.

Carpaccio z buraków, z lokalnym serem
Carpaccio z buraków, z lokalnym serem i lawendowym sosem
Degustacja lawendowego wina – Joanna Aszenberg, zielarka (z lewej) z uczestniczką warsztatów
Degustacja lawendowego wina  Joanna Aszenberg, zielarka (z lewej) z uczestniczką warsztatów
Nasze małe laboratorium, gdzie przygotowywaliśmy absolutnie naturalne, bezpieczne i pachnące lawendowo kremy do twarzy
Nasze małe laboratorium, gdzie przygotowywaliśmy absolutnie naturalne, bezpieczne i pachnące lawendowo kremy do twarzy

Najbardziej zaskakujące były wszelkie „zaułki” sanitarne:

Oczywiście – lawendowy!
Oczywiście – lawendowy!

A tutaj toaleta alternatywna:

toaleta alternatywna

Pani Joannna Aszenberg, zielarka i kot pana Piotra Romanowskiego, ekologa. Koty reagują na zawołanie „koty, koty!”, nie na: „kici, kici!”
Pani Joannna Aszenberg, zielarka i kot pana Piotra Romanowskiego, ekologa. Koty reagują na zawołanie „koty, koty!”, nie na: „kici, kici!”
W takiej sypialni może się przyśnić tylko Prowansja
W takiej sypialni może się przyśnić tylko Prowansja
Piękna pachnąca ozdoba
Piękna pachnąca ozdoba
Asia Posoch na swoim Lawendowym Polu
Asia Posoch na swoim Lawendowym Polu
W okolicy nie brakuje artystycznych inspiracji
W okolicy nie brakuje artystycznych inspiracji

Zielara

Autorką zdjęć jest Alicja Smukowska – dziękuję!

Przepisy na dania z lawendą już wkrótce 🙂

O Lawendowym Polu pisaliśmy też w tekście Lawenda i rąbanie drewna. Zapraszamy również na relację z Francji, w której nasza czytelniczka Katarzyna opisuje wyprawy na lawendowe pola: Uwodzicielski fiolet Prowansji

 

4 komentarze(y) “Zielara na lawendowych wakacjach

  1. Cudnie!
    Ale jednak, jak byłam w Luwrze to Mona Lisa puściła do mnie oko i nikt mnie nie przepędzał. Może dlatego, że się zgubiłam i sama spacerowałam po tych przepastnych komnatach, i nagle zobaczyłam Mona Lisę, a po chwili usłyszałam w słuchawce Tour Guide-a naszą przewodniczkę. W Luwrze też może być magicznie.
    A tak na marginesie to właśnie zrobiłam lawendową nalewkę
    https://blaszakal.wordpress.com/2015/09/04/nalewka-lawendowa/

    1. Jasne, że tak! Ale czasem trzeba „metaforycznie”, no nie? Pewnie Pani się celowo zawieruszyła?

      1. Może kiedyś zawieruszę się na Lawendowe Pole, kto wie 🙂

        1. Warto! Naprawdę! Pani Joasia zrobiła tam kawał dobrej roboty – aż trudno uwierzyć! POLKA JEDNAK POTRAFI! Nawet sama siebie przeskoczy!

Dodaj komentarz